ROZDZIAŁ 14

Zanim przejdziecie do czytania rozdziału, chciałabym, abyście zapoznali się z poniższą wiadomością. 
Kochany serwis Wattpad usunął Sprzedaną ze swojej strony. Powód? Nieznany (chociaż przyznam, że mam teorię na ten temat...). Co teraz? Nie wiem. Czy Sprzedana wróci na wtt? To zależy od was i tego, czy chcecie. Wiem, że aplikacja jest wygodna, bo można czytać offline, ale ja – szczerze mówiąc – większą wagę przykładam do bloga. Znaczy dla mnie więcej, dlatego naprawdę nie jestem pewna, czy chcę od nowa bawić się w publikację tego fanfiction na Wattpadzie, gdzie właśnie straciłam 213 tysięcy wyświetleń, 10,8 tysiąca gwiazdek i 1,37 tysiąca komentarzy. Bo wiadome jest, że raczej tego nie odzyskam. Informuję was o tym, bo jeszcze przez długi czas Sprzedana będzie w waszych bibliotekach, bo aplikacja tak się aktualizuje, że aż wcale. A opowiadanie oficjalnie na wtt już nie istnieje. Zniknęło z mojego profilu, nawet nie mam do niego dostępu, a także zniknęły wszystkie powiadomienia o głosach czy komentarzach... Zupełnie, jakby nigdy nie istniało. Więc póki co Sprzedana będzie dostępna tylko tutaj, na blogu. Dajcie znać, czy chcecie abym wróciła do wtt – bo wciąż rozważam taką opcję. 
A teraz miłego czytania! xx



(c) Neva, Bajkowe Szablony



Z dedykacją dla Marty, która pomogła mi sprawdzić tekst. xx



Promienie słońca, wpadające przez okno, delikatnie ogrzewały moją twarz. Jęknęłam cicho i przekręciłam się na bok, otwierając oczy dopiero wtedy, gdy dłonią natrafiłam na zimny materac.
– Calum?
Rozejrzałam się po pokoju, szukając bruneta wzrokiem, chociaż dobrze wiedziałam, że nigdzie go nie zobaczę. Przez chwilę miałam obawy, czy aby na pewno usłyszałam tego ranka „Dzień dobry” i czy nie był to zwykły wybryk mojej wyobraźni. Z jednej strony chciałam, aby okazało się to złym snem – począwszy na odwiedzinach taty i brata, na wczorajszym wieczorze kończąc – ale z drugiej te dwa niewinne słówka z rana dały mi nadzieję. Cholerną nadzieję na to, że moja relacja z Calem wejdzie na zupełnie inny poziom. I za nic nie chciałam jej tracić.
Chloe leżała tuż obok, spoglądając na mnie z uśmiechem. Pogłaskała mnie po włosach i zsunęła się z łóżka na podłogę.
– Idę się ubrać – oznajmiła. – Przyjdę później i pójdziemy na śniadanie.
Roześmiałam się cichutko – taka mała, a tak się rządzi, pomyślałam.
– Jasne, kochanie. Będę w łazience, dobrze?
Kiwnęła główką i wybiegła z pokoju, a ja odetchnęłam poniekąd z ulgą i z westchnieniem opadłam na poduszkę. Wczorajszy dzień wykończył mnie na każdy możliwy sposób, a w głowie wciąż miałam równie wielki mętlik. Cała ta sytuacja byłaby znacznie jaśniejsza, gdybym tylko sama potrafiła określić własne uczucia...
Kilka minut później w końcu podniosłam się z miejsca i skierowałam do łazienki, gdzie zdjęłam czarną koszulkę Caluma, w której spałam i nie patrząc w otaczające mnie z każdej strony lustra, weszłam do wanny, aby spróbować zmyć z siebie wszystkie emocje i odnaleźć prawdziwą Daisy.


Wygładziłam dłońmi materiał błękitnej sukienki i posłałam siedzącej na moim łóżku Chloe uśmiech, który właściwie miał uspokoić mnie samą. Niczego nie świadoma dziewczynka wesoło machała nóżkami, którymi nie dosięgała do podłogi, i podśpiewywała pod nosem piosenkę z jakiejś bajki, bo melodia i tekst były zbyt wesołe i zdecydowanie skierowane do dzieci.
Kąpiel dała mi jedynie poczucie czystości fizycznej, bo własnych myśli wciąż nie zdołałam uporządkować.
– Jesteś już gotowa gotowa gotowa? – jęknęła blondynka.
– Mam mokre włosy – westchnęłam.
– Ale ja chcę śniadanie! – krzyknęła. – Chodźmy już, proszę proszę proszę – jęczała.
Złapałam w dwa palce mokre kosmyki włosów i spojrzałam na nie krzywo, następnie przeniosłam wzrok na małą i westchnęłam.
– No dobra – zgodziłam się. – Zejdę z mokrymi.
Wywróciłam oczami, a mała zeskoczyła z łóżka i podbiegła do mnie, łapiąc za rękę.
– Jesteś supcio! – wykrzyknęła, jednocześnie przytulając się do mojego boku. – A wiesz co takiego mi się dzisiaj śniło?
– Nie, kochanie.
Ciągnęła mnie za rękę przez korytarz, a po schodach zbiegłyśmy ze śmiechem. To było dla mnie zadziwiające, że taka mała słodka osóbka potrafiła bez problemu wywołać uśmiech na twarzy. Dzięki niej chociaż na chwilę zapominałam o wszystkich troskach i to nie pierwszy raz.
– Ale opowiedz mi, z chęcią posłucham – dodałam, gdy już znalazłyśmy się na dole i otwierałyśmy drzwi do kuchni. Naprawdę chciałam to usłyszeć, ale miałam wyrzuty sumienia, że z własnych egoistycznych pobudek – chciałam jak najdłużej nie przejmować się wydarzeniami dnia poprzedniego. Wymusiłam uśmiech, ale Chloe wciąż była nieświadoma tego, że nie był on w pełni szczery.
– Śniło mi się, że zostałaś moją mamą!
Spojrzała na mnie oczami pełnymi absolutnego uwielbienia. Dziewczynka naprawdę bardzo mnie lubiła, co wiedziałam już wcześniej. Nigdy jednak bym nie pomyślała, że miała właśnie taki sen.
Ostrożnie usiadłam przy stole, gdzie już stały trzy talerze jajecznicy i tyle samo kubków – w dwóch była kawa, w trzecim kakao dla małej. Nie do końca wiedziałam, co miałam jej odpowiedzieć, ale zanim zdążyłam to przemyśleć, Chloe już usiadła naprzeciw mnie i zaczęła mówić dalej, jednocześnie otaczając małymi rączkami kubek z ciepłym napojem.
– Calum był moim tatą, a ty byłaś mamą i spaliśmy razem tak jak dzisiaj, i mieszkaliśmy w takim małym domku, gdzie w ogródku była duża hujawka, i siedzieliśmy tam rano i wieczorem, i po obiedzie, i po śniadaniu, i... Daisy, Daisy, chcę żebyś była moją mamą jak we śnie!
Już otwierałam usta, aby coś odpowiedzieć, gdy od strony drzwi usłyszałam łagodne:
– Gdy się w coś mocno wierzy, to marzenia się spełniają.
Calum uśmiechnął się lekko i zamknął za sobą drzwi. Przez jego obecność poczułam się zagubiona i zawstydzona opowieścią blondynki.
– Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia – szepnęłam pod nosem to, co zawsze powtarzał mi tata, licząc jednak, że Calum tego nie usłyszał.
On natomiast – z cudownym uśmiechem goszczącym na jego ustach – tanecznym krokiem podszedł do Chloe i czule poczochrał ją po włosach, a następnie obszedł stół na około i usiadł tuż obok mnie. Moje serce znów zabiło znacznie szybciej, niż zazwyczaj. Mimo tego, jak ostatnio na mnie działał, w dalszym ciągu byłam zagubiona we własnych myślach i nie bardzo wiedziałam, jak powinnam zareagować. Calum też przez moment wydawał się być zagubiony, zawahał się, ale po chwili poczułam na policzku delikatnego buziaka.
– Dzień dobry jeszcze raz – szepnął mi do ucha.
Sięgnął przez stół i przysunął do siebie talerz i kawę. Byłam zaskoczona. Zwykle, gdy jadaliśmy razem posiłki, siedział z Chloe po drugiej stronie niż ja. Nie potrafiłam uspokoić własnego, bijącego szybko serca.
– Czy to znaczy, że Daisy może zostać moją mamusią?! – wykrzyknęła Chloe, wyczuwając, że żadne z nas nie zwraca na nią tak dużej uwagi, jak by tego chciała.
– Wszystko jest możliwe, kochanie – odpowiedział jej lakonicznie Cal.
Rozumiałam go. Nie chciał dawać mi złudnej nadziei i jak najbardziej to akceptowałam. Gdyby w tamtym momencie powiedział coś, co jeszcze bardziej ukierunkowałoby moje uczucia względem niego, a później okazałoby się to zwykłym fiaskiem, byłabym zraniona podwójnie.
Powoli upiłam łyk kawy, starając się nie patrzeć na bruneta. On jednak, zupełnie jakby wiedział, co myślę, złapał mnie pod stołem za lewą dłoń i nieco ją ścisnął. Spojrzałam na niego, a w jego brązowych tęczówkach zauważyłam błysk satysfakcji, że mu się udało zwrócić moją uwagę na siebie. Moje usta – mimowolnie, bez zgody umysłu – uniosły się w uśmiechu.
Uśmiechu, który skierowany był tylko i wyłącznie do niego.


Przez pół dnia nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Chodziłam z kąta w kąt, próbując znaleźć sobie zajęcie – ale na marne. Calum od razu po śniadaniu – podczas którego wymieniliśmy więcej uśmiechów niż przez całą naszą znajomość – bez słowa zniknął w swojej sypialni. Ja za to nie potrafiłam się na niczym skupić, co zrozumiałam dopiero wtedy, gdy przez dwadzieścia minut wpatrywałam się w odwróconą do góry nogami książkę, próbując ją czytać. Zaraz po tym incydencie zrezygnowałam z prób czytania i udałam się do pokoju muzycznego, gdzie słuchałam muzyki, leżąc z zamkniętymi oczami na mięciutkiej kanapie. Tych kilkadziesiąt minut poniekąd pomogło mi się zrelaksować, lecz nie na długo.
Gdy ostatnia piosenka na płycie dobiegła końca, a w pomieszczeniu zaległa przytłaczająca cisza, wstałam i kilkakrotnie przeszłam wzdłuż ścian. Nie lubiłam nie mieć zajęcia. W rodzinnym domu zawsze było coś do zrobienia, często brakowało mi chwil wytchnienia. A u Caluma było wręcz przeciwnie.
Nie miałam też ochoty analizować jego zachowania. Ani tym bardziej swojego. W ciągu tych tygodni, jakie z nim spędziłam, poznałam go z kilku stron. Od tej groźnej, do tej czułej. I mimo tego, że czasem mnie przerażał, gdzieś wewnątrz czułam, że chcę poznać jego prawdziwą naturę. Jednak nie kosztem takich sytuacji jak ta wczorajsza.
Po chwili namysłu postanowiłam pójść na górę i sprawdzić, co u Chloe, która wcześniej czytała książeczki w bibliotece. Nieco się zdziwiłam, nie zastając jej tam, ale nie panikowałam, tylko na spokojnie sprawdziłam salon. Zmarszczyłam brwi, nie mogąc znaleźć jej na dole. Niechętnie wspięłam się po schodach na górę. Mój wzrok powędrował w stronę sypialni Caluma – drzwi do niej były otwarte. Serce zabiło mi mocniej. Czy to był znak, że Cal mnie oczekuje?
Ostrożnie i niepewnie podeszłam do drzwi i zajrzałam do środka. Zdziwiłam się, widząc Chloe śpiącą na wielkim łóżku. Rozejrzałam się wokół, szukając Caluma, ale nigdzie go nie widziałam. Drzwi do jego gabinetu były zamknięte, ale wcale nie miałam ochoty sprawdzać, czy jest w środku. Zamiast tego po cichu podeszłam do Chloe i ku mojemu zdziwieniu, tuż obok niej znalazłam kopertę z moim imieniem.
Drążącymi dłońmi otworzyłam ją i wyjęłam złożoną na pół kartkę. Czułam, że od natłoku myśli moja głowa zaraz pęknie, ale po chwili uspokoiłam się, widząc króciutką notatkę:

Pojechałem do miasta. Nic nie mówiłem, bo słuchałaś muzyki i nie chciałem przeszkadzać. Wrócę wieczorem. C

Odetchnęłam z ulgą – miałam więcej czasu, aby przygotować się psychicznie na kolejne spotkanie z Calumem. Przysiadłam na łóżku i jeszcze raz spojrzałam na Chloe. Była taka mała, drobniutka. Taka bezbronna, ale ufna. Czuła się przy Calumie bezpieczna.
A ja? Czy czułam się bezpieczna? Tutaj? Przy nim?
Nie potrafiłam odpowiedzieć na te pytania. Brunet dawał mi tak sprzeczne sygnały.
Z cichym westchnieniem, aby nie obudzić małej, położyłam się obok niej. Bałam się tego, co przyniesie przyszłość. Wróciłam z Calumem, chociaż pozwolił mi zostać z matką. Mogłam znów żyć jak dawniej, a mimo to pobiegłam za nim, co tak go zaskoczyło, że skrzywdził mnie najbardziej, jak tylko mógł. I nawet to nie sprawiło, że uciekłam. Byłam tu nadal.
Przymknęłam powieki.
Jego poranne uśmiechy dodawały mi otuchy i nadziei. Ale wspomnienie wszelkich zaznanych brutalności napawało mnie obawą.


Obudziło mnie dziwne, jakby stłumione stukanie. Nieco zaspana podniosłam się do pozycji siedzącej i zauważyłam – nie bez ukłucia strachu – że wciąż byłam w sypialni Caluma. Spojrzałam w stronę drzwi – były zamknięte, a ja przecież ich nie zamykałam. Spanikowałam jeszcze bardziej, widząc uchylone drzwi od gabinetu i brak obecności Chloe.
Pospiesznie zeszłam z łóżka i wygładziłam narzutę. Wciąż słyszałam stukanie – wydawało mi się, że dobiega zza ściany, gdzieś obok gabinetu Hooda.
Hooda. Wzdrygnęłam się nieco. Dziwnie było znać jego nazwisko – zawsze był dla mnie tylko Calumem, osobą o której wiedziałam tyle co nic. Cicho otworzyłam drzwi i wyszłam na korytarz – tutaj stukanie było jeszcze głośniejsze. Nagle ucichło, a już po chwili ciszę przerwał głośny huk. Dobiegał zza drzwi po lewej, znajdujących się między tymi Caluma, a tymi od dużej łazienki. Były uchylone; dyskretnie zajrzałam do środka i ujrzałam przedziwny widok.
Calum siedział na środku pokoju, otoczony deskami i gwoździami, z zakłopotaniem drapiąc się po głowie i spoglądając na wszystko z lekkim przerażeniem. Przez przypadek tknęłam ramieniem drzwi, które otworzyły się nieco bardziej z cichym świstem. Zaskoczony Cal odwrócił się w moją stronę.
– O – powiedział. – Przepraszam, nie chciałem cię obudzić.
A następnie wrócił do studiowania jakiś kartek, których wcześniej nie widziałam.
– Zupełnie nie mam pojęcia, jak to, cholera jasna, poskładać! – fuknął. – Ta instrukcja jest gówno warta.
– A co to takiego? – zapytałam ostrożnie.
– Łóżko. Wydałem na nie fortunę, to było ostatnie w całym Sydney – mruczał pod nosem. – A teraz nie wiem, jak je złożyć – denerwował się dalej.
– A po co ci one?
– Dla ciebie – odparł po prostu, jakby mówił o pogodzie.
Nie wiedząc, jak to skomentować, rozejrzałam się po pomieszczeniu. Nigdy wcześniej w nim nie byłam. Ściany miały delikatny, błękitny kolor. Naprzeciw drzwi znajdowało się duże okno, które aktualnie było otwarte, a do środka wpadało świeże, ciepłe powietrze. Po prawej miało stać łóżko, które składał Calum. Po lewej zaś były drzwi, których przeznaczenia nie znałam, a na ścianie po obu stronach wisiało po jednym obrazie. Pierwszy, ten z lewej, przedstawiał panoramę Sydney przed wybuchem III Wojny Światowej, ten z prawej Operę, również sprzed Wojny. Podeszłam bliżej i ze zdziwieniem zauważyłam, że oba obrazy były ręcznie malowane.
– Kto je namalował? – zapytałam, nie odwracając się do Caluma.
Najwyraźniej nie przeszkadzało mu, że na niego nie patrzę, gdy z nim rozmawiam, bo odpowiedział łagodnie:
– Babka przyjaciółki mojej matki. Upiekła też ciasto, zostawiłem je w kuchni.
Za plecami słyszałam stukot młotka o gwoździe, więc domyśliłam się, że Calum poniekąd doszedł, co należy robić dalej. Wciąż wpatrywałam się w oba malunki, podziwiając je. Kobieta musiała być naprawdę stara, bo niewątpliwie przedstawiła na nich to, co sama widziała, zanim doszczętnie zostało zrujnowane.
– Są piękne – dodałam, gdy w pokoju znów zapanowała cisza.
– Miałem nadzieję, że ci się spodobają.
Przez kilka następnych minut, które wtedy wydawały mi się niemal wiecznością, Calum zawzięcie stukał i pukał, składając łóżko, a ja próbowałam nie myśleć o jego motywach. W końcu jednak nie wytrzymałam.
– Dlaczego?
– Co? A, no bo robią wrażenie. Babka ma talent, a ze względu na ciężko dostępne materiały, maluje rzadko.
– Nie pytałam o to – szepnęłam. – Dlaczego robisz to wszystko?
W dalszym ciągu stałam tyłem do niego, wlepiając wzrok w błękitną ścianę. Usłyszałam za sobą ruch, a potem poczułam jego obecność tuż za sobą. Spięłam się. Gdy następnie okrążył mnie i stanął tuż naprzeciw, poczułam deja vu.
Obserwował mnie uważnie, a ja miałam wrażenie, jakby przenikał mnie na wylot, zgłębiając każdy zakamarek mojej duszy. Zrozumiałam, że natrętny wzrok, jaki czułam stojąc na scenie, należał właśnie do niego, ponieważ teraz nie spuszczał go ze mnie, gdy szedł powoli, krok za krokiem, w moją stronę.
Czułam, jak moja dolna warga zaczyna lekko drżeć. Zatrzymał się, gdy był w odległości metra, a następnie nie śpiesząc się nic a nic, rozpoczął spacer na około mnie. Zrobił trzy okrążenia, a każde kolejne trwało dwa razy dłużej od poprzedniego. W końcu zatrzymał się dokładnie naprzeciw mnie i posłał mi lekki uśmiech, który prawdopodobnie miał mnie uspokoić.
Zdejmij sukienkę – powiedział miękko, ale władczo, a moje kolana zadygotały.
Mój oddech przyspieszył, stał się nieregularny i urywany, a serce biło nad wyraz mocno, nawet bardziej niż wtedy, gdy zajmowałam miejsce na szczycie sceny, osaczona wzrokiem mężczyzn, których nie widziałam. Teraz jednak nie byłam w ciemnym pomieszczeniu. Wręcz przeciwnie. Widziałam go tak samo, jak on widział mnie. I widziałam też, że na jego twarzy pojawia się wyraz irytacji i zniecierpliwienia. To sprawiło, że całe moje ciało drżało ze strachu.
Tym razem wcale nie był zirytowany ani zniecierpliwiony. Wydawał mi się jednocześnie nieco spięty i zagubiony, jak i łagodny. Okrążył mnie ponownie, a później kąciki jego ust uniosły się lekko w uśmiechu.
– Coś w tobie jest, Daisy. Coś, co sprawia, że postrzegam wszystko zupełnie inaczej.
Moje serce biło jak szalone.
– Coś w tobie jest, Daisy – powtórzył. – Jeszcze nie wiem co to takiego, ale bardzo to lubię. I naprawdę żałuję wszystkiego, co przeze mnie wycierpiałaś. – Jego łagodny uśmiech przemienił się w pełen smutku. – To jedna z niewielu rzeczy, jakich w życiu żałuję. I chcę to naprawić. Od dziś będę cię traktował tak, jak na to zasługujesz.
Naprawdę nie sądziłam, że moje serce będzie w stanie bić jeszcze szybciej i mocniej – a jednak.
Czułam napływające do oczu łzy, ale nie chciałam płakać.
A potem Calum powiedział coś, co znów przyspieszyło bicie mojego serca:
– Pocałuj mnie, Stokrotko.
A ja zrobiłam to bardzo chętnie.


– A teraz leć do góry, kochanie – powiedział Calum do Chloe – pora spać.
Dziewczynka zajęczała głośno z niezadowoleniem, ale posłusznie zeszła z jego kolan, do buzi wpychając ostatni kawałek ciasta, które leżało na jej talerzu. Podskoczyła kilka razy wesoło i podbiegła do mnie, obejmując moją szyję rączkami.
– Pójdziesz ze mną, Diasy? Pójdziesz?
– Daisy ma jeszcze herbatę do wypicia, ja pójdę, dobrze? – zapytał Cal, a blondynka zgodziła się z uśmiechem. – Przyjdę potem – zwrócił się do mnie.
Nie wiedziałam, jak zrozumieć te dwa słowa. Mogły oznaczać to co kiedyś – przyjdę cię pieprzyć. Ale mogły też oznaczać przyjdę tak po prostu, poprzytulamy się. W odpowiedzi kiwnęłam niepewnie głową. Gdy oboje wyszli, a ja zostałam sama w kuchni, moją głowę zaatakowało stado agresywnych myśli. Atakowały mnie z każdej strony i nie potrafiłam ich w żaden sposób uporządkować. Dopiłam szybko herbatę i wyszłam z pomieszczenia, myśląc nad jakimkolwiek zajęciem, które uwolniłoby mnie od nieprzyjemnych myśli.
Niestety, nic takiego nie wymyśliłam i w momencie, gdy Calum wszedł do mojego nowego pokoju, stałam tyłem do drzwi, patrząc na krajobraz za oknem. Nie był on specjalnie piękny – kawałek ogrodu i las – ale i tak lepszy od poprzedniego, którym był podjazd domu. Akurat zachodziło słońce, więc nad drzewami unosiła się różowo-fioletowo-pomarańczowa poświata. Calum podszedł do mnie po cichu i delikatnie położył mi dłonie na biodrach. Podskoczyłam zaskoczona, ale już po chwili rozluźniłam się pod wpływem jego ciepłego dotyku. Wyczuł, że już jest wszystko w porządku i przysunął się bliżej. Moje plecy przyciśnięte były do jego klatki piersiowej, ramionami ciasno mnie obejmował, a policzek oparł o moją głowę.
Poczułam się dobrze.
Bezpiecznie.
– Chloe śpi? – zapytałam.
– Śpi.
Spięłam się lekko, gdy jego dłoń zjechała z mojego biodra na wewnętrzną stronę uda.
– Wiesz, co to oznacza? – zapytał głosem przepełnionym pożądaniem.
Wiedziałam doskonale. Nie byłam jednak pewna, czy tego chcę. Później jednak przypomniałam sobie, że do tej pory nie obchodziło go, czy ja czegoś chcę czy nie, więc dlaczego miało by się to nagle zmienić. Ale wtedy mnie zaskoczył.
– Dzisiaj zrobimy to tak, jak będziesz chciała – powiedział, odsuwając się ode mnie lekko. – O ile w ogóle będziesz chciała – dodał po chwili niepewnie, odwracając mnie przodem do siebie i patrząc mi prosto w oczy.
Szukałaś sposobu, żeby przestać myśleć, to idealna okazja! – drwiła ze mnie podświadomość.
Zagryzłam lekko wargę i spojrzałam w podłogę. Nie wiedziałam, czy chcę. Na dobrą sprawę nie wiedziałam nic. Ale przypomniałam sobie te wszystkie razy, gdy było mi tak dobrze – zwłaszcza te ostatnie, gdy stosunek Caluma względem mnie uległ zmianie. I już wiedziałam.
– Chcę – oznajmiłam pewnym tonem, patrząc mu prosto w czekoladowe tęczówki.
Obdarował mnie pięknym uśmiechem – pełnym ulgi i radości.
– Już się bałem, że nie będziesz chciała ochrzcić nowego łóżka – powiedział z chytrym uśmiechem.
Roześmiałam się lekko. I znów poczułam się dobrze. Wszystkie złe myśli i zwątpienia odeszły.
– Ale... – urwałam.
– Ale?
– Bo ja nie wiem...
Zmieszałam się. Powiedział, że zrobimy to tak, jak ja będę chciała, ale problem polegał na tym, że ja w ogóle się na tym nie znałam. Calum zawsze dominował, a ja to po prostu akceptowałam i chciałam, żeby tak zostało. Nie potrafiłam jednak tego powiedzieć, skleić w sensowne zdanie.
– Stokrotko?
No dalej, motywowałam się, powiedz to, albo zrób coś. Wzięłam głębszy oddech i złapałam go niepewnie za dłoń. Zacieśnił uścisk, obserwując mnie z ciekawością, czekając na mój kolejny ruch. Więc go wykonałam. Zrobiłam kilka kroków w przód, ciągnąc go lekko w stronę łóżka. Na jego ustach pojawił się lubieżny uśmiech, jednocześnie pełen satysfakcji.
Zatrzymałam się przed łóżkiem, nie bardzo wiedząc, co dalej robić. Spojrzałam nieśmiało na Caluma i byłam pewna, że moje policzki pokryły się soczystą czerwienią. Roześmiał się lekko i pokręcił głową.
– Dzisiaj ty rządzisz, kochanie.
Wymruczałam coś niezrozumiałego pod nosem, przez co Cal jeszcze bardziej zaczął się śmiać, a to rozśmieszyło też mnie. Po chwili już oboje śmieliśmy się w najlepsze, chociaż żadne z nas do końca nie wiedziało, z jakiego powodu.
– No dobra – odezwał się po kilku minutach. – Nieco ci to ułatwię. – Położył się na łóżku i uśmiechnął rozbrajająco. – Dawaj, jestem dzisiaj cały twój.
Zaczerwieniłam się jeszcze bardziej.
– Nie wiem, co mam robić – powiedziałam po chwili.
– Cokolwiek, na co tylko masz ochotę. Możemy się nawet tylko poprzytulać, chociaż nie ukrywam, że wolałbym robić coś innego. – Uśmiechnął się słodko.
Przez chwilę zastanawiałam się, czy nie skorzystać z okazji i po prostu – jak sam powiedział – jedynie się tulić, ale im dłużej o tym myślałam, tym bardziej sama chciałam czegoś więcej. I nie chciałam już odwlekać. Weszłam na łóżko i od razu na wstępie sięgnęłam do paska czarnych spodni, rozpinając go nieco trzęsącymi się ze stresu dłońmi. Calum powstrzymał mnie, kładąc swoją rękę na mojej.
– Nie za szybko? – zapytał z troską. – Od teraz nie chcę cie do niczego zmuszać.
Wzruszyłam lekko ramionami, dając mu znać, że ja naprawdę nie wiem, co robię. Liczyłam, że zrozumie mój przekaz. Roześmiał się lekko w odpowiedzi – czy ja naprawdę byłam taka zabawna? – i usiadł, aby zdjąć przez głowę koszulkę i rzucić ją niedbale na podłogę. Następnie znów położył się wygodnie na plecach i patrzył na mnie wyzywająco.
Wciąż onieśmielona położyłam się przy jego boku, głowę opierając o jego umięśnione ramię. Prawą dłoń położyłam na środku jego brzucha i powoli zaczęłam rysować nią niewidzialne wzory. Po kilku minutach, podczas których ja rozkoszowałam się tym miłym przywilejem dotykania go, na jaki mi pozwolił, nie wytrzymał i przekręcił się tak, że to znów on górował nade mną.
– Jak tak dalej pójdzie, doprowadzisz mnie do szału – powiedział miękko, a następnie delikatnie, ale zarazem namiętnie mnie pocałował. – Mruczysz jak kotek – dodał po chwili, gdy już się odsunął. – Przeszkodziłem ci, przepraszam.
– Nie szkodzi.
– To świetnie, bo wcale nie jest mi przykro – roześmiał się. – Ale mogłabyś już zdjąć tę sukienkę.
Uniosłam do góry jedną brew.
– Myślałam, że dzisiaj po mojemu?
Uniósł ręce do góry w geście poddania, a jego urzekające czekoladowe tęczówki błyszczały w rozbawieniu. Tym razem, gdy sięgałam do jego paska, nie oponował. Jedyną reakcją na to był szerszy uśmiech, jakim mnie obdarzył. Usłużnie pomógł mi zdjąć jego spodnie, a potem znów grzecznie się położył, czekając na ciąg dalszy. Takie zachowanie było zupełnie inne od tego, do jakiego już się przyzwyczaiłam.
Po kilku kolejnych głębokich oddechach, podczas których nabierałam pewności siebie, Calum wspaniałomyślnie zdjął czarne bokserki, wciąż podśmiewając się pod nosem, a następnie rzucił mi zmęczone spojrzenie.
– No co?
– No nic – odpowiedział. – Zrobisz coś w końcu?
– Wstydzę się – wykrztusiłam.
– Nic nowego. – Wywrócił oczami. – No dalej, kochanie, dasz radę.
Zamknęłam oczy i szybko – aby się nie rozmyślić – zdjęłam sukienkę. Nie ma niczego, czego on już by nie widział, próbowałam pocieszyć samą siebie, ale marnie to wypadło. Spojrzałam mu w oczy, ale on patrzył gdzie indziej – błądził wygłodniałym wzrokiem po całym moim ciele i, co dziwne, podobało mi się to. Poczułam się lepiej, lżej i pewniej.
A potem w ogóle zachowywałam się jak nie ja.
Sama nie wiedziałam jak i kiedy to się stało, ale już chwilę później siedziałam na jego brzuchu, pochylając się do przodu, całując jego usta i dłońmi masując jego tors, podczas gdy on rytmicznie ugniatał moje piersi. Delikatnie, ale z pasją.
Ten stosunek był zupełnie inny od wszystkich poprzednich. Nie był jednostronny, niechciany, wymuszony. Miałam wrażenie, że był swego rodzaju przeprosinami od Caluma. I miałam wrażenie, że tamtą noc spędziłam z innym człowiekiem. Był czuły, nie przyspieszał i wszystko robił z namysłem. Jakby naprawdę chciał mi wynagrodzić wszystkie poprzednie razy, gdy wcale nie liczył się z moim zdaniem, moimi zachciankami czy uczuciami.
Było dla mnie nowym doświadczeniem unosić się nad nim i opadać na niego – w dodatku we własnym tempie. Przez cały ten czas patrzyliśmy sobie w oczy, nie ukrywając niczego. Poznawałam go na nowo. Poznawałam od początku.
Widziałam frustrację malującą się na jego twarzy, gdy za każdym razem powoli opuszczałam się na niego. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że chciałby szybciej, mocniej... ale w tamtej chwili był mój.





(c) Neva, Bajkowe Szablony

Dostałam aż cztery wersje kolorystyczne i trzy tak bardzo mi się podobały, że nie byłam w stanie wybrać najlepszej, więc rozdział zaczęłam jedną i kończę drugą. Podziwiajcie i zachwycajcie się jak ja! ;) 



Nie jestem do końca zadowolona z tego rozdziału – i zapewne jest to wywołane moją dłuższą nieobecnością, ale cóż. Uważam go za zbyt krótki, ma nieco ponad 3,8k słów, ale jestem dumna z końcówki – z tego lekkiego seksu, zupełnie innego niż w poprzednich rozdziałach. Nad czym wy pewnie ubolewacie ;p
Jako iż teraz Sprzedana jest dostępna tylko tutaj, gdzie nie ma tej świetnej możliwości kliknięcia gwiazdki, bardzo was proszę o mały, skromny komentarz (nie obrażę się za te długie, wręcz przeciwnie :3). Mi naprawdę nie potrzeba wiele do szczęścia – a im komentarzy będzie więcej, tym większą będę miała motywację do dalszego pisania. Pokażcie, że tu jesteście! ;) Dla osób, które przyszły tu z wtt: aby skomentować nie trzeba mieć konta ;)

Nie piszę póki co, kiedy będzie piętnastka, bo sama nie wiem, jak to wyjdzie. Na tygodniu mam mało czasu na pisanie, a teraz wszystkie wolne chwile będą mi zajmowały jazdy, a o weekendach nie mam co w maju nawet pomarzyć, bo co tydzień mam osiemnastki i już zaplanowane wyjazdy z przyjaciółmi aż do 6 czerwca. Jeżeli jednak jesteście ciekawi, możecie pytać na asku – link poniżej – bo to jedyne miejsce, gdzie odpowiadam na pytania kiedy next?. Możecie też dać znać na Twitterze co myślicie o rozdziale, albo w jakikolwiek inny sposób dać znać, że czytacie i że się wam podoba lub nie – w przypadku nie dajcie znać co nie tak, bo wszelkie takie przytyki uważam za cenne, bo mogę dzięki nim coś poprawić i udoskonalić. 

#SPRZEDANAFF


42 komentarze:

  1. Kocham to opowiadanie ^.^
    I czekam na więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział. Było warto czekać tak bardzo długo, długo :) Czekam do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj, kochana!
    Czternasty rozdział jest dla mnie miłą niespodzianką na rozpoczynający się początek tygodnia :)
    Po raz kolejny przeżywałam wspólnie z Daisy jej rozterki. Rozumiem jej wahanie i niepewność wobec Caluma. To bardzo wrażliwa dziewczyna, z którą, nie ukrywam, bardzo się utożsamiam. A to poprzez doskonałe odzwierciedlanie jej uczuć i zachowań - bardzo dobrze potrafisz je pokazywać.
    Od samego początku "Sprzedanej" lubiłam Chloe, ale teraz zyskała jeszcze większą moją sympatię ze względu na sen i sposób, w jaki mówi do Daisy i Caluma. Jest taka słodka! A tym pytaniem, czy Daisy zostanie jej mamą i opowieścią o śnie, całkowicie mnie rozczuliła! Uwielbiam dzieci w opowiadaniach, dodają one życia i uroku.
    Może sen Chloe kiedyś się spełni, kto wie...?
    Opis stosunku jest bardzo delikatnie opisany. Czytało się interesująco. Lubię u autorów subtelność, gdy opisują sceny łóżkowe, a Ty płynnie je ukazałaś. Nie obleśnie - tylko finezyjnie lekko, a to niezwykła umiejętność, bo nie każdy potrafi opisywać takie sceny. Podziwiam Cię za to i kłonię się przed Tobą. Naprawdę.
    Porównam Twoją "Sprzedaną" do statku na spokojnym morzu - płynie w swoim delikatnym tempie, a ten statek jest pełen pozytywnych wrażeń, jakie mi dostarczasz przez każdy rozdział. Dziękuję za te wrażenia! Czytanie Ciebie to sama przyjemność :)
    Ślę serdeczne uściski i życzę dużo weny!
    Zapraszam do siebie na pierwszą część nowego opowiadania.
    www.rzeka-opowiesci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak uwielbiam Twoje komentarze. ♥ Są takie poetyckie bardzo. Widać i czuć, że przeżywasz wszystko razem z bohaterami i dla takich czytelników jak Ty aż chce się pisać! Chciałabym napisać w odpowiedzi coś więcej, coś konkretniejszego, ale... Za bardzo się rozczuliłam, łezka się w oku kręci i... Dobra, bo zaraz pogrążę sama siebie. Napiszę jedynie: pięknie dziękuję!♥

      Usuń
  4. Wspaniałe opowiadanie. Piszesz niesamowicie. Po prostu brak mi słów żeby to opisać. Czekanie zostało wynagrodzone😃 Życzę dużo weny i czasu na pisanie
    Pozdrawiam Wandziemar😜

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm, jestem zaskoczona zmianą Caluma, ale zarazem jestem z tego powodu szczęśliwa. Wszystko wygląda ciekawie.
    Gdy przeczytałam fragment o minie frustracji to aż się zaśmiałam, pomimo sceny jaka się odgrywała!
    Jestem zadowolona, oczywiście tylko tak dalej kochana!
    Powodzenia, życzę weny, Taczka!

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział jak zwykle świetny! Warto było czekać

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham twoją sprzedaną i nawet mię wiesz jak się martwiłam o to czy w ogóle pojawi się ten rozdział, ale to i tak nic w porównaniu z przerażeniem kiedy to opowiadanie tak nagle zniknęło z mojej biblioteki na wattpadzie. Przeklinałam własną głupotę sądząc, że po ostatnich porządnych po prostu przez nieuwagę wywaliłam i to. I tak siedziałam pół godziny ciągle na nowo aktualizując wattpada, aż w końcu wbiłam na twój profil żeby napisać co myślę o tak okrutnym traktowaniu czytelników, ale jak się okazało jesteś niewinna! Przynajmniej znalazłam teraz tego bloga..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to przeklinałam (i przeklinam nadal) Wattpada, a raczej pewną osóbkę, która nie dość, że miała czelność splagiatować Sprzedaną, to jeszcze w zemście za to, że Wtt usunął jej plagiat, zgłosiła moją historię, w efekcie czego Wtt ją także usunął...
      I zawsze narzekałam na aplikację wtt, ale teraz okazała się zbawienna, bo dzięki jej "super zapłonowi" mogłam poinformować większość osób w komentarzach o tym, co się stało. Bo do książki jak nie miałam tak nadal nie mam dojścia, zniknęła bezpowrotnie. ;/

      Usuń
  9. Liczyłam na dużo dłuższy opis seksu cri �� Ale tak z nami zboczuszkami juz tak jest �� Ogólnie mega rozdział!!! Nie moge sie doczekać kolejnego ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się szczerze, że miał być długi i dokładny, jak te z wcześniejszych rozdziałów, ale również szczerze się przyznam, że już nie potrafię takich pisać. ;c

      Usuń
  10. Jejku jedno z moich ulubionych ff 😂 to nawet zabawne no ale trudno 💕 Calum taki uroczy ze przez cały rozdział się uśmiechałam jak idiotka hah

    OdpowiedzUsuń
  11. Jejku jedno z moich ulubionych ff 😂 to nawet zabawne no ale trudno 💕 Calum taki uroczy ze przez cały rozdział się uśmiechałam jak idiotka hah

    OdpowiedzUsuń
  12. Zawsze zostawiam długi komentarz. Dziś mi się nie chce xd. Rozdział mi mówiąc szczerze nie przypadł do gustu, ale nie zawsze musi tak być. Czekam na następny. Bo opowiadanie (powtarzam się) jest bardzo dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci szczerze, że cieszy mnie niesamowicie ten komentarz. Naprawdę. Bo to nie jest dobrze dla autora, gdy wszyscy wokół tylko chwalą prace. Czasem właśnie potrzeba takiego "a mi tam się nie podoba", żeby odnaleźć pewnego rodzaju równowagę i zejść na ziemię. ;)
      Nie każdemu musi się wszystko podobać, sama nie jestem do końca zadowolona z tego rozdziału. ;)
      Pozdrawiam i dziękuję za komentarz ♥

      Usuń
  13. Awww ❤ten rozdział jest całkiem inny w ich znajomości, pokazuje że Calum naprawdę stara się żeby Daisy czuła się z nim dobrze
    Czekam na następny rozdział ❤

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuje za dedykację;*
    Rozdział jest świetny! Bardzo mi się podoba. Co do zmiany Caluma to jestem zaskoczona. No,bo w końcu z takiego seksu przerzucić się na taki? Podziwiam jego wytrwałość i w pewnym sensie poświęcenie.
    Chloe jest poprostu cudowną dziewczynką. Lubiłam ją od samego początku, a teraz zapunktowała u mnie jeszcze wyżej.
    Daisy jest bohaterką stworzoną w fajnym stylu. Podoba mi się to w jaki sposób postrzega Hooda. I mam nadzieję, że nigdy więcej nie będzie musiała mu niczego wybaczać. :)
    Czekam na 15 ! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. jak dla mnie idealnie. Calum się zmienił i to widać :-) i oczywiście jeśli by Ci się chciało to fajnie będzie ja opowiadanie wróci na wattpada :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdecydowanie podoba mi się ten nowy Calum :) I mam nadzieję, że nie zmieni stosunku do Daisy, tylko pozwoli się jej tak naprawdę poznać. Matko.. Chole jest urocza :D Uwielbiam tą małą :)
    Cudny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudowne ! Calum taki słodziak *'* niech już taki zostanie. Uwielbiam go <3
    A Ciebie ściskam mocno. Jesteś niesamowita ;*

    OdpowiedzUsuń
  18. Swietny, jak zawsze! Mila zmana w C. Nastapila, szczeze powiedziawszy jestem mile zaskoczona ze skonczylas tak delikatnie. Oplacalo sie tak dluuuuuuuuuuuuugo czekac, momentami chcialam cie udusic ale kto by piasl tak zajebiste rozdzialy?😄 zycze wenny, rozdzias swietny

    OdpowiedzUsuń
  19. Chyba umarłam... Ok, słodki Calum, to od teraz mój ulubiony Calum ❤>>>>>>

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudowne, jeszcze nie widzialam chyba tak super napisanego ff. Nie chodzi mi o sama fabule a o styl pisania- tak lekko,plynnie, nie ma powtórzeń *.* szkoda ze usuneli Ci na wattpadzie :C

    OdpowiedzUsuń
  21. Chcialam sie zapytac czy bedziesz informowac ludzi z watt o nowych rozdzialach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze na Wtt informuję o nowościach w "konwersacjach" czy jak to się tam nazywa. I mam zamiar tak robić dalej. O tym poinformowałam w komentarzach pod ostatnią notką na Sprzedanej, bo książka nie zniknęła z bibliotek w aplikacjach, więc możliwe było tylko przez komentarze, ale nie mam pojęcia, ile czasu minie zanim ona z tych bibliotek zniknie.
      Więc tak, informować dalej będę. Ale jeśli chcesz być pewna, że informacja do Ciebie dotrze, polecam dodać się do obserwatorów (na dole lub w menu) albo zapisać się do zakładki "informowani" - jest opcja Twitter i Ask, ale w związku z aktualną sytuacją mogę też informować przez wiadomości prywatne na Wtt. ;)

      Usuń
  22. Jeeejciu, podobnie jak moje poprzedniczki, umarłam po przeczytaniu tego rozdziału :D Jesteś wspaniała, podobnie jak to opowiadanie. Poczekam z cierpliwością na kolejny rozdział, niecierpliwie zaglądając na stronkę.

    OdpowiedzUsuń
  23. Do tej pory wszystko robiłam na wtt i tak jakoś dziwnie się teraz czuje criii.
    Szczerze mówiąc nie czuję tego upływu czasu i dla mnie to dość dziwnie wygląda, że rozdział czy dwa temu nie miał do niej ani grama szacunku, a teraz pozwala jej przejąć kontrolę (albo po prostu wyrobiłam sobie taką opinię o nim i to mi nie pasuje, idk). Uwielbiam Chloe - mała, niemal niczego nieświadoma, a wywiera ogromny wpływ na Caluma, to chyba moja ulubiona bohaterka.
    Co do samego rozdziału chyba nie mam zastrzeżeń, więc jedyne co mogę zrobić to cieplutko pozdrowić i życzyć weny xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że to wynika z odstępów między jednym rozdziałem a drugim - ten czas jest jednak długi i pewne rzeczy wylatują mi z głowy, czasem po fakcie przypominam sobie, że o czymś tam miałam wspomnieć itd. Myślę, że to także poniekąd wina tego, że staram się miejscami nieco "przedłużyć" czas akcji, rzucając terminami "jakiś czas później/kilka dni później/kilka tygodni..." itd. To także robi swoje i na pewno ma dłuży wpływ na odbiór opowieści. Prawdopodobnie masz rację - jest zbyt szybko - ale już jest nieco za późno żebym w jakiś sposób mogła to zmienić, bo musiałabym ingerować w już napisane i opublikowane treści, a to narobiłoby nie mało komplikacji ;c
      Ale bardzo dziękuję za zwrócenie uwagi, takie niby małe szczegóły są jednak bardzo ważne i w późniejszym czasie z pewnością mi się to przyda. ;)) Jeszcze raz dzięki! xx

      Usuń
  24. Super opowiadanie! Masz na prawdę wielki talent do pisania i czekam z niecierpliwością na kolejne części!

    OdpowiedzUsuń
  25. GENIALNE!Czekam na następny rozdział ja po prostu kocham SPRZEDANĄ! Serio! To jest genialna robota!https://innocent-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetne. Uwielbiam Sprzedaną, czekam z niecierpliwością na następny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiam to ff, jest takie INNE. Niby wiele fanfików, posiada historię "podobną" niektórymi aspektami do tej. Ale ta ma to coś. Przeczytałam w jedno niedzielne popołudnie. Naprawdę podoba mi się to ff, a to u mnie nowość. Życzę weny i więcej wolnego czasu :3

    OdpowiedzUsuń
  28. Przez natłok pracy oraz to, że jestem osobą bardzo emocjonalną, potrzebowałam zrobić sobie przerwę, lecz powróciłam gdyż MUSZĘ wiedzieć jak to się skończy. Potrzeba było takiego rozdziału oraz przemiany Caluma. Ja wiedziałam, że on się zmieni. Żeby Cię wkurzyć dodam - Jak Grey. :* Scena na cmentarzu była piękna i poruszająca, naprawdę. Daisy to smutna i samotna dziewczyna, która nie miała nikogo spędziłam swój pierwszy raz z Calem i... On jest mega ważny dla kobiety. Czuła uniesienie, ekstazę, obrzydzenie niestety również, ale było to jej pierwsze zbliżenie. W ten sposób się tego nauczyła, u kobiety seksualność nie jest autonatuczna, ona odkrywa swoje ciało, odkrywa co ją podnieca, co odrzuca. + każda kobieta pragnie nawróconego łobuza, kogoś, przy kim czuje się bezpiecznie nawet jeżeli traktuje ją źle - on jest silny, nikt jej przy nim nie skrzywdzi.
    Jeeezu chyba zaczynam się do niego przekonywać. A miałam nie być jego fanką. Oryginalny Calum Hood nie jest w moim typie (nie bij XD) no ale ja go sobie w swojej chorej głowie wyobrażam, jak chcę.
    Powtórzę się, ale tyle emocji a opowiadania blogowe. O.o Chylę czoła. A no i gratuluję wygranej na blog... lipca, nie? Zakręcona jestem. :D
    Pacz jak zapamiętałam by stosować kropkę przed emotka. Xd

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  29. Kiedy kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  30. Weszłam na wattpada i okazało się, że nie ma "Sprzedanej" i wpadłam w panikę. Nerwowo przeszukiwałam serwis aż w końcu trafiłam na bloga i uff. Znalazłam Daisy i Cala :) To ff ma coś w sobie i uwielbiam do niego powracać. Czekam na kolejne rozdziały, w swoim czasie, oczywiście. Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń

Pamiętaj, że każdy komentarz to motywacja do dalszego (i - w moim przypadku - częstszego) pisania! Dlatego zostaw po sobie ślad. Ja się uśmiechnę, a Ty szybciej dostaniesz kolejny rozdział. Czyż to nie proste? ;)

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.