ROZDZIAŁ 15

(c) Calumi

Z dedykacją dla spectrum, która mocno mnie dziś zmotywowała
i dla Power Rangers, którzy podzielili się ze mną swoją mistyczną mocą! xd


Pozwoliłam sobie na podsycanie nadziei, że Calumowi naprawdę zaczęło na mnie zależeć – i to był wielki błąd. Kolejna noc po tej, podczas której – jak myślałam – weszliśmy na zupełnie nowy poziom naszej znajomości, okazała się wielkim rozczarowaniem. Calum – po przesiedzonym w gabinecie popołudniu – już wczesnym wieczorem zamknął się w swojej sypialni, nie pojawił na kolacji i chociaż czekałam na niego później, leżąc samotnie w łóżku, nie przyszedł.
Miałam za to sporo czasu, aby rozmyślać. Nie potrafiłam – chociaż naprawdę bardzo się starałam – przypomnieć sobie, kiedy zaczęło mi tak zależeć. Kiedy przestałam uważać go za potwora, kiedy przestałam się bać, przestałam być onieśmielona jego obecnością czy też samym nim. Nie wiedziałam, kiedy go polubiłam, kiedy zaczęłam czerpać przyjemność z tego, co mi robił – nawet jeśli wciąż uważałam to za niemoralne.
Wkrótce zrozumiałam, że gdzieś po drodze zgubiłam samą siebie.
I to cholernie mnie bolało.
Przez pół nocy przekręcałam się z boku na bok, nie mogąc spać, próbując przestać rozmyślać i interpretować. Gdzieś zza ściany co jakiś czas dochodziły dziwne szmery niewiadomego pochodzenia. Leżałam na kołdrze, wciąż w sukience. Mimo otwartego okna, przez które wpadało do środka zimne nocne powietrze, było mi ciepło.
– Och, dość tego – powiedziałam do siebie i wstałam.
Dopiero po chwili stania w miejscu, tuż przy łóżku, zastanowiłam się, co właściwie chcę zrobić. Jedna część mnie – ta nieśmiała – kazała mi wracać do łóżka i po raz kolejny spróbować zasnąć, cała reszta mnie – ta strona, której nie znałam – kazała mi wziąć się w garść i iść do Caluma. Przez kolejnych kilka minut chodziłam w kółko po pomieszczeniu, próbując zebrać myśli i zdecydować się na jedną z tych dwóch opcji. W końcu ta spokojna część mnie zrezygnowała, a ja niepewnie ruszyłam do drzwi. Wślizgnęłam się po cichu na korytarz. Starałam się – sama nie wiedziałam czemu – oddychać jak najciszej. Powoli i ostrożnie otworzyłam drzwi do sypialni bruneta i rozejrzałam się po ciemnym pokoju.
Nie było go.
Już chciałam zawracać, bojąc się, że jak wróci i mnie tu zastanie, zepsuję wszystko jeszcze bardziej, gdy mój wzrok padł na lekką poświatę przedostającą się przez małą szparę pod drzwiami do jego gabinetu.
Wiedząc już, gdzie jest i gdzie go zastanę, zbliżyłam się do drzwi i wtedy znowu usłyszałam dziwny trzask i wtedy skojarzyłam ten dźwięk. To było radio. Tata w domu też go słuchał, późnymi wieczorami bądź w nocy. Poczułam się dziwnie, ale zanim zdążyłam w jakiś sposób to zinterpretować, usłyszałam nieco przytłumiony głos:
– Do wszystkich Jaskółek, powtarzam, do wszystkich Jaskółek. Sytuacja zrobiła się wyjątkowa. Małe Gnidy dowiedziały się o Akcji Wróble, szykują odwet. Należy zachować szczególną ostrożność i w miarę możliwości przedostać się do Gniazda lub innych Dziupli. Powtarzam, szczególna ostrożność.
Przez chwilę panowała cisza, a następnie speaker zaczął od nowa nadawać zakodowaną wiadomość. Jaskółki, Gnidy, Gniazda, Dziuple? Chciało mi się śmiać ze względu na użyte słowa, ale pamiętałam, jak często w nocy, gdy nie mogłam spać, zakradałam się pod drzwi salonu, gdzie ojciec również słuchał nadawanych komunikatów i podsłuchiwałam. Zdawałam sobie sprawę z tego, że nie ma tu niczego zabawnego, że to poważna sprawa. I że znów nadciąga niebezpieczeństwo.
Sama nie wiedziałam, jak ani kiedy znalazłam się w łóżku, ale po tym dziwnym wydarzeniu po prostu położyłam się i nie wiedzieć kiedy – zasnęłam.


Chociaż myślałam, że tamten dzień był dziwny, a noc tajemnicza, moje zdanie uległo gruntownej zmianie już kolejnego dnia. Rano, podczas śniadania, na którym Calum się nie pojawił, nawet mała Chloe wyczuwała, że atmosfera jest gęsta i nieprzyjemna. I że coś się zbliża. Podczas obiadu było jeszcze gorzej. Była mała, niektórych rzeczy wciąż nie rozumiała, ale raz-dwa wróciła do swojego pokoju, mówiąc, że chce się pobawić. I chociaż uwielbiałam spędzać z nią czas, cieszyłam się, że zostałam sama. Sztuczne uśmiechy i udawanie, że wszystko jest w porządku – to nie było dla mnie. Byłam osobą zbyt uczuciową, a Chloe zdążyła mnie już dobrze poznać.
Z kubkiem herbaty weszłam do biblioteki. Tam zawsze czułam się dobrze, była moim drugim ulubionym miejscem w tym domu, zaraz po pokoju muzycznym. Panująca wokół cisza, chociaż na początku mnie przerażała, szybko stała się odprężeniem. Wśród książek czułam się bezpieczna i to między nimi chowałam się przed Calumem na początku naszej znajomości.
W tamtym momencie zrobiłam to samo. I tak jak zawsze, poczułam się spokojna, gdy przejechałam palcem po grzbietach kilkunastu książek stojących na półce. Zamknęłam oczy i na chybił trafił wybrałam jakąś pozycję. Książka była stara, jej okładka obita była skórą, litery na niej były już przetarte, a kartki w środku pożółkłe – mimo to wydawała się magiczna. Zadowolona z wyboru usiadłam na fotelu i podziwiając starą księgę, leżącą na kolanach, napiłam się herbaty.
Potrafiłam zwykle przenieść się zupełnie w papierowy świat, a ten prawdziwy dla mnie nie istniał. Jednak nie tego dnia. Rozpraszały mnie szybkie kroki na piętrze. Słyszałam dziwne uderzenia – nieco przypominające stukanie, gdy Calum składał dla mnie nowe łóżko. Wyczuwałam dziwną, nerwową atmosferę. Kilka minut później, próby ponownego wczytania się w powieść znów spełzły na niczym – tym razem Calum zbiegł po schodach, nawet nie starając się nie hałasować. Do moich uszu doszły dźwięki stukania garnków, kilka naczyń wypadło mu z rąk. Odłożyłam lekturę na bok i wyszłam na korytarz, aby zobaczyć bruneta z dwoma ciemno-zielonymi plecakami wypchanymi po same brzegi.
Na mój widok przełożył oba w lewą dłoń, podbiegł do mnie i złapał za nadgarstek. Wyraz jego twarzy wyrażał determinację, gdy ciągnął mnie za sobą, wbiegając po schodach. Nie rozumiałam, co się właśnie dzieje. Pisnęłam głośno, gdy potknęłam się o jeden ze stopni, ale Calum pociągnął mnie wtedy jeszcze bardziej.
– Chloe! Jesteś gotowa? – krzyknął w stronę pokoju dziecka, mnie ciągnąc do własnego.
Będąc już w sypialni Caluma, odetchnęłam z ulgą i potarłam obolały nadgarstek. Brunet rzucił oba plecaki na podłogę i wskazał mi stertę ubrań, leżącą na łóżku.
– Ubieraj to, szybciej, bo nie macie czasu! Chloe!
– Tutaj jestem – pisnęła blondynka, ostrożnie wchodząc do środka.
Patrzyłam niepewnie, jeszcze bardziej nie rozumiejąc, co tu się właśnie wyprawia.
– Nie stój, ubieraj się! – krzyknął ponownie Cal, wskazując łóżko.
Było tam wszystko – bielizna, spodnie, koszulka, wysokie, masywne buty i kurtka. Chloe miała na sobie identyczny ubiór.
– Nie ma tu miejsca na wstyd, ubieraj się – dodał, gdy spojrzałam na niego znacząco. – Mogłem się domyślić, że traktowanie tak Herry'ego źle się skończy – rzucił zdenerwowany, zaciskając pięści.
W międzyczasie szybko ubrałam czarne ubrania i założyłam zieloną kurtkę. Miałam problem z zasznurowaniem wysokich, bo sięgających połowy łydki, butów. Calum podał małej mniejszy z plecaków, mówiąc, aby go założyła, a sam klęknął przede mną na podłodze i pomógł mi zawiązać obuwie.
– Cholerny cmentarz, musieli nas tam zobaczyć – szepnął, patrząc mi prosto w oczy. – Jest źle, Daisy. Bardzo źle, rozumiesz?
Nie rozumiałam, ale kiwnęłam głową.
– Musisz zrobić wszystko, co ci powiem. Wszystko. Jasne?
– T-tak.
– Nie ma czasu na wątpliwości. Musisz zrobić dokładnie to, co rozkażę.
Potem odsunął się, podał mi plecak, który szybko założyłam na plecy i wyjął z kieszeni nieco zardzewiały klucz, który wcisnął mi do ręki.
– Trzymaj, zaraz go użyjesz.
Czy on chce mnie wypuścić?, przeszło mi przez myśl. Razem z Chloe?
Pełne niepokoju, ruszyłyśmy za nim na dół. Zaskoczona patrzyłam, jak zwija kawałek dywanu, odsłaniając już stare deski. Zaczął je dokładnie obstukiwać, zupełnie jakby czegoś szukał. Atmosfera stawała się jeszcze bardziej nerwowa. Przez te kilkanaście minut zupełnie nie myślałam. Chciałam tylko dowiedzieć się, o co chodzi. Chwilę później westchnęłam zaskoczona, gdy Calum znalazł to, czego chciał i podniósł dużą klapę, odsłaniającą ciemną dziurę.
– Musicie uciekać. Im szybciej, tym lepiej.
Spojrzał mi prosto w oczy, a następnie sięgnął ręką do środka dziury i przez chwilę tam grzebał. Wyciągnął z niej dużą latarkę.
– Jest tu drabina. Zejdziecie na dół, tam znajdziecie dodatkowe dwie. Będą tam drzwi. Musisz je otworzyć kluczem, a potem za wami zamknąć. Rozumiesz?
Kiwnęłam głową.
Nagle usłyszałam głośne krzyki dobiegające z zewnątrz, a potem wokół rozbrzmiał huk trzech wystrzałów. Chloe pisnęła, zasłaniając uszy.
– Już! Nie ma czasu!
Calum jako jedyny utrzymywał względy spokój.
– Zamkniesz za wami drzwi i będziecie szły tunelem. Rozumiesz? Cały czas tunelem, droga jest prosta. Będziecie szły tak długo, aż dojdziecie do innych drzwi. Klucz do nich nie pasuje, więc będziecie musiały stukać kilka razy, ale znajdziecie się w bezpiecznym miejscu. Jasne? Daisy, czy wszystko jest jasne?
– Tak.
– Tylko musisz pamiętać, żeby zamknąć drzwi. Przejście zajmie wam kilka godzin. W plecakach macie najpotrzebniejsze rzeczy. Teraz musicie już iść.
Zupełnie jakby na zawołanie, ktoś zaczął walić pięściami w drzwi frontowe.
– Na dół, już! – syknął przez zaciśnięte zęby.
– A co z tobą? – wydusiła z siebie Chloe.
– Kocham cię, mały szkrabie, a ty się o mnie nie martw. Okay?
Blondynka pokiwała głową, z trudem powstrzymując się przed rozpłakaniem.
– Idź na dół, kochanie.
Pomógł jej wejść w dziurę i trafić nóżką na pierwszy stopień drabiny, której nie było widać. Dziewczynka szybko zniknęła w ciemności. Calum za to spojrzał na mnie uważnie, ale też nieco niepewnie, a potem ujął dłońmi moją twarz i pocałował mnie krótko, ale mocno.
Ktoś uparty dalej uderzał w drzwi, wykrzykując przy tym niezbyt miłe słowa.
– Uważajcie na siebie. Ludziom, do których was wysyłam, możecie zaufać. Dołączę do was, jak tylko będę mógł.
A potem pomógł mi zejść i zamknął za nami klapę podłogi, pogrążając nas w ciemności.
– Daisy?
Chloe odnalazła moją dłoń i ścisnęła ją mocno. Włączyłam latarkę i poświeciłam wokół nas. Znajdowałyśmy się w naprawdę malutkim pomieszczeniu. W drugiej dłoni wciąż ściskałam klucz do drzwi, które znajdowały się tuż obok. Musiałam na chwilę puścić dłoń dziewczynki, aby otworzyć kłódkę, a następnie popchnęłam drewniane przejście do – jak powiedział Calum – bezpiecznej drogi. Mała weszła w jeszcze gęstszą ciemność, a ja od razu do niej dołączyłam i zamknęłam naszą jedyną możliwość, aby powrócić do góry.
Adrenalina krążyła w moich żyłach. W uszach nieco mi szumiało, ale zupełnie nie czułam strachu. Klucz schowałam do kieszeni kurtki.
– Chodź, kochanie. Idziemy.
Ścisnęłam mocno dłoń Chloe i oświetlając nam drogę pod nogami, ruszyłam w nieznane.


– Daisy, co się właśnie stało?
Szłyśmy już kilkanaście minut, podczas których żadna z nas nie odezwała się ani słowem. Adrenalina opadła. Dopiero w ciemnym tunelu poczułam strach, który w rzeczywistości kumulował się we mnie przez cały poranek. Przeczuwałam, że stanie się coś złego.
– Nie wiem, kochanie – skłamałam.
Powinnam się domyślić, zrugałam samą siebie. Calum zachowywał się dziwnie, atmosfera była napięta i nerwowa i do tego ta zakodowana wiadomość w radiu.
Poczułam złość na samą siebie.
Gdybym tylko nie była taka... nieśmiała! Gdybym tylko znalazła w sobie więcej odwagi, aby zapytać Caluma...
Strach nadszedł też z innego powodu. Przetrwałam końcówkę Trzeciej Wojny Światowej, siedząc w domu, czekając na tatę i brata, którzy zginęli w imię narodu. Przetrwałam rok po Wojnie, wychodząc z domu tylko wtedy, gdy naprawdę musiałam, bojąc się, że trafię na Aukcje. Dalej, przetrwałam Aukcję, nauczyłam się żyć z osobą, która mnie kupiła.
I Wojna znów wracała.
Być może nawet nigdy się nie skończyła.
Najpierw zamknięta w domu, później w rezydencji Caluma – właściwie przez całe życie byłam nieświadoma tego, co tak naprawdę się dzieje. I dotarło to do mnie w ciemnym tunelu, którego końca nie było widać, wraz z małą dziewczynką, za którą byłam odpowiedzialna.
Mocniej ścisnęłam jej dłoń.
– Spokojnie, kochanie. Calum mówił, że będziemy bezpieczne – mówiłam niepewnie. – A skoro Calum tak powiedział, to znaczy, że...
– Zimno mi – marudziła mała.
– Poczekaj, zobaczymy co mamy w plecakach.
Zatrzymałam się, zmuszając do tego blondynkę, a następnie zdjęłam plecak i położyłam go na podłodze. W środku znajdowały się dwie latarki, całkiem sporo jedzenia i wody oraz koc. Widziałam, że mała poszła za moim przykładem i znalazła to samo. Pomogłam jej wyjąć koc i się nim owinąć. Przez chwilę zastanawiałam się, co dalej.
– Jesteś głodna?
Pokręciła przecząco głową, ale sięgnęła po wodę i napiła się, podobnie jak ja. Dawno nie chodziłam tak dużo, więc nogi już zaczynały mnie pobolewać. Westchnęłam i podniosłam się. Wcisnęłam Chloe latarkę w dłoń, owinęłam się własnym kocem i ruszyłyśmy dalej.
Po kilku minutach dalszego marszu, Chloe odezwała się płaczliwym głosem:
– Boję się.
– Ja też, kochanie. Ja też...


Po dwóch miesiącach, ale jestem z nowym rozdziałem. Jestem zadowolona z treści – wszystko poszło tak, jak chciałam – ale z jego długości już nie. Jest krótki, zupełnie inny niż te, do których przywykliście... Ale też pełen akcji – czyli tego, czego do tej pory w Sprzedanej znacznie brakowało.
Mam nadzieję, że dacie znać, co myślicie o rozdziale. Taka motywacja bardzo mi się przyda do napisania kolejnego. Postaram się, aby pojawił się już w sierpniu, ale wiecie, że ze mną to czasem różnie bywa... xd
Power Rangers Mistyczna Moc to cudowne źródło motywacji – serio! Zmotywowali mnie, abym w końcu posadziła swoje dupsko na krześle, otworzyła Office i skończyła w końcu tę piętnastkę. Polecam, zwłaszcza do odmóżdżenia się z młodszym rodzeństwem. Pełen relaks, trzech przystojnych rengerów i dość dużo humoru. :D
Pamiętajcie, aby zostawić komentarz! Do zobaczenia! A w międzyczasie zapraszam na Angel, pojawił się trzeci rozdział, a czwarty powinien być już w przyszłym tygodniu. A jeśli tam wpadniecie to też zostawcie komentarz. ;) 
No i ogromne podziękowania dla Nevy za wykonanie nowego szablonu! 

#SPRZEDANAFF

Pamięta ktoś jeszcze moje opowiadanie Sex? Robię korektę i przenoszę je na innego bloga, więc kto chciałby sobie przypomnieć, albo wcześniej nie miał okazji, aby przeczytać, zapraszam serdecznie > klik. Tam znajdziecie dużo więcej zboczonego Caluma niż w Sprzedanej. :D 


19 komentarzy:

  1. Przy pierwszej części się ucieszyłam - Daisy, no nareszcie! A co do drugiej to już wstrzymywałam oddech (jestem chora i dosłownie się dusiłam XD). Nie dość, że zwrot akcji, to jeszcze naprawdę dobry opis, dawno nie czytałam fanfiction, w którym tak dobrze odczułabym go, także gromkie brawa.
    W tekście chyba nawet nie ma literówek, wszystko jest jak najbardziej spójne, więc wszystko, co mi pozostało to życzyć weny i cieplutko pozdrowić xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam czasu, żeby wysłać rozdział Marcie, więc wrzuciłam go w internetowy korektor, także nie ma ani jednej literówki. Languagetool wyłapał wszystkie, ale o dziwo nie było ich dużo. :D
      Dziękuję! ♥

      Usuń
  2. Wow nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Mam nadzieję, że dziewczyny bezpiecznie dotrą do celu. I że tam pojawi się Calum. Oby nic mu nie było.
    Pozdrawiam i weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny ❤ Jezu mam nadzieję, że Calumowi nic się nie stanie i już niedługo dołączył do dziewczyn!
    Takiego obrotu spraw się nie spodziewałam... Już nie mogę doczekać się kolejnego !

    OdpowiedzUsuń
  4. Smutno mi się zrobiło, wydawało mi się jakby Calum żegnał się i z Daisy i z Chloe. Mam nadzieję że wszystko będzie ok.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdział, ale jestem bardzo ciekawa kiedy będzie następny. Życzę weny i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam na końcu, następny przy dobrych lotach dopiero w sierpniu, bo jutro wyjeżdżam i wracam dopiero w sierpniu, a jeszcze nie wiem, czy biorę ze sobą laptopa. :c

      Usuń
  6. Ok takiego obrotu spraw się nie spodziewalam. Dziękuję za rozdział :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooo i czegoś takiego brakowało mi tutaj :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurczę! Rozdział wyszedł naprawdę świetnie! Dokładnie mogłam to sobie wyobrazić, gdybym to ja miała to napisać, zrobiłabym to identycznie! Zaskoczyła mnie tylko długość, niestety negatywnie...
    Mimo to pozdrawiam zimno (przyda się w te upały :D)
    Werciak xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrowienia przybyły wraz z deszczem i gradem, ale to dobrze, bo upały mnie wykańczały. ;__;
      Mnie też jest przykro z powodu tej długości, ale wolałam zostawić tak, niż pisać na siłę coś, z czego potem nie byłabym zadowolona. :)

      Usuń
  9. Rozdział jest niesamowity!! Opis akcji i uczuć był tak dokładny,że mogłam wszystko wyobrazić sobie jakbym tam była.Jestem bardzo ciekawa co będzie dalej, jesteś tak nieprzewidywalną autorką, że nie mam bladego pojęcia. Odpuszczam sobie zadręczanie ,,co bedzie dalej?", bo wiem, że nie wpadnę na twój genialny ciąg dalszy. Teraz tylko czekam zniecierpliwiona. :)
    A co do długości rozdziału to znalazłam tego jakiś plus a mianowicie - trzymasz nas w napięciu i zachęcasz do dalszego czytania. :*
    Pozdrawiam serdecznie. <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Powiem znaczy napisze XD szczerze PŁAKAŁAM .. nie raz łzy stawały mi w oczach .. dawno nic mnie tak nie wzruszyło ...
    Każdy by chciał jak najszybciej rozdział JA TEŻ �� ale rozumiem ��
    Ale prosze o jedno nie kończ szybko i może jakaś 2 część czy coś ?! ��

    OdpowiedzUsuń
  11. przeniosłam się z wattpada, specjalnie, żeby przeczytać wszystko, co napisałaś. oo mm gg to jest takie sisyslshabsksbekwb i od dzisiaj to zdecydowanie moje ulubione ff ��❤️

    OdpowiedzUsuń
  12. Przypadkiem trafiłam na twoje opowiadanie na wattpadzie i tak znalazłam się tutaj. Zaczęłam wczoraj wieczorem i bardzo się wciągnęłam. Dobrze, że pojawiają się takie wątki jak wojna, bo dzięki nim jest ciekawiej. Teraz pozostaje mi tylko czekać na kolejne rozdziały. ☺

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham to ff ♥ czekam na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  14. Wpadłam na twojego bloga przypadkiem ale powiedzmy sobie szczerze zachwycił mnie od samego początku. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Gdy czytałam ten aż musiałam wstrzymać oddech.Rozdział jest niesamowity, opisy są genialne mam nadzieje, że nic im się nie stanie i że Calum będzie cały. Blog jest niesamowity i się dziwie że nie trafiłam na niego wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Super. Trafilam przypadkiem i wsiaklam na amem . czekam z niecierpliwoscia na ciag dalszy .

    OdpowiedzUsuń

Pamiętaj, że każdy komentarz to motywacja do dalszego (i - w moim przypadku - częstszego) pisania! Dlatego zostaw po sobie ślad. Ja się uśmiechnę, a Ty szybciej dostaniesz kolejny rozdział. Czyż to nie proste? ;)

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.