ROZDZIAŁ 12

Dzisiejszy rozdział jest bardzo krótki i jest mi przez to bardzo przykro, ale niestety, musiałam zakończyć go właśnie w tym momencie. Ok, już nie trzymam Was bardziej w niepewności, miłego czytania i przeczytajcie notkę pod rozdziałem. :3 
Literówek być nie powinno, a wszelkie inne błędy poprawię przy korekcie za jakiś czas, gdy tekst nie będzie taki świeży. Więc jakby co to wybaczcie. 

(c) moje

Tego dnia zostałam obudzona w sposób bardzo przyjemny i jakże dziwny. Czułam delikatne pocałunki. Najpierw na rękach, później coraz wyżej, na obojczykach, szyi i na końcu tuż przy uchu. Gdy otworzyłam powieki, nad sobą zobaczyłam uśmiechniętą twarz Caluma.
– Jak ci się podoba nowa wersja budzika? – zapytał z błyskiem w oku.
– Przyjemna ta wersja – opowiedziałam nieśmiało. Nie byłam pewna, czy mogę coś takiego powiedzieć. Wciąż jeszcze były chwile, podczas których Cal był zaborczy, straszny i przerażający, chociaż z czasem naprawdę poznałam jego inną, dobrą stronę, którą polubiłam.
Czasem nachodziły mnie dziwne myśli, czy aby nie doświadczyłam zjawiska określanego mianem Syndromu Sztokholmskiego, ale po głębszych rozważaniach dochodziłam do wniosku, że to nie to. Byłam zniewolona, to fakt, ale nie w takim stopniu. Calum zmienił się od czasu, gdy pojawiłam się tutaj po raz pierwszy. Widziałam to, czułam to. Jego zachowanie było zupełnie inne. Rozmawiał ze mną, pytał o zdanie, a nawet liczył się z tym zdaniem. Nie traktował mnie już tylko jako niewolnicę, obiekt wyładowania seksualnego. Traktował mnie jak człowieka równego sobie. I to zaczynało mnie przerażać.
– To bardzo dobrze. Wiesz, że dzisiaj ostatni dzień sierpnia? Całkiem długo już tutaj jesteś – powiedział, jednocześnie masując moje piersi, a ja słysząc jego słowa, momentalnie zamarłam.
Spięłam się i walczyłam z łzami, w głowie wciąż słysząc słowa „ostatni dzień sierpnia”. Nie zauważałam jego pytającego, zaskoczonego spojrzenia. W tym momencie liczyło się tylko to, że był ostatni dzień sierpnia. Ten dzień. Ten cholerny, ważny dla mnie dzień, jeden z najgorszych w moim życiu.
– Stokrotko?
Chciałam mu odpowiedzieć, ale zamiast tego, z moich ust wydobył się szloch i nie byłam w stanie dłużej powstrzymywać łez. Wybuchłam niepochamowanym płaczem, a on, przerażony, nie wiedział, co powinien zrobić. Zwinęłam się na łóżku i wcisnęłam twarz w poduszkę, próbując zahamować to, co właśnie się ze mną działo, ale to było zbyt trudne. Poczułam, jak kładzie się za mną i przytula mnie, przyciskając swój tors do moich pleców.
– Daisy, co się dzieje?
– B-bo dzisiaj... – nie mogłam wykrztusić.
– Co się wydarzyło tego dnia? – zapytał cicho.
– Mój tata i brat... – próbowałam dalej, ale nie mogłam dobrać odpowiednich słów. – Bo dzisiaj jest rocznica... śmierci.
Znieruchomiał za mną, aby po chwili przekręcić mnie na plecy i spojrzeć mi w oczy. Nie mogłam zinterpretować tego, co w nich zobaczyłam, ale od samego jego wzroku moje serce zabiło mocniej. A wtedy on wstał i po prostu wyszedł.
Uśmiechnęłam się smutna. Poczułam rozczarowanie. Pozwolił mi poznać swoją dobrą stronę, zaufać mu, polubić, aby następnie odwrócić się do mnie plecami w momencie, gdy najbardziej potrzebowałam drugiego człowieka.
Mówi się, że najlepiej cierpieć w samotności, bo nikt inny nie potrafi zrozumieć bólu innego, niż swój. Ale ja pragnęłam czyjegokolwiek towarzystwa. Potrzebowałam chociaż złudzenia, że ktoś jest, nawet gdy nie rozumie mojego bólu.
Ale wtedy wrócił do pokoju, a w dłoniach trzymał stertę materiałów, które położył w nogach łóżka.
– Nie mazgaj się – powiedział. – Wstawaj i ubieraj się, pewnie chcesz odwiedzić ich groby.
Usiadłam zaskoczona, ale on już stał plecami do mnie, przy oknie. Spoglądał na coś w oddali. Nie wierzyłam, że to się dzieje naprawdę. Miałam opuścić teren jego posiadłości. Pozwolił mi odwiedzić tatę i brata. Mimo łez, uśmiechnęłam się. Wzięłam do rąk przyniesione przez niego ubrania i wchodząc do łazienki, powiedziałam cicho:
– Dziękuję.
Miałam wrażenie, że drgnął, ale w zasadzie nie zareagował, jakby nie usłyszał. Chociaż wiedziałam, że musiał usłyszeć. Westchnęłam i starłam łzy z policzków. Starając się nie patrzeć na lustrzane ściany, otaczające mnie z każdej strony, zobaczyłam, co takiego mi przyniósł. Byłam pewna, że będzie to sukienka – przecież zawsze musiałam chodzić w sukienkach. Ale ku mojemu zdziwieniu, w kupce materiału znalazły się: bielizna, czarne obcisłe spodnie i czarna koszulka. I o ile spodnie ewidentnie wyglądały na damskie, o tyle koszulka wyglądała jak wyjęta prosto z jego szafy. Była zdecydowanie za duża, ale i tak serce ściskało mi się na myśl, że zrobił to dla mnie.
Ubrałam się szybko i rozczesałam włosy, ale gdy wyszłam z łazienki do pokoju, jego już w nim nie było. Usiadłam na brzegu łóżka i przymknęłam powieki, jednocześnie opierając łokcie na kolanach, a twarz chowając w dłoniach.
Jak mogłam zapomnieć o tak ważnym dniu?
Nagle moje serce zaczęło bić jeszcze szybciej – tam będzie mama! Mama, która i tak często odwiedzała cmentarz. To było bardziej niż pewne, że tego dnia tam będzie. Ale po chwili przypomniałam sobie, że teraz należę do Caluma, a on na pewno nie pozwoli mi odejść. Wiedziałam, że będę musiała tutaj wrócić, do niego i Chloe. Aby dalej rozkładać przed nim nogi, gdy tylko najdzie go na to ochota. Mój entuzjazm osłabł, ale wciąż tliła się we mnie nadzieja, że porozmawiam z rodzicielką i powiem jej, że żyję i mam się całkiem dobrze. Nie musiałam mówić jej szczegółów, wystarczyłoby, abym tylko ją uspokoiła, że jestem zdrowa, aby tylko się o mnie nie martwiła. Nie chciałam jej dokładać problemów, a moje nagłe zniknięcie na pewno ich przysporzyło. Westchnęłam, a w moich oczach znowu pojawiły się łzy.
– Przyniosłem ci buty.
Usłyszałam za sobą niepewny głos Caluma, więc wzięłam kilka oddechów i wstałam.


– Jak się czujesz? – zapytał, gdy pomógł mi wsiąść do czarnego auta.
Wzruszyłam ramionami, a on jedynie kiwnął głową, zupełnie jakby wszystko rozumiał.
– Co z Chloe? Zostawisz ją samą? – spytałam, gdy zajął miejsce za kierownicą.
– Nie martw się, będzie miała dobrą opiekę – odpowiedział swobodnie. – Mieszkam daleko od miasta, więc czeka nas długa podróż, musisz mi to wybaczyć.
– Okay – szepnęłam.
Spojrzałam na duży dom, w którym spędziłam ostatnich kilkadziesiąt dni. Właściwie nic nie poczułam. Wiedziałam, że nie pozwoli mi odejść, że jeszcze tego samego dnia tu wrócę. To było zwykłe stwierdzenie faktu, do którego podeszłam obojętnie.
– Jeżeli chcesz, możesz się ze mną podzielić wspomnieniami o tacie i bracie – powiedział chwilę po tym, jak opuściliśmy teren jego posiadłości. – Może będzie ci lżej.
– Nie wiem, czy chcę dzisiaj cokolwiek wspominać – mruknęłam pod nosem, na dobre wlepiając wzrok w szybę auta, ale cisza po pewnym czasie zaczęła ciążyć nam obojgu. – Tata miał na imię Charles i był... dumnym, honorowym i kochającym mężczyzną, który walczył w Wojnie. I zginął. Nie, przepraszam, nie dam rady o nich mówić – dodałam na końcu i w samochodzie Caluma ponownie zapadła cisza.
Cal nie kłamał, rzeczywiście mieszkał dość daleko od jakiejkolwiek innej cywilizacji. Przez większość drogi towarzyszyły nam widoki lasów, co w pewnym momencie stało się monotonne i usypiające. Od czasu do czasu brunet wystukiwał na kierownicy jakiś rytm, co wybudzało mnie z transów, w jakie wpadałam.
Miałam też mnóstwo czasu, aby powspominać najszczęśliwsze momenty z tatą czy bratem. Nagle, pod wpływem emocji, odezwałam się:
– Jak zabrałeś mnie razem z Chloe na huśtawkę, przypomniał mi się tata. Jak byłam mała, ale później także, chodziliśmy do sąsiadów, którzy mieli wielki ogród. To były rzadkie chwile, tata jako wojskowy często przebywał poza domem, ale mieliśmy własną zasadę. Na huśtawce zawsze uśmiech od ucha do ucha. I trzymaliśmy się jej. Nawet gdy było bardzo źle, zawsze łapał mnie za rękę, ściskał ją mocno, a potem huśtał mnie wysoko. Nawet wtedy, gdy byłam już zbyt duża na takie zabawy.
Po moim policzku spłynęła jedna, samotna łza, którą starłam szybkim ruchem ręki. Pokręciłam głową, a następnie oparłam ją o zagłówek fotela. Calum nie odezwał się ani słowem, ale po chwili poczułam jego ciepłą dłoń na moim kolanie. Lekko się uśmiechnęłam, bo tym jednym małym gestem sprawił, że było mi chociaż odrobinę lżej.
A później zepsułam wszystko jednym pytaniem.
– Dlaczego to robisz?
Spojrzał na mnie zaskoczony.
– Dlaczego jesteś teraz taki dobry?
– Nie potrafię ci odpowiedzieć na to pytanie – odparł po chwili męczącej ciszy.
Pokiwałam w ciszy głową i znów wlepiłam wzrok w widoki za oknem. Czułam, że jedziemy z coraz większą prędkością, ale nie przeszkadzało mi to. Atmosfera w aucie zrobiła się niezręczna, ale specjalnie mnie to nie obchodziło. Myślałam tylko o tacie, o tych wszystkich pięknych wspomnieniach z nim. I o moim bracie. Bracie, z którym nigdy nie miałam zbyt dobrego kontaktu, bo za bardzo się różniliśmy, ale jednak kochałam go i jego też mi brakowało. Zawsze uważałam, że to smutne, że doceniamy rzeczy dopiero wtedy, gdy już ich nie mamy.
Do końca podróży żadne z nas się nie odezwało.


Cmentarz, na którym pochowano dwoje z trzech najważniejszych osób w moim życiu, był ogromnym obiektem, który po wojnie został powiększony o jeszcze raz tyle miejsca. Od razu po wyjściu z auta Caluma, skierowałam się do jego północnej części. Już z daleka było widać wielki pomnik upamiętniający tysiące zmarłych żołnierzy.
Szłam wybrukowaną alejką, słysząc ciche kroki idącego za mną Caluma. Krążyłam między alejkami, wybierając drogę na około, aby mieć czas przygotować się psychicznie do momentu, w którym stanę przy grobach. I chwili, kiedy prawdopodobnie spotkam mamę. Czułam, że Calum wie, że krążę po cmentarzu bez sensu, i że rozumie to i akceptuje. Przez to czułam do niego jeszcze większą sympatię... mimo wszystkiego, co przez niego przeszłam.
A gdy w końcu byłam gotowa, skręciłam w odpowiednią alejkę, biegnącą do góry, na pagórek z pomnikiem, gdzie na około niego znajdowały się groby najważniejszych żołnierzy, dowódców, kapitanów, generałów.... w tym mojego ojca i brata, którego pochowali obok.
Miałam wrażenie, że wszystko co działo się potem, było jakby w zwolnionym tempie, aby nagle niesamowicie przyspieszyć.
Kilka metrów ode mnie stała moja mama. Nawet z takiej odległości widziałam, że ostatnie miesiące odbiły na niej swoje piętno – schudła i stała zgarbiona, wciskając dłonie w kieszenie cienkiej kurtki, która kiedyś leżała na niej idealnie, a w tamtym momencie zwisała z niej smętnie.
Stała nieruchomo, wzroku nie spuszczając z dwóch grobów przed nią, ale nagle – jakby poczuła, że na nią patrzę – odwróciła się i spojrzała prosto na mnie. Z jej ust wyszedł krótki, niezrozumiały dźwięk, a w oczach pojawiły się łzy. Ale wtedy zauważyła Caluma, który mnie dogonił i właśnie stanął obok. Jej wzrok stał się twardy.
– Idź do niej – odezwał się cicho Calum.
Zrobiłam pierwszy niepewny krok, później kolejny i następny, aż w końcu zaczęłam biec, a mama rozłożyła szeroko ramiona, w które wpadłam. Lekko się obie zatoczyłyśmy, ale utrzymałyśmy równowagę, mocno się przytulając. Z moich oczu wypływały łzy, jedna za drugą. Cieszyłam się, że ją widzę, że mogę ją dotknąć.
– Mamo – powiedziałam, wstrzymując szloch.
– Kochanie... Żyjesz.
– Żyję, mamo i mam się dobrze. Naprawdę.
Jej koścista dłoń pogładziła mnie po policzku.
– Myślałam, że ciebie też straciłam na zawsze – dodała po chwili. – Co się z tobą działo?
– Zostałam... sprzedana. Kupił mnie Calum i na początku było okropnie, byłam przeprażona, ale...
– On nie jest tym, za kogo go uważasz – powiedziała, przerywając mi. Wtedy nie myślałam o tym, co to mogło oznaczać, co miała na myśli.
– Wiem, mamo. Okazał się zupełnie inny.
Pokręciła przecząco głową, ale już nic nie powiedziała. Usłyszałam za sobą głośne chrząknięcie Caluma. Cofnęłam się i ujrzałam w oczach mamy coś, co wyglądało na rezygnację. Jakby już pogodziła się z moim odejściem. Posłałam jej smutny uśmiech i powoli podeszłam do Caluma.
– Stokrotko... – Jego głos był cichy, zupełnie jakby nie chciał zakłócać ciszy panującej wokół. Wziął głęboki oddech, zupełnie jakby to, co chciał powiedzieć, kosztowało go bardzo wiele. – Jesteś wolna, wracaj z matką do domu.
Poczułam, jak moje kolana uginają się pod ciężarem całego ciała i gdyby nie jego mocny uścisk na moim ramieniu, na pewno upadłabym na ziemię. Zabrakło mi tchu. Nie mogłam uwierzyć, że naprawdę to powiedział. Że naprawdę pozwolił mi odejść.
Cofnęłam się o krok i spojrzałam na niego po raz ostatni, a następnie odwróciłam się i podbiegłam do mamy, mocno wtulając się w jej ramiona. Za sobą słyszałam jego oddalające się kroki.



•••

Rozdział, jak już mówiłam, jest żałośnie krótki, przepraszam. Po prostu ostatnio nie mam ani czasu, ani siły na pisanie, a po prostu musiałam skończyć właśnie w tym momencie, żeby trzymać Was kolejny miesiąc w niepewności, co się stanie dalej. #taka #zua #patka :3 
Chciałabym wam podziękować za wielki odzew w komentarzach pod poprzednim rozdziałem, aż 39! Mam ogromną nadzieję, że pod tym będzie to samo, a może nawet więcej! Wyjeżdżam na święta, więc nie będę miała (chyba) laptopa do pisania, ale mam dla was pewną propozycję. Jeśli do 28.12 pobijecie 40 komentarzy (ale takich prawdziwych, nie składających się z jednego słowa), dodam kolejny rozdział z telefonu jeszcze przed nowym rokiem. Co wy na to? :3 
Skoro już jesteśmy w temacie świąt: chciałabym życzyć Wam wszystkim, moi Kochani Czytelnicy, dużo zdrowia, szczęścia, ogromu radości i sytuacji do śmiechu, miłości oraz cierpliwości i wytrwałości w oczekiwaniu na kolejne rozdziały ode mnie! :3 A wy mi możecie życzyć szczęścia z crushem, będę przeszczęśliwa, haha. :D 
Dobra, już nie przynudzam, czekam na komentarze i do zobaczenia w trzynastce! 

PS. Dokładnie w Wigilię zapraszam na Christmas Box na IMAGINY 5SOS, będzie to zbiór świątecznych prac. :3 

65 komentarzy:

  1. Ta końcówka rozłożyła mnie totalnie na łopatki... W życiu by mi przez myśl nie przeszło, że Calum puści ją wolno, ale... jak??? Nie rozumiem... i nie mam pojęcia jak Ty dalej chcesz to zrobić, jedyne co mi tak delikatnie świata to, to że Daisy z własnej woli będzie chciała wrócić do Cala, ale znając życie, moja teoria jest błędna.
    No nic... nie będę dalej plątać sobie mózgu, bo pewnie i tak nic nie wymyślę.
    Życzę Ci Koneko wesołych świąt, spędzonych w gronie rodzinnym, śniegu (w zależności gdzie wyjeżdżasz), ciepłej, przyjemnej, rodzinnej atmosfery i szczęśliwego nowego roku! Dużo weny i więcej wolnego czasu. xd
    Pozdrawiam i czekam na trzynastkę z niecierpliwością, bo tym zakończeniem mnie zabiłaś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie. Dlaczego ją uwolnił '-' ? Tego w życiu bym się nie spodziewała. Jestem w trałmnie. Nie nie potrafię tego przetrawić. Tak długo czekałam na rozdział, a jak się doczekałam chcę więcej :( To tak boli, że pozwolił jej odejść, ale wciąż mam nadzieje, że znowu będą mieszkać pod jednym dachem. Jestem też strasznie ciekawa jak zareaguje Chloe kiedy dowie si, że nie ma dziewczyny, którą polubiła. Czy Calum nie wróci się po Daisy ? W mojej głowie plącze się wiązanka pytań plącze się w mojej głowie. Zdradzę tobie taką malutką tajemnice będę wchodziłam na tego bloga dzień w dzień i jeśli do 28.12 nie będzie 40 komentarzy to sama napisze te 40. Nie ważne, że zajmie mi to wieki chcę poznać dalszą historie Calum`a i Daisy. A jak nie będzie podobał Ci się mój pomysł to pozakładam tyle nowych kont ile będzie trzeba, żebyś dodała nowy rozdział:) Hahahaha
    Wesołych Świąt pozdrawiam Michasia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dołączam się do akcji z pisaniem komentarzy #damyradę :D /W

      Usuń
  3. Dziękuję za kolejny rozdział <3 jak zawsze cudny *-* ale w takim momencie przerwać.... Czekam na kolejny rozdział ;) i również życzę ciepłych i wesołych świąt <3
    Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsze zdanie i już uśmiech na twarzy! Podoba mi się to, że tak bardzo się o nią troszczy i nie pokazuje za często tej niemilej strony. W dodatku to że chciał odwiedzić z nią groby i nie był obojętny. A teraz końcówka. Że cooo? Jak? Dlaczego? Nie! Nigdy nie pomyslalabym, że naprawdę pozwoli jej odejść. W mojej głowie już kształtują się pomysły na temat tego, co może się stać potem. No bo to nie koniec, mam rację? Sądzę, że Daisy bd go strasznie brakować. A może on po nią wróci. W sumie moja koncepcja i tak jest dość oczywista: oni muszą się w sobie zakochać!
    Zazwyczaj nie pisze komentarzy ale dziś coś mnie tchnęło( no dobra po prostu chce nexta przed końcem roku) i postanowiłam, że bd komentować każdy rozdział! Mam nadzieję, że uda ci się go przeczytać i może coś ci to da. Pozdrawiam:* /W

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku. Nie spodziewałam się tego, że pozwoli jej odejść. Trochę mi tego żal, bo naprawdę zaczynali się dogadywać ze sobą.
    Rozdział świetny.
    Czekam na następny.
    Wesołych Świąt. Pozdrawiam. :*

    OdpowiedzUsuń
  6. jejuśku nie mogę opisać tego szczęścia kiedy po raz setny w tym tygodniu weszłam na bloga a tu BUM!! Nowy rozdział! Jest wspaniały (zresztą jak reszta) i bardzo zaskoczyła mnie końcówka. Popłakałam się jak nigdy i bardzo szkoda mi Daisy ;-; jestem ciekawa jak to potoczy się dalej, ale na razie chciałabym Ci życzyć wesołych świąt i pochwalić cię, że z każdym rozdziałem piszesz coraz lepiej. Good job girl!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie, nie i jeszcze raz nie! Wiedziałam, że będziesz nas trzymać w niepewności ale ta końcówka.... Po prostu AGH... Koneko ty wredna istoto dupe w troki i pisz! Ja tu umrę z niepewności! Będziesz mnie miała na sumieniu! Wracając do rozdziału. No tego to się nie spodziewałam. Mam nadzieje, że ona do niego wróci, albo zajdzie w ciążę czy coś. Egh... Tylko nie kończ tego tak po prostu proszę :-o Masz talent dziewczyno, nie zmarnuj go. Pisz. Wiem szkoła bla bla bla. Ale jak dasz rade napisać do końca grudnia to to zrób. A reszta niech pisze komentarze. Mam nadzieje, że się nie obrazisz za moje wypociny xd

    OdpowiedzUsuń
  8. O matulu Calum przecież ty ją kochasz! :o
    Szok dosłownie...
    Nie spodziewałam się że pozwoli jej odejść
    Ale wrócą do siebie ❤
    Mam taką nadzieję...
    Ściskam i życzę weny
    You Belong With Me

    OdpowiedzUsuń
  9. Łał. Ale jak ja puścił to nie do końca nie? Bo ON JĄ KOCHA!!! Ciekawe co zrobi żeby się z nią spotkać i kiedy w końcu będą tak na serio razem.

    Piszemy komentarze!! #damyradę

    OdpowiedzUsuń
  10. Niesamowite. Zaczelam czytac niedawno i nie moge uwierzyć! Pelna podziwu jestem dla ciebie. Jak ty świetnie piszesz. #damyradę Musimy!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham to ! Jesteś cudowna. Ta historia jest tak wciągająca, że nie mogę się doczekać nexta ! Komentujcie !!

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozdział przecudny. Nigdy nie przeczyłam tak przecudnej opowieści. Z wielką radością czekam na następny pewnie również przecudowny rozdział :) Wesołych świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie spodziewałam bym się takiego obrotu sprawy, że Calum ją uwolni. Do kolejnego rozdziału:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziewczyno tym mnie zaskoczyłaś! Myślałam,że Ona zostanie z Nim do końca, a tu proszę uwolnił ją. Czekam bardzo gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak mógł ją uwolnić ? To może oznaczać tylko jedno . On ja kocha !!!! Boże ja nie wytrzymam długo bez kolejnej części! Kocham cię !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny rozdział, już nie mogę się doczekać kolejnego: )
    Mam nadzieję ,że wszystko się ułoży,że bd dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  17. OMG, nie spodziewałam się tego, że Calum puści ją wolno. Ciekawe jak to sie skończy. Warto było czekać tyle czasu na rozdział.
    Tak bardzo to kocham, Twój styl pisania.
    Czekam z niecierpliwością na następny. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Grzechem byłoby gdybym pozostawiła ten rozdział bez żadnego komentarza z mojej strony. Biorąc pod uwagę to, że wiem ile musiałaś czasu i nerwów poświęcić aby napisać ten rozdział, daje mi kolejny powód aby skomentować.
    Może na początek oświadczę, już nie wiem po raz który, że z całego serduszka kocham tą historię i ten mimo, że krótszy rozdział całkowicie mnie oczarował.
    Kocham, normalnie ubóstwiam gdy mój Calum pokazuje swoją dobrą stronę. Już na samym początku na twarzy miałam wielki "smile" na twarzy!
    Wcale nie wyobrażałam sobie siebie, zamiast Daisy.. wcale.
    Czytałam ten rozdział wczoraj (a właściwie to dzisiaj) i mimo, że byłam cholernie zmęczona, przeczytałam. Powiem ci Koneko, że jesteś normalnie mistrzynią w zaskakiwaniu czytelnika!
    Ta końcówka to...
    nigdy chyba nie przeżywałam takiego zaskoczenia i szoku przy czytaniu innych fanfiction.
    Nie mogłam usnąć przez ciebie! Jak on mógł dać jej wolność?!
    No ludzie, ona ma być z Cal'em i kurcze kropka!
    Nie mam pojęcia co takiego wymyśliłaś, ale powiem ci, że myślałam o tym co by się mogło stać potem i kurcze... nie wymyśliłam nic. Mam przeczucie, że zaskoczysz nas tak, że znowu nie będziemy mogły spać. Osobiście nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału!
    Dziękuję za nieprzespaną noc i życzę dużo weny na kolejny rozdział, który pojawi się niebawem prawda? (bo inaczej wiesz co cię czeka, hyhy)
    Weny miś ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak, nerwy były i Ty akurat jedyna wiesz, jak wielkie. :D Spoko, ja też wcale nie wyobrażam siebie za Daisy, haha i myślę, że nie tylko my dwie. :D
      Tak, tak, myślę, że serio rozdział pojawi się niebawem. Nie mam serca trzymać was tak długo w niepewności. :D Czy Ty mi właśnie grozisz, Calumi? XD
      Dzięki, dzięki, zwłaszcza za kolejny długi komentarz. Wyczekiwałam go z niecierpliwością. :D

      Usuń
  19. Powiem szczerze, że nie spodziewałam się końcówki, która wycisnęła mi trochę łez z oczu. Jestem strasznie ciekawa co Caluma nagle naszło na uwalnianie i...no sama nie wiem! Długo czekałam na ten rozdział jednak było warto! Nie mam zielonego pojęcia jak to dalej się potoczy, co z tym wykombinujesz, ale mam wielką nadzieję, że ta dwójka będzie utrzymywać ze sobą kontakt!

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2015/12/dzien-20-albo-albo-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  20. Och!Nareszcie już nie mogłam się doczekać. Rozdział jak zwykle wspaniały. O mało co nie popłakałam się, początek był smutny, a później to spotkanie z mamą. Szkoda gadać. Już pod koniec tak myślałam, że ją wypuści. Co Cię Calum naszło? Ciekawe jak Chloe zareaguje gdy się dowie, że Daisy już z nimi nie mieszka. Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. Trzymaj się mocno i Wesołych Świąt.

    OdpowiedzUsuń
  21. Super rozdział! Zapraszam na chwilkę do mnie: http://mojarozowabajka.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  22. ZE CO?
    NIE NIE JNIE
    WRACAJH DO NIEGO PLZ
    NIE WYTRZYMAM MIESIACA :(((((((((((((((((((((((((((((((((((

    OdpowiedzUsuń
  23. Pierwsza czesc rozdzialu to zycie! Calum byl takie >>>>
    Ale druga! Boze jak on mogl ja wypuscic! Znaczy... To takie aww i wgl no ale oni mieli byc razem i byc taka cute para!
    PS. Wydaje mi sie ale chyba ta jej mama to zna Caluma a Calum zna ja i to ma zwiazek z tym ze Cal ja wypuscil
    PS2. Wydaje mi sie tez ze Cal znal jej tate i brata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blisko, blisko, ale nie do końca. :D
      Kocham czytać wasze domysły, często inspirują. :D

      Usuń
  24. To było takie cudowne! ! Dodaj szybko nexta ,bo mnie ciekawość zeżre ♡
    Masz ogromny talent ;**

    OdpowiedzUsuń
  25. Cholera, zabić cię tylko. Jedenaście rozdziałów nas katowałaś, żeby w dwunastym puścić Daisy wolno? Jesteś niereformowalna - lubisz zaskakiwać i zostawiać człowieka w niedosycie. To coś zarówno dobrego, ale i złego, bo odkąd czytam Sprzedaną, wiele razy czułam się wykiwana. Ja tu sobie myślę: "taki smutny, spokojny rozdział", a ty wbrew moim przekonaniom siedzisz i rechoczesz "hehehe, to się jeszcze okaże" i BUUUUM. Z tobą to nigdy nie wiadomo i trzeba się mocno trzymać siedzenia jak w locie rakietą, bo nigdy nie wiadomo, kiedy usunie nam się grunt spod nóg. Czułam się tak stabilnie przez pierwsze rozdziały, a tu nagle Daisy wyfruwa z klatki, w której więził ją Cal.
    "Stokrotko... Jesteś wolna, wracaj z matką do domu."
    Nic mnie nie przeraziło jak te słowa. Boję się, co ty tam planujesz, ale muszę powiedzieć, że jak na mój gust Calum zbyt szybko stał się taki miły i pozwolił odejść Stokrotce. Mam nadzieję, że się nie zawiodę i ta historia będzie miała inny przebieg, bo od razu ślub, dzieci i szczęście mi się zbytnio nie pisze. Jednak, jak mówiłam, mam nadzieję na to, że jeszcze będzie kilka takich sytuacji, które przyprawiać będą o skrajne emocje i szybsze bicie serca. Nie chcę wywierać na tobie presji, czy coś, ale sądzę, że cię na to stać. Masz ciekawe pomysły, poetycki styl pisania i ogromne pole do popisu - to przecież twoje ff i możesz zrobić wszystko, co chcesz.
    Na zakończenie, życzę ci miłych, spokojnych, rodzinnych świąt, tego byś dostała świetne prezenty (choć przecież nie o to tu chodzi), dobrze odpoczęła przez ten czas, zobaczyła bliskich w święta i spędziła z nimi ten magiczny czas, a także by nic tego odpoczynku ci nie zmąciło - bez żadnych niemiłych, gwałtownych niespodzianek. Niech Nowy Rok 2016 przyniesie ci wszystko, czego ten ci przynieść nie raczył i aby był jeszcze lepszy i waty zapamiętania. Życzę ci tego z całego serca i gorąco pozdrawiam.

    Czekająca na ciąg dalszy,
    Tinsley

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślub i dzieci? Nieeee. To nie ta bajka, więc nie masz się o co martwić. W trzynastce (tak myślę) zaskoczę was jeszcze bardziej (nie, wcale nie straszę xd), więc musisz się zaopatrzyć w coś, co Cię naprawdę przytrzyma na tej rakiecie, haha. Swoją drogą, ciekawe porównanie.
      Bardzo Ci dziękuję za komentarz, wywołał na mojej twarzy przeogromny uśmiech, nawet sobie nie wyobrażasz jak wielki. :D

      Pozdrawiam,
      niereformowalna Koneko
      XDDD

      Usuń
  26. Witaj. Trafiłam na Twoje opowiadania z jakiegoś katalogu o opowiadaniach. I nie żałuję.
    Przeczytałam wszystkie rozdziały. Z każdym rozdziałem Twoja historia mnie wciąga. Bardzo podoba mi się Twój styl pisania - jest lekki i swobodny. Twoje opisywane sceny erotyczne mają w sobie czyste pożądanie, które pozazdrościłaby Ci niejedna autorka książek z serii Harlequin. To oczywiście pochwała. Czytałam wiele Harlequinów i muszę przyznać, że opisujesz tutaj z wielkim smaczkiem sceny erotyczne. Brawo! Wielki plus należy Ci się również za stosowanie narracji pierwszoosobowej. Uważam, że to doskonała technika, pozwalająca na odkrywanie wewnętrznych uczuć i zachowań bohaterki. Wspaniale oddajesz przeróżne emocje i rozterki Daisy, pozwalasz czytelnikowi, aby zawładnęła jego sercem. Każde zdanie kryje w sobie emocje. To jest piękne. Jeśli chodzi o Caluma, sądzę, że to chyba facet z krwi i kości. Też przypadł mi do gustu.
    Zakończenie tego rozdziału po prostu mnie zdziwiło! Pozytywnie, jak najbardziej. Nie mogę się doczekać, co będzie dalej.
    Na zakończenie pragnę napisać, że jest jedna scena, która wyjątkowo utkwiła mi w pamięć. Z szóstego rozdziału, kiedy Daisy i Calum kochali się we wannie w łazience. Jest w tym jakaś namiętna magia...
    To wyjątkowa historia, którą dalej będę śledzić :)
    Pozdrawiam Cię ciepło i życzę dalszej weny!
    Sovbedlly

    OdpowiedzUsuń
  27. To jeszcze raz ja, Sovbedlly. Piszę z drugiego konta.
    Chciałam jeszcze dodać, że dzięki Twojej "Sprzedanej" nabieram odwagi, by pisać w swojej powieści o seksie. Jest to pewne źródło inspiracji, oczywiście nie dosłowne. Dzięki Tobie i Twojej historii staję się śmielsza, nie boję się opisywać scen erotycznych w książce, co do tej pory przychodziło mi z trudem i wręcz z niesmakiem. Dziękuję Ci! Będę tutaj w dalszym ciągu zaglądać.
    Życzę Ci dalszej weny i Wesołych Świąt.
    Sovbedlly

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, nawet nie do końca wiem, co napisać, jak Ci podziękować. Twój komentarz hmm... nie tyle mnie zaskoczył co... nawet nie umiem dobrać odpowiedniego słowa.
      Nigdy bym nie pomyślała, że ta z pozoru banalna historyjka rozwinie się do tego stopnia i że będę inspiracją czy wzorem dla innych (jeśli mogę to tak określić). Cieszę się, że moja praca dodała Ci odwagi. I cieszy mnie kolejny prawdziwy czytelnik. :3

      Usuń
  28. Wow nie mogę uwierzyć że pozwolił jej odejść. Myślałam że raczej to się szybko nie stanie
    ...

    OdpowiedzUsuń
  29. Jesteś genialna, twój blog tak samo, za każdym czytanym rozdziałem nie mogę doczekać się kolejnego. Cal nie może jej tak zostawić, wierzę, że ona do niego wróci, a on ją pokocha. To opowiadanie jest genialne, uwielbiam je. Jest takie cudowne, prawdziwe i uczuciowe. ❤

    OdpowiedzUsuń
  30. Na te opowiadania trafiłam niedawno i nie powiem bardzo mnie zainteresowały. Podoba mi się w jaki sposób prowadzisz całą akcje. Ciągle chce sie więcej i więcej a tu rozczarowanie..... Koniec rozdziału. Mam nadzieję że jednak uda nam sie pobić rekord komentarzy i wstawisz następny rozdział szybciej. Życzę dużo weny i czasu na pisanie.

    Pozdrawiam
    Fanka "Sprzedanej"

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie wierzę... Cal nie może jej tak po prostu pozwolić odejść. Ona musi do niego wrócić. Opisujesz wszystko tak uczuciowo, tak prawdziwie. Aż chce się więcej, bo wszystko jest takie dopasowane. Życzę dużo weny i Wesołych Świąt!��
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  32. Napisałabym coś długiego i sensownego... ale jestem leniwa :)
    Ogółem mówiąc bardzo podoba mi się twoja fabuła i to jak piszesz. Często trafiam na blogi z opowiadaniami, na których jest wszystko pisane "na odpieprz", a u ciebie jest zupełnie inaczej. Bardzo dobrze opisujesz miejsca i łatwo wczuć się w historię :) Już z niecierpliwieniem czekam na ciąg dalszy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może to kwestia tego, że zanim zabrałam się do pisania prologu, otworzyłam program i rozpisałam całą fabułę na 20 rozdziałów, więc miałam konkretny plan, co pisać (chociaż się rozwalił, bo według niego kolejny rozdział miałby być epilogiem, a przed nami jeszcze dobra połowa!). To naprawdę dużo daje, bo zamiast myśleć "co by tu napisać...", zerkam do planu i wiem, jakie sceny mam opisywać i do czego dążyć. :3

      Usuń
  33. Cudowny rozdzial.. Jak każdy zreszta :D cos mi sie wydaje ze Calum znal rodzine "stokrotki" mysle tak po analizie tej ostatniej scehy. Wierze ze nas zaskoczysz i calum nie puści jej tak latwi.. Bo ogólnie wydaje sie ekstra 😂 wesolych świat:*

    OdpowiedzUsuń
  34. Genialne! Kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham . Cudowna !

    OdpowiedzUsuń
  35. Wszystkie części są genialne. Ale nie mogę uwierzyć że Cal puścił wolno "Stokrotkę". I tak jak Brose wydaje mi sie że Calum mógł znać rodzinę Daisy. Dodatkowo we wcześniejszych rozdziałach były jakieś dokumenty i Daisy skojarzyła że jej ojciec miał takie same. Życzę Wesołych, radosnych i spokojnych świąt w gronie rodziny oraz dużo weny. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  36. To jest ge-nial-ne!!! Tylko dlaczego on puścił ją wolno??? Mam nadzieję że szybko dodasz następną część. Uwielbiam uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam to co tutaj zamieszczasz. Wesolutkich Świąt ci życzę i smacznego karpia :) Pozdrowionka :*

    OdpowiedzUsuń
  37. Matko, niby powinnam się cieszyć, że Calum pozwolił jej wrócić do domu, ale tak na prawdę jego czyn doprowadził mnie do łez. Jak dla mnie było to dziwne. Fajnie, że zrobił taki dobry czyn, ale co stanie się teraz z Calumem i małą Chloe? Mam również nadzieję, że powrót jej do domu nie będzie oznaczać, że to cudowne opowiadanie zbliża się do końca, bo ja chyba tego nie przeżyję.
    Chciałabym również dowiedzieć się co tak na prawdę miała do końca na myśli jej matka, bo tym co napisałaś w rozdziale, sama już nie wiem co ta kobieta miała na myśli.
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział, gdyż zastanawia mnie co wydarzy się dalej?
    Pozdrawiam i z okazji nadchodzących świąt życzę Ci wszystkiego co sobie wymarzysz.

    OdpowiedzUsuń
  38. Dopiero co tu trafiłam i 8 godzin później zalewamy się łzami. Jak to miesiąc? Nie wytrzymam tyle. Cóż. Samo opowiadanie jest świetne, inne, mocne, pikantne, ale i pełne uczyć. Chyba nie jestem jedyną osobą która układa sobie w głowie scenariusz dalszych losów bohaterów. Jak dla mnie pomysł z III wojną i akcja dziejącą się po nie jest genialny. Czytałam wiele ff ale z tym się jeszcze nie spotkałam. Nie potrafiłam się oderwać od czytania, a musiałam zrobić przerwę na pójście do pracy gdzie i tak stale myślałam co może być dalej. Takiego zakończenia rozdziału się nie spodziewałam i szczerze popłakałam się nie dlatego że Daisy może wrócić do domu ale dlatego że zostawia Caluma i w tej całej jednej sytuacji jest tyle emocji że coś we mnie pękło. Czekam niecierpliwie na kolejny rodział i życzę Ci weny i masy pomysłów. A tak poza tym zdrowia, szczęścia, spełnienia marzeń i wszystkiego czego sobie życzysz na święta i nowy rok.
    SUZIEEE_XX

    OdpowiedzUsuń
  39. Wszystko pasuje jak w szwajcarskim zegarku w twoich opowiadaniach. Nie moge uwierzyc że Calum puścił Daisy wolną.

    OdpowiedzUsuń
  40. Świetny , naprawdę zdziwiła mnie ta końcówka ... Mam nadzieję , że wróci i będą razem :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Rany, super rozdział :) Szkoda tylko że taki krótki, ale bardzo mi się podobał. Nie mogę się doczekać jak dalej potoczy się ta historia. Mam nadzieję, że dasz radę wstawić kolejny rozdział jaszcze w tym roku :) Czekam i życzę powodzenia w pisaniu.

    OdpowiedzUsuń
  42. Super rozdział!!! Ja chce więcej!!

    OdpowiedzUsuń
  43. Cudo *-* kiedy next ? Czekam z niecierpliwością :D

    OdpowiedzUsuń
  44. Zarąbisty jeszcze nigdy tak akcja się nie potoczyła. Z chęcią czekam na nowy rozdział. Pozdrawiam Laura :) wesołych świąt <3

    OdpowiedzUsuń
  45. Jejku!!!! Naprawdę cudowny:* Z niecierpliwoscua czekam na kolejny..co sie teraz stanie?!?!?!?

    OdpowiedzUsuń
  46. Rozdział mega wciągający, warto było tyle czekać <3 Nie mogę uwierzyć, że to zrobił *.* Jestem ogromnie ciekawa co się stanie dalej, zwłaszcza, że Daisy nie ma teraz ochrony Caluma, a jest w świecie na zewnątrz ze swoją mamą...

    OdpowiedzUsuń
  47. Znalazłam Twój fanfik i nie spoczęłam dopóki go nie przeczytałam (jest prawie 5). Zakochałam się w nin! To zakończenie jest zaskakujące! Puścił ją wolno? Cos musi się pod tym kryc! Czekam ns next.
    Pozdrawiam, Jenny.

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja po prostu nie wierzę! To jest niemożliwe! Jak on ją tak wypuścił? Niewiarygodne! 😲 Ale strasznie mnie ciekawi i dręczy jedno: Jak to się dalej potoczy?! Z niecierpliwością i utęsknieniem czekam na kolejny rozdział , bo piszesz świetnie - wczoraj natrafiłam na to fanfiction i przeczytałam je CAŁE! Proszę, zostań pisarką ^^ 😁 xd

    OdpowiedzUsuń
  49. Hej :D

    Twojego bloga czytam już jakiś czas, ale nigdy nie umiałam się zmotywować do napisania komentarza więc teraz postaram się to nadrobić :-D
    Rozdział cudowny :-)
    Pobudka, która dziewczyna by
    takiej nie chciała? Która by nie chciała Caluma? Calum o mój boże ♡.♡ niegrzeczny chłopaku o magicznych ustach, moje nogi, są jak z wosku na każdą wzmiankę o tobie ⌒.⌒ Rocznica śmierci brata i ojca Daisy sama w sobie nieco smutna, ale jakże fajnie, że taki wątek się pojawił :-D Oooo to Calum w ogóle zaopatrzył Daisy w bieliznę? Jestem w szoku, gdyby na Święta podarował jej piżamę, to można by było pomyśleć, że oszalał xD Daisy spotyka swoją mamę na cmentarzu, fajnie że Calum był w ogóle tak wspaniałomyślny, żeby zabrać Daisy na grób ojca i brata, smutno czytać jak bardzo po sprzedaniu Daisy jej mama zmarniała. Omg Calum dał wrócić Daisy do matki, o rany Cal ty ją kochasz! Wiedziałam, wiedziałam! :-D Kurczę szkoda mi Chloe, ponieważ polubiła Daisy, a Calum pozwolił jej wrócić do domu :-( Niby fajnie, ale jednak smutno uważam, że Chloe będzie miała to za złe Calowi. Pewnie będzie myślała, że Daisy została zabrana tak jak poprzednie dziewczyny. Hmmm... Mam nadzieję, że rozdział pojawi się za niedługo, bo już knuję swoje teorie. Które tak na marginesie zajęły mi większą część zeszytu do matmy :-D np. Daisy ponownie zostanie porwana i przekazana na aukcję, a Calum będzie chciał odreagować puszczenie jej wolno, no i ponownie ją kupi.
    Teoria nr 2: Daisy sama wróci do Caluma tym razem już nie jako jego niewolnica seksualna.
    Teoria 3: To Calum zatęskni za Daisy i po jakimś czasie stanie u progu jej drzwi ^.^
    No dobra koniec z teoriami, bo ty sama pewnie masz plan, genialny plan :-) Chciałabym żeby ,,sprzedana" została opublikowana, jako książka, żeby została przełożona na dwadzieścia języków, zrobiła furorę zagranicą i w Polsce, a ja byłabym dumna, że kiedykolwiek zostawiłam po sobie jakiś ślad *_* Wtedy zostałabyś jedną z nielicznych współczesnych autorek znanych na całym świecie ♡.♡ Ten kto powiedział, że tylko zagraniczni autorzy są w stanie stworzyć na poziomie powinien się wstydzić ^.^ Twoje opowiadanie uzależnia, przyprawia o kompleksy inne blogerki :-D ( wiem to z doświadczenia xD) nawet ta erotyka w tle nie razi tak bardzo, jak sceny seksu opisane w pięćdziesięciu twarzach Greya ^.^ Gdybym kiedyś ujrzała w witrynie księgarni ,, Sprzedaną" to pomyślałbym z satysfakcją ,, Żeby napisać bestseller, nie trzeba się nazywać Veronica Roth, Suzane Collins, Rick Riordan albo John Green. Ani być Amerykaninem, pisanie to jest talent wrodzony nie nabyty nie zależący od miejsca urodzenia ani pieniędzy wpływających na konto rodziców" Pisanie może dać wolność, czytanie też kiedy zagłębi się człowiek w tak idealnie wykreowany świat, postacie z wręcz idealnie wykreowanymi charakterami. Nic tylko się od ciebie uczyć <3
    Chloe- Słodki, rozkoszny blondwłosy aniołek.
    Calum- Bogaty, z ojcowskim instynktem.
    Daisy- Idealna kandydatka na macochę Chloe :D
    W którymś rozdziale Chloe opowiadała o swoim bracie i o tym jak trafiła do Caluma, według mnie brat Chloe to ten koleś który przed sprzedaniem wykąpał Daisy i przy okazji zdążył ją ponapastować ;-)
    Następnym razem komentarz będzie dłuższy, należą ci siebie setki takich komentarzy za to jak cudownie zadowalasz swoich czytelników :-*

    Pozdrawiam
    Mała ^^

    PS. Czekam na next ❤
    Ps2 Spodziewaj się napastowania komentarzami z mojej strony ⌒.⌒
    Ps3 Caaalum ♡.♡

    OdpowiedzUsuń
  50. Bardzo, bardzo przepraszam, że plan nie wypalił. Naprawdę mega chciałam Wam ten rozdział napisać i dodać przed Nowym Rokiem, ale moja wena też świętowała (z dala ode mnie) i słabo mi to szło, a jak już przyszedł sylwester to nie było sensu dalej się męczyć, bo miałam zaledwie 500 słów napisanych. Przepraszam ;c

    OdpowiedzUsuń
  51. Witam. Jestem tu nowa. Przede wszystkim chciałam Ci podziękować za to, że mogłam spędzić z Calumem kawałek sylwestra i Nowego Roku. Calum jest jednym z najlepszych sposobów na zakończenie starego i rozpoczęcie nowego roku, nie uważasz? (Mówię to jako osoba, nie uważająca się za fankę 5SOS.)
    Jako, że nie pisałam komentarzy pod poprzednimi rozdziałami, pozwolę sobie streścić swoje odczucia i emocje tutaj.
    Wykreowany przez Ciebie świat wywołuje we mnie dreszcze niepokoju i skłania do myślenia. Czy kolejna wojna światowa rzeczywiście jest możliwa, czy przypadkiem do niej nie zmierzamy? Mam nadzieję, że nie masz umiejętności przepowiadania przyszłości, a jedynie poniosła Cię wyobraźnia.
    Perspektywa procederu porywania młodych, pięknych dziewcząt, by stały się seksualnymi niewolnicami jest przerażająca, tym bardziej że odbywa się to również w naszym świecie i czasach. Aż włosy się jeżą na głowie! Nie każdy kupujący jest Calumem, a szkoda bo może i mnie by kupił? (Niesmaczny żart vol. 1.)
    Skoro już przy nim jesteśmy. Wow! A myślałam, że to ja mam skłonność do wyidealizowanych postaci z większą ilością sekretów niż włosów na głowie. (To był komplement. Serio.) Calum wywołuje we mnie mieszane uczucia. No dobra, wywoływał, przed tym rozdziałem. Teraz mam ochotę go schrupać.
    Weźmy na celownik Chloe. Wyobrażam ją sobie, jako Chloë Moretz, ale to pewnie przez to imię. Dziewczynka z przeszłością, która mimo młodego wieku wiele już przeszła. Cholera. Mam wrażenie, że to ja piszę to opowiadanie. Nie, czekaj, nie jestem tak dobra...
    I Daisy. Z ważniejszych postaci ją lubię najmniej, ale nie waż się brać tego do siebie. Jest bardzo niewiele kobiecych głównych bohaterek, które przypadły mi do gustu, a uwzględniam również te wymyślone przeze mnie. Na samym początku pomyślałam: Tak! To jest twarda dziewczyna. Ale potem już było: Dziewczyno, on jest boski! O czym ty myślisz? Przeleć go! Bohaterki z przerośniętymi wątpliwościami na tle moralnym, to nie moja bajka. (Jak mówiłam, nie bierz tego do siebie. Doskonale wiem, że takie bohaterki są konieczne, by opowiadanie wyglądało, tak jak tego chcemy.)
    Ostatni rozdział skomentuję krótko: CO?! Ale, ale jak to? I-i coo teraz? (Widzisz? Przez Ciebie też zaczęłam się jąkać!) Proszę mi to natychmiast wyjaśnić!
    Czy jeżeli zaproszę Cię na swojego bloga, którego postanowiłam reaktywować, to mój komentarz zostanie odebrany jako spam? Mam nadzieję, że nie, bo nie piszę go by się zareklamować, a jedynie pomyślałam, że byłoby mi bardzo miło, gdybyś wpadła do mnie i dała mi znać co myślisz o moim pomyśle. Na razie jest tylko prolog, ale wkrótce pojawi się pierwszy rozdział. Oto adres:http://sidla-tajemnicy.blogspot.com/
    Nie wiem nawet, czy przeczytasz mój komentarz, bo masz ich całkiem sporo, ale jeśli tak, to podsumuję tylko, że opowiadanie bardzo mi się podoba i dodaję bloga do obserwowanych, by wiedzieć, kiedy pojawi się kolejny rozdział.
    Dziękuję za uwagę i do przeczytana. :)
    (Przepraszam za błędny i literówki, jeżeli takowe się pojawiły.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham takie komentarze, serio. I czytam wszystkie wszystkie wszystkie, więc nie bój się, że Twój przeoczę - nie ze mną takie numery! :3
      Zawsze mam problem z odpisaniem na tak piękne komentarze, bo serduszko mi się ściska i aż nie wiem, co pisać z wrażenia. Jeszcze trochę i popadnę w samozachwyt. XD
      Co do Daisy, kurczę, ja też jakoś specjalnie jej nie wielbię, bo mam wrażenie, że zrobiłam z niej taką ciepłą kluchę. No cóż, cieszę się, że nie jestem sama, haha.
      Przy takiej ilości słów uznanie jednego krótkiego linku za spam byłoby... no, po prostu niedopuszczalne. :3 Oczywiście, że do Ciebie zajrzę, zawsze korzystam z zaproszeń. Nie wiem kiedy, bo dopiero wróciłam do domu z wyjazdu i mam trochę rzeczy do ogarnięcia, ale na pewno odwiedzę Twoją historię. :3
      Bardzo dziękuję za komentarz i cieszę się ogromnie, że spodobała Ci się Sprzedana. ;)
      Do zobaczenia (mam nadzieję) pod kolejnym rozdziałem, który już niedługo! :)

      Usuń
  52. Cześć kochana, jestem tu nowa i szczerze powiedziawszy, zakochałam się w Sprzedanej. Od pierwszego wejrzenia. Nadrobiłam wszystkie rozdziały i czekam na nowy, kolejny. W ogóle to... O kurcze, naprawdę pozwolił jej odejść. Ale coś czuję, że ma to jakiś związek z jej ojcem. Calum i on na pewno jakoś się kontaktowali, jestem tego pewna. Niczego szczerze mówiąc nie jestem pewna w dalszych losach Daisy i Caluma, dlatego czekam z niecierpliwością na nową notkę! Kocham Cię

    OdpowiedzUsuń
  53. Rzadko kiedy czytam blogi o Calumie, ale zaintrygowałaś mnie tym tematem. Na razie nie przeczytałam wszystkiego, ponieważ pozostało mi jeszcze parę rozdziałów, ale postanowiłam dać o sobie znać. Piszesz ładnym stylem i podoba mi się to, plus cieszę się, że dbasz o to, by tekst wyglądał przejrzyście i ładnie dzięki wyrównaniu i akapitom. Na razie niewiele mogę powiedzieć, oczywiście poza stwierdzeniem, że naprawdę mi się podoba. Wracam do nadrabiania poprzednich rozdziałów i życzę weny, xx.
    PS. Przy okazji zapraszam do siebie:
    http://29-tattoos.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  54. Wspaniałe opowiadania. Niedawno je znalazłam ale zdążyłam już nadrobić wszystkie części. Bardzo mi się podoba sposób w jaki wszystko prowadzisz. Jest przejerzyste i uporządkowane. Szczerze mówiąc to zakochałam się w Sprzedanej i nie mogę doczekać się następnej części. A tak w ogóle to dlaczego pozwolił jej odejść? W sumie to mówił że dawniej kupował i wypuszczał dziewczyny ale nie sądziłam , że zrobi to samo z Daisy. A jak na to wszystko zareaguje Chloe? Życzę dużo weny i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  55. Czekam z niecierpliwoscią na następny rozdział. Mam nadzieje, że będzie już niedługo ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Jezu, rozpłakałam się! Kocham i nienawidzę tej historii.

    OdpowiedzUsuń

Pamiętaj, że każdy komentarz to motywacja do dalszego (i - w moim przypadku - częstszego) pisania! Dlatego zostaw po sobie ślad. Ja się uśmiechnę, a Ty szybciej dostaniesz kolejny rozdział. Czyż to nie proste? ;)

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.