ROZDZIAŁ 7


Kilka minut później, które były niemal jak godziny, poruszył się i bardzo delikatnie odsunął, wychodząc ze mnie jednym ruchem. Puściłam jego szyję, a on zwinnie wstał i wyszedł z wanny, biorąc z szafki jeden z ręczników. Opuściłam wzrok. Nagle ogarnęły mnie sprzeczne uczucia. Nie chciałam patrzeć na nagiego Caluma, wycierającego się ręcznikiem. Nie chciałam w ogóle na niego patrzeć. Ani na siebie.
Wciąż jeszcze odczuwałam tę przyjemność, jaką mi dał, ale… po raz kolejny dzisiejszego dnia zalała mnie fala obrzydzenia do samej siebie. Zacisnęłam mocno powieki, walcząc z napływającymi łzami. Czułam się wykorzystana, sponiewierana, brudna, zbrukana, zhańbiona i sama nie wiedziałam, jakiego jeszcze synonimu mogłabym użyć. Tego było zbyt wiele. Przerastało mnie. On mnie przerażał, ta sytuacja… a najbardziej moje zachowanie.
Ścisnęłam uda, uparcie wlepiając wzrok we własne kolana. W ciszy panującej w łazience, doskonale słyszałam każdy jego ruch. Dłuższą chwilę zajęło mi zorientowanie się, że przestał robić to, czym się zajmował. Odchrząknął. Niepewnie uniosłam głowę, aby zobaczyć dłoń, wyciągniętą w moją stronę.
Calum stał tuż obok, czekając, aż łaskawie złapię go za rękę i wyjdę z wanny. Wzięłam głęboki oddech i podałam mu dłoń, którą od razu uścisnął i pomógł mi się podnieść. Narzucił czysty ręcznik na moje ramiona i jednym gwałtownym ruchem mnie obrócił. Spojrzałam przed siebie, prosto w jedno z wielu luster.
– Wytrzyj się – powiedział, odwracając się do szafki i wyciągając z niej kolejny biały ręcznik.
Delikatnie zdjęłam z siebie materiał, który na mnie zarzucił i rozpoczęłam powolne wycieranie swojego ciała, zaczynając od ramion. Nie zorientowałam się, że znalazł się za mną do momentu, gdy poczułam jak zbiera moje mokre włosy i odgarnia je do tyłu i następnie zaczyna wycierać drugim ręcznikiem. Wciągnęłam głośno i ze świstem powietrze.
– Spokojnie. Rozluźnij się i wytrzyj dokładnie – polecił.
Spuściłam wzrok, aby nie patrzeć w lustro, w którym doskonale widziałam nas oboje. Nagich. Dość szybko uporałam się z wysuszeniem ciała. Moje myśli znów odpłynęły do tego, co wydarzyło się kilka minut temu, podczas gdy Calum dalej wycierał moje ciemne włosy. Strach, który we mnie narastał, opadał. Nie wiedziałam, czy powinnam się z tego cieszyć, tak samo jak nie wiedziałam, czy to co zrobiłam w wannie, było odpowiednie. Domyślałam się, że jednak nie, ale… co się stało, to się nie odstanie. Straciłam dziewictwo z nieznajomym chłopakiem, który za mnie zapłacił. Na dodatek mieszkałam z nim i mogłam się spodziewać tego, że podobna sytuacja zdarzy się nie raz. W końcu sam mi to powiedział w salonie.
Na samą myśl o tym, co mi tam zrobił i jak reagowało moje ciało, poczułam wyrzuty sumienia i ogromne skrępowanie. Nie mogłam uwierzyć, że pozwoliłam mu na coś takiego. Siedział na podłodze, tuż przede mną, a ja rozkładałam przed nim nogi, zupełnie jak jakaś panna lekkich obyczajów. Nigdy wcześniej nawet bym nie pomyślała, że coś takiego mogłoby się zdarzyć.
– Już?
Kiwnęłam głową, niezdolna do wypowiedzenia choćby słowa. Poczułam, jak bierze mnie za rękę i wkłada ją w coś. Drgnęłam i spojrzałam w prawo. Uśmiechnął się do mnie, a ja ze zdziwieniem zauważyłam, że pomaga mi założyć szlafrok. Sięgał mi ledwo za pupę, ale cieszyłam się, że już nie stoję przed nim całkowicie naga. Przewiązałam go w pasie i nieco bardziej ośmielona, spojrzałam na bruneta.
Stał do mnie tyłem i wkładał czarne bokserki. Gdy spojrzałam ponad jego ramieniem, zobaczyłam własne odbicie, a on posłał mi bezczelny uśmiech, gdy zorientował się, że go obserwuję. Na moje policzki wypłynęły rumieńce, a ja speszona spuściłam wzrok.
– Chodź. – Polecił po chwili i wyszedł z pomieszczenia, a ja ruszyłam za nim. Każdy krok sprawiał, że między moimi nogami przeskakiwały impulsy bólu. W dodatku niezbyt przyjemne.
Odetchnęłam z ulgą, gdy znalazłam się w sypialni. Tu była tylko jedna lustrzana ściana, nie cztery i nie patrzyły na mnie tysiące moich odbić. Stanęłam niepewna co dalej. Złączyłam dłonie, w zdenerwowaniu lekko poruszając palcami u stóp.
– Usiądź.
Kolejne polecenie.
Zrobiłam kilka kroków i zatrzymałam się, nagle zauważając, że leżał na moim łóżku – jednym meblu, na którym można było usiąść. Więc chciał, żebym usiadła obok niego?
– Nie bój się mnie, Daisy – powiedział łagodnie. – Rozumiem, że to dla ciebie nowe i przerażające, ale naprawdę nie jestem taki zły i okropny. Czy masz mi za złe to, co zrobiliśmy niedawno? – zapytał, spoglądając na mnie z takim wyrazem twarzy, jakiego rozszyfrować nie potrafiłam.
– N-nie wiem… – jęknęłam, siadając na skraju łóżka.
– Połóż się obok mnie – rozkazał.
Wzięłam kilka głębokich oddechów i zmusiłam się do wejścia na łóżko. Było dwuosobowe, a Calum leżał na samym jego środku. Przerażona położyłam się na jego skraju i niepewna niczego, czekałam na dalsze instrukcje. Usłyszałam głośne westchnienie.
– Bliżej, Daisy, bliżej.
Nie czekając na moją reakcję, przyciągnął mnie gwałtownie do własnego ciała. Leżałam na prawym boku, a mój policzek przyciśnięty był do jego opalonej piersi. Obejmował mnie ramieniem, a jego dłoń spoczywała na moim lewym biodrze. Uniósł drugą i delikatnie pogładził mnie po wilgotnych włosach. Nie wiedziałam, gdzie podziać wzrok. Miałam nieodpartą ochotę podnieść głowę i spojrzeć na niego, ale nie mogłam. Bałam się.
– Rano pojawi się tutaj mała szafka nocna, tuż obok łóżka. Znajdziesz na niej tabletki. Masz je brać codziennie, zawsze o tej samej porze. Najlepiej rano, pół godziny przed śniadaniem. Rozumiesz?
Głos utknął mi w gardle. Zacisnęłam powieki, aby po chwili je otworzyć.
– Tak – wydusiłam.
– Świetnie. Teraz pokrótce opowiem ci o tym, co będzie należało do twoich obowiązków. Musisz wypełniać moje rozkazy i przede wszystkim, jesteś tu po to, aby mnie zadowalać i zaspokajać. Myślę, że to nie dużo i na pewno zapamiętasz. Masz nosić sukienki i nigdy nic więcej. Możesz zapomnieć o bieliźnie. Chcę mieć dostęp do wszystkich twoich walorów, a niestety nie mogę sobie pozwolić na to, abyś chodziła po domu nago.
– To przez tę dziewczynkę? – spytałam, zanim w ogóle pomyślałam.
– Tak. Co prawda nie takie rzeczy w swoim krótkim życiu widziała, ale nie chcę, aby to się powtórzyło, a już na pewno nie w moim domu.
Chciałam powiedzieć, że rozumiem, ale… nie rozumiałam. Co takiego wydarzyło się w życiu małej, słodkiej blondynki? Czemu tutaj jest? Co tu robi, kim jest i co łączy ją z Calumem?
– Skoro kwestie techniczne mamy już za sobą, może przejdziemy do czegoś przyjemniejszego? – Jego dłoń, dotychczas leżąca na moim biodrze, wślizgnęła się pod biały materiał krótkiego szlafroku. – Co ty na to?
– C-co masz na myśli? – jęknęłam.
– To samo, co robiłem ci w salonie. Nie jestem pewien, czy będziesz w stanie wytrzymać drugi raz całkowitej penetracji. W końcu to był twój pierwszy raz. Boli cię? – zapytał miękko.
Nie wiedziałam, jak mam mu odpowiedzieć. Dziwne uczucie rozchodziło się po moim ciele, ale teraz, kiedy już leżałam bez ruchu, nie czułam bólu. Tylko wtedy, kiedy chodziłam. Mimo to, jak miałam to wyjaśnić? To była dość intymna sprawa. Na tyle, abym nie chciała o tym mówić. Lecz z drugiej strony ten chłopak o ciemnej karnacji sprawiał, że czułam strach, czy też pewnego rodzaju respekt. Czułam, że muszę mu odpowiedzieć. Należałam do niego. Nie tylko dlatego, że mnie kupił, ale też przez to, że zabrał tę cząstkę mnie, którą chciałam oddać mężczyźnie, którego będę kochała ponad życie.
– Bolało, gdy szłam – powiedziałam z jękiem, gdyż w tym samym czasie przekręcił nasze ciała tak, że teraz leżałam pod nim, a on opierał swoje łokcie po obu stronach mojej głowy, a kolana po obu stronach ud.
– A gdy leżysz? Czujesz coś? – dopytywał.
– N-nie wiem… – powiedziałam bezradnie. – Nie czuję bólu, ale…
– No dobra, nieważne. Postaram się teraz, aby było ci równie przyjemnie. Bo było przyjemnie, prawda?
– Zależy kiedy – szepnęłam i przekręciłam głowę na bok, aby nie patrzeć mu w oczy.
– Wyjaśnij. – Krótko i władczo. Wzdrygnęłam się, słysząc ton, jakim wypowiedział to jedno słowo.
– Tam w salonie… Czułam się źle, niepoprawnie i tak… Nie wiem, jak to wyjaśnić, brakuje mi słów. Ale przed chwilą… To było przyjemne. – Starałam się. Naprawdę się starałam to wyjaśnić, ale natłok myśli w mojej głowie utrudniał mi wybranie tych odpowiednich.
– Co nie podobało ci się w salonie? Musisz mi powiedzieć, żebym na przyszłość wiedział, czego nie robić.
Jęknęłam w duchu. Czyli naprawdę chciał ze mną robić takie rzeczy. Mój Boże. Gdzieś w głębi mnie tliła się iskierka nadziei, że to tylko tak dzisiaj. Że więcej nie zrobi czegoś takiego. Ale w tym momencie umarła. Wciąż nie patrzyłam mu w oczy, uparcie wlepiając wzrok w ścianę.
– To, że musiałam… – Wzięłam głęboki oddech. Jak miałam to powiedzieć? Że musiałam rozłożyć przed nim nogi?
– Spokojnie, Daisy… – szepnął z ustami tuż przy moim uchu. Chwilę później jego wargi musnęły płatek ucha, aby potem ustąpić miejsca zębom, które przygryzły go lekko. – Rozluźnij się. Nie myśl o niczym. Zapomnij o wszystkim. Poddaj się. Oddaj mi się.
– Dobrze… – szepnęłam zrezygnowana. Czy tak miała wyglądać reszta mojego życia? Miałam zapominać i zatracać się w tym, co mi robił? Odrzucać wszystkie negatywne uczucia, na rzecz tych przyjemnych? Miałam nie myśleć o tym, że jestem nieczysta, zbrukana, zniewolona?
– Ale dokończ, proszę, swoją odpowiedź.
Domyślałam się, że to jego prośba a nie rozkaz, sprawiła, że w końcu to powiedziałam.
– Nie podobało mi się to, że musiałam się przed tobą… otworzyć. Dosłownie.
Zacisnęłam powieki, a po moim lewym policzku spłynęła pojedyncza łza. Nie powiedział nic. Poczułam, jak rozchyla poły białego szlafroku. Spięłam się cała. Po raz kolejny widział mnie nagą. Całkowicie obnażoną. Bezbronną. I mógł ze mną zrobić wszystko, co tylko chciał.
Każdy mój protest byłby na marne. Calum był ode mnie starszy, silniejszy… i był mężczyzną. A cała jego postura sprawiała, że… czułam respekt. Wiedziałam, że gdybym dała mu powód, złamałby mnie jak zapałkę. Bez najmniejszego problemu. Bez chociażby mrugnięcia okiem.
Opuszkiem palca przejechał od mojej szyi, przez lewą pierś, aż do podbrzusza. Zadrżałam. Nie z zimna, bo w pokoju było ciepło, a ja wciąż czułam w sobie skutki tego, co stało się w wannie. Zadrżałam, bo to mi się podobało. Było miłe, przyjemne… A gdy tylko jego palec zniknął z mojego ciała, poczułam, że brakuje mi tego. Jego dotyku.
Jak to możliwe?
Jedyne co zrobił, to skrzywdził mnie dwa razy, a ja nie mogłam się oprzeć sile jego dotyku. To mnie przerażało. A jeszcze bardziej przeraziły mnie jego następne słowa.
– W takim razie przykro mi, ale nic na to nie poradzę. Dość często będziesz musiała się otwierać. Na przykład teraz.
Otworzyłam gwałtownie oczy, patrząc na niego przerażona. Jego twarz znajdowała się jakieś dziesięć centymetrów od mojej. Czyli zbyt blisko. Zbyt blisko, abym mogła zachować jakiekolwiek resztki samokontroli. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, jak przystojny był. Ciemne, niemalże czekoladowe oczy, otoczone długimi, gęstymi rzęsami. Ciemne brwi. Pełne usta. Ciemna karnacja i czarne kosmyki włosów, opadające mu lekko na czoło.
Zapomniałam, że byłam oburzona jego słowami.
Zapomniałam, że zmroziły mi krew w żyłach.
Zapomniałam, że czułam się zbrukana.
Zapomniałam, że leżałam przed nim całkowicie naga.
Zapomniałam, że brzydziłam się samej siebie za to, co mi robił.
Liczył się tylko jego wzrok, wbity w moje oczy. Brązowe tęczówki, w których widziałam własne odbicie. Zmniejszył odległość między nami do dwóch, może trzech centymetrów. W pokoju panowała cisza, dzięki czemu mogłam usłyszeć zarówno głośne bicie mojego serca jak i swój szybki, urywany oddech.
W jednej chwili musnął moje wargi swoimi, a przez całe moje ciało przeszedł dreszcz. Chwilę później znów był daleko. Bo dziesięć centymetrów, to jak dziesięć kilometrów, prawda? Czułam się zniewolona inaczej. Oprócz mojego ciała miał coś więcej. Bo doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że on wiedział. Wiedział, o czym przed chwilą myślałam. Co czułam.
– Dlaczego? – wykrztusiłam chwilę później, gdy on wciąż nie poruszył się ani o centymetr, dalej tkwiąc nade mną.
– Ponieważ to przyjemne. Dla mnie. Dla ciebie.
– Dla ciebie chyba bardziej – odważyłam się wypowiedzieć te słowa. Mógł je uznać za zuchwałe, ale ja tak nie uważałam. To było zwykłe stwierdzenie faktu.
– Byłbym skłonny powiedzieć, że wręcz przeciwnie. Ale chyba wolę ci to udowodnić w praktyce. – Uśmiechnął się lubieżnie, aby po chwili odsunąć się nieco.
Teraz jego usta znajdowały się na poziomie moich piersi, co wykorzystał niemal od razu, przyciskając je do prawego sutka. Lewą dłoń położył na drugiej piersi i gdy ją rytmicznie uciskał, jednocześnie ssał i przygryzał mój sutek, doprowadzając mnie do takiego stanu, w którym nie byłam w stanie nawet myśleć. Jeszcze nigdy nie czułam niczego tak intensywnego, jak w tej chwili.
Jego lewy łokieć wciąż znajdował się na łóżku, pozwalając mu na utrzymanie równowagi. Prawą dłonią natomiast z piersi zjechał w dół, na brzuch, który zaczął spokojnie masować.
Cholera jasna, znam go niecały jeden dzień, a on widział mnie nagą już… cztery razy! A przy trzech doszło do czegoś intymnego.
– Jednak nie – powiedział nagle, odsuwając się i siadając obok, w pewnej odległości ode mnie.
– Nie? – szepnęłam.
– Nie – powtórzył. – Pomyślałem, że być może jest to dla ciebie zbyt wiele. Znaj moją dobroć.
Wstał i powoli ruszył do drzwi, a ja nie byłam w stanie nawet się ruszyć. Leżałam na plecach, oddychając ciężko i wpatrywałam się w biały sufit, aby po chwili przenieść wzrok na niego. Stał oparty ramieniem o ścianę, z rękami zaplecionymi na piersi i obserwował mnie nieodgadnionym wzrokiem.
– Pamiętaj, jutro przed śniadaniem musisz wciąć tabletkę. Po posiłku oprowadzę cię dokładnie po domu, w porządku?
Poczułam nagłą sympatię do jego zachowania. Nie rozkazał. Zapytał, czy to dla mnie w porządku. W oczach zebrały mi się łzy, ale nie chciałam pozwolić, aby wypłynęły. Zamiast tego wzięłam głęboki oddech i kiwnęłam głową.
– W porządku – szepnęłam.
– Dobranoc, Daisy. Śnij o mnie.


Nie śniłam. Nie byłam w stanie nawet zmrużyć oka, wciąż rozmyślając o tym, co wydarzyło się na łamach całego dnia. Począwszy od ranka, gdy zostałam brutalnie porwana i wywieziona, przez Aukcję, aż po wydarzenia w tym domu. Myślałam o Calumie. O tym, jak zachowywał się w stosunku do mnie, a jak do małej Chloe. O niej także myślałam – kim jest, co tu robi…
Ale najgorsze w tym było nie to, do czego byłam dziś zmuszona, ale to, co musiała czuć moja matka. Przez kilkanaście lat wychowywała córkę, aby stracić ją jednego dnia i nawet nie wiedzieć, co się z nią stało.
Czy domyślała się, co mogło się wydarzyć w mieście? Czy siedziała teraz w swojej sypialni i zalewała łzami, rozpaczając nad kolejnym członkiem rodziny, którego straciła? Czy może starała się być silna i już zorganizowała grupę sąsiadów, którzy pomogliby jej mnie szukać? Może nie pozwalała sobie na myślenie, że mnie nie ma, wierząc, że następnego dnia rano pojawię się na progu?
W zaśnięciu nie pomagał mi też fakt, że spałam nago. W szafie nie znalazłam niczego, co mogłoby służyć jako piżama. Dopiero po dłuższym czasie zrozumiałam, że właśnie o to chodziło. Brak klamki w drzwiach, zakazy noszenia bielizny… To wszystko było po to, żeby mógł przyjść do mnie w każdej chwili i zrobić to, na co miał ochotę.
Wtuliłam się jeszcze bardziej w miękką i ładnie pachnącą pościel, chcąc zasnąć. Starałam się wyrzucić nieprzyjemne myśli z głowy, ale nie było to takie łatwe, jakby się mogło wydawać. Mimo wyczerpania, wciąż byłam pobudzona. Moje ciało trwało w stanie czuwania.
Zastanawiałam się, czy za chwilę usłyszę cichy trzask drzwi i kroki na korytarzu. Czy on przyjdzie, położy się obok i znów coś zrobi.
I byłam rozbita między dwiema sprzecznymi rzeczywistościami. Tą, w której czułam się zbrukana i tą, gdzie królowała przyjemność, płynąca z czynów Caluma. Gdzieś, w trakcie całego dnia, zagubiłam siebie. Nie wiedziałam już, kim jestem.


Chciałabym usłyszeć, jakie macie odczucia po tym rozdziale. Da się zrobić? Wierzę, że da. ;) Druga sprawa, jaką chcę Wam przekazać, to to, że rozdział 8 znów za około dwa tygodnie. Trzecia sprawa jest taka, że ja i Bellezza zapraszamy serdecznie na nasze wspólne opowiadanie o Ashtonie. Na blogu avalanche-fanfiction.blogspot.com znajdziecie opis, odnośnik do wattpada, jak ktoś lubi oraz zwiastun autorstwa spectrum. Tak, kochani, tej samej spectrum, która wykonała zwiastun na Sprzedaną. ;) Więc obie z Bellezzą serdecznie zapraszamy każdego! :)

13 komentarzy:

  1. Genialny rozdział życzę weny kochana

    OdpowiedzUsuń
  2. Będziesz mnie informować na fb o nowym rozdziale? Błagam () Lily Clifford Prager ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach mój Boże to było coś cudownego ❤
    Ukojenie mojej utęsknionej ciekawości ❤
    To urocze że Calum jest dla niej taki hmm... troskliwy ❤
    Nie myśli tylko o zaspokajaniu siebie ale też o przyjemności dla niej ❤
    Nie wiem dlaczego ale bardzo podoba mi się to że Cal kazał jej nie nosić bielizny i ogólnie być w stałej gotowości ;o ❤
    Ściskam i życzę weny
    You Belong With Me

    OdpowiedzUsuń
  4. Oooo matko ....Kobieto aż dwa tygodnie ????? Ja tu umrę z tęsknoty za Caluminizacja . Czekam na next plissss dodaj go wcześnie niz za te dwa długie tygodnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przybywam , nareszcie ! ♥
    Mam ocenić moje odczucia po tym rozdziale .. no no ..
    rozdział taki se , nie ma nic w nim fajnego ....
    Naturalnie ,że żartuje. Ten rozdział jest niesamowity, nie-sa-mo-wity !
    Pod względem interpunkcji nie mam się do czego przyczepić. Wszystko napisałaś poprawnie za co wielki plus.
    I najważniejsze ..
    Calum w tym rozdziale , po prostu powalił mnie na kolana. Really mogę mu już w tej chwili wręczyć moje majtki xD
    Jego troskliwość i sposób w jaki rozmawiał z Daisy , o god ..
    Pogarszasz mnie dziewczynoo ♥
    Chciałam Cię jeszcze pochwalić za ten tekst :
    " Zapomniałam, że byłam oburzona jego słowami.
    Zapomniałam, że zmroziły mi krew w żyłach.
    Zapomniałam, że czułam się zbrukana.
    Zapomniałam, że leżałam przed nim całkowicie naga.
    Zapomniałam, że brzydziłam się samej siebie za to, co mi robił."
    Jeśli to twój oryginalny tekst to składam pokłony. Na prawdę masz talent ! ♥
    No i to chyba na tyle z oceny rozdziału. Dwa tygodnie i następnyy ...
    I ty myślisz ,że ja wytrzymam ? Nie no , nie będę ci suszyć głowy o to , oprócz bloga masz przecież życie prywatne.
    Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejny ! Przy okazji wesołych świąt
    Buziole ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, to mój oryginalny tekst. :) A wytrzymać musisz, bo chyba szybciej nie dam rady go napisać. Jestem na etapie poprawiania i ulepszania rozdziałów na Angel, a do tego ostatnio 18+ zaczęło mi nie wychodzić. Przykładem jest powyższy rozdział, gdzie miała być palcówka, ale po prostu nie miałam ochoty jej pisać. :c #smuteg
      No ale cóż, dziękuję za miłe słowa i mam nadzieję, że jakoś przeżyjesz te dwa tygodnie i pod kolejnym rozdziałem także zobaczę Twój komentarz. :)
      I tobie też wesołych świąt, smacznego jajka i mokrego (czemu to słowo brzmi tak zboczenie nawet tutaj!?) poniedziałku! :)
      KONEKO

      Usuń
  6. Czyli jednak Calum nie jest taki zły :D I nawet z nią dłużej porozmawiał. Ciekawe, jak w jego wykonaniu będzie wyglądać oprowadzanie pod domu. Jestem też ciekawa tej małej Chole - czy Calum w końcu zdradzi skąd i dlaczego w ogóle u niego mieszka. Podoba mi się styl w jakim piszesz to opowiadanie i te liczne przemyślenia bohaterki. Czekam na więcej :D Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudo jeszcze tak pięknego bloga w życiu nie czytałam. Piękne normalnie... brak mi slow powiem jedno, z niecierpliwością czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepraszam bardzo ale kiedy nowy rozdział?
    czekam już 15 dni i nie ma. Kocham te ff i nie mogę się doczekać nexT. 💓💓💞

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mi się podoba jak piszesz i bardzo fajny blog

    POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
  10. Cholera ty sobie nawet nie wyobrażasz jak szybko bije mi serce! Serio! Wali jak szalone i nie chce zwolnić xD
    Dobra jest lepiej xd

    Przed chwilą przeczytałam wszystkie rozdziały i się po prostu zakochałam w tym opowiadaniu! Jedno z najlepszych serio! Piszesz jak profesjonalistka ♥

    Rozdział wspaniały, chyba jeden z najlepszych! ;o (chociaż wszystkie są najlepsze i nie da się wybrać jednego xd)
    Calum mnie trochę irytuje, ale jednak jest kochany ♥ (zdecydowanie bardziej kochany ♥) Jednak coś mi się zdaje, że za niedługo nie będzie tak kolorowo...
    W sumie nawet chciałabym, aby ona mu się sprzeciwiła. Pewnie by ją ukarał, a ona by go znienawidziła i... Ciekawe jakby się czuł xd

    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału i oczywiście Twój blog dodaję do obserwowanych! :)

    OdpowiedzUsuń

Pamiętaj, że każdy komentarz to motywacja do dalszego (i - w moim przypadku - częstszego) pisania! Dlatego zostaw po sobie ślad. Ja się uśmiechnę, a Ty szybciej dostaniesz kolejny rozdział. Czyż to nie proste? ;)

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.