ROZDZIAŁ 6

Z dedykacją dla @Paulaa_T_T :)

Delikatnie popchnęłam drzwi do pokoju, w którym miałam mieszkać. Nie miały klamki, co napawało mnie lękiem. Ale domyślałam się, po co to wszystko. Brak klamki oznaczał tak wiele. Calum mógł wejść do mnie w każdej chwili, o każdej porze dnia i nocy, jeśli tylko miał taką ochotę czy kaprys. A ja, jako jego seksualna niewolnica, nie miałam prawa do sprzeciwu, nie mogłam walczyć ani zamknąć przed nim drzwi. Musiałam to zaakceptować, innej opcji mi nie dawał.
Powolnym krokiem szłam do wnęki w ścianie. Dziwiło mnie to, czemu nie ma drzwi. Ale gdy pomyślałam o klamce, moje pytania się rozwiały. No jasne.
Weszłam do łazienki i momentalnie przypomniała mi się sytuacja z Lucasem. Cała łazienka wyłożona była lustrami. Z każdej z czterech ścian patrzyła na mnie dość wysoka dziewczyna z długimi, ciemnymi włosami, ciemniejszą karnacją – chociaż jaśniejszą niż Caluma – i wielkimi, przestraszonymi oczyma, ubrana w pastelowo-czerwoną sukienkę.
Podeszłam do wanny i odkręciłam kurki. Woda lała się powoli. I bardzo dobrze. Potrzebowałam czasu, aby to wszystko zrobić. Aby zaakceptować to psychicznie. Miałam przygotować kąpiel, ale sobie czy jemu? Gdy tylko zadałam sobie w myślach to pytanie, niemal od razu poznałam odpowiedź. Dla nas. To miała być kąpiel dla nas dwojga, w końcu miałam na niego czekać całkowicie naga. Tak rozkazał. A ja musiałam ten rozkaz wypełnić...
Do moich oczu napłynęły łzy. W ciągu jednego dnia stałam się emocjonalnym wrakiem człowieka. Jeszcze nigdy nie płakałam tak dużo, w ciągu tak krótkiego czasu. Ale czy mogłam się za to winić? Nie na co dzień jest się w takiej sytuacji, w jakiej ja byłam.
Wanna była już wypełniona do połowy. Usłyszałam głośne kroki na schodach. Byłam pewna, że na schodach. To był charakterystyczny odgłos. Spięłam się. Szedł tu, a ja nie byłam gotowa. Ani psychicznie, ani też nie wykonałam do końca jego poleceń. Ale kroki ucichły. Może to była Chloe? W mojej głowie pojawiła się iskierka nadziei. Przecież Calum z pewnością nie zjadłby kolacji tak szybko. Ale nie miałam też pewności, ile czasu zajęło mi to wszystko – wejście po schodach, potem do pokoju i na końcu do łazienki. Po drodze przecież podziwiałam piękno korytarzy i obrazów, wiszących na ścianach. Mimo iż dom napawał mnie lękiem, pragnęłam poznać go lepiej – może wtedy sama czułabym się o niebo lepiej?
Nagle usłyszałam jakiś huk. Podobny do tego, gdy upada coś ciężkiego. Wydawało się, jakby to było kilka metrów ode mnie. Przeraziłam się. Moje dłonie trzęsły się niemiłosiernie, gdy sięgałam do półki, przymocowanej do jednej z lustrzanych ścian. Stały tam słoiczki z płatkami do kąpieli. Przejechałam wzrokiem po niektórych plakietkach. Lawenda, Orchidea, Czerwona Róża, Wanilia… Było ich tak wiele.
Niepewnie sięgnęłam po tę ostatnią i wsypałam nieco zawartości do wanny. Odłożyłam słoiczek na miejsce i ostrożnie włożyłam prawą dłoń do wody. Nie była gorąca, lecz w sam raz. Teraz pojawiło się pytanie, co zrobić, aby nie wystygła? Nie miałam pojęcia, kiedy on tu przyjdzie. Zaczęłam panikować. Mój wzrok padł na cienki, skórzany pasek, który owinięty był wokół mojego pasa. Czy to właśnie był ten moment, kiedy miałam posmakować jego smaku na skórze? Zadrżałam na samą myśl i to sprawiło, że panikowałam jeszcze bardziej. Widok własnej, przerażonej twarzy, spoglądającej na mnie z każdej strony, tylko potęgował to uczucie.
Została mi do zrobienia ostatnia rzecz. Powili odpięłam pasek i odłożyłam go na bok, kładąc na niskiej szafce, stojącej obok umywalki pod jedną ze ścian. Drżącymi dłońmi zdjęłam sukienkę i położyłam ją w tym samym miejscu. Byłam obnażona i to sprawiło, że na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Roztarłam ramiona dłońmi.
Moje myśli popłynęły w stronę matki. Zapewne siedziała przerażona i martwiła się, co się ze mną dzieje. Może myślała, że nie żyję? Czy brała pod uwagę fakt, że mogłam zostać porwania i sprzedana? Zapewne nie, ale gdyby tylko wiedziała, że właśnie stoję nago, czekając na mężczyznę, dostałaby zawału. Mogłam czytać jej romanse, ale to zupełnie co innego niż wiedzieć, że twoje dziecko robi coś takiego, jak bohaterowie tych wszystkich książek. To wszystko sprawiało, że robiłam się coraz smutniejsza i byłam tak zaaferowana własnymi myślami, że nie usłyszałam, kiedy Calum wszedł do pomieszczenia.
Drgnęłam, czując jego dotyk na ramionach. Stałam tyłem do niego. Można by pomyśleć, że po tym co przeżyłam na kanapie w jego salonie, nie powinnam się wstydzić, w końcu obnażyłam się przed nim jak jeszcze przed nikim, ale mimo wszystko wstyd zjadał mnie od środka.
Byłam naga, na miłość boską!
Jego dłonie delikatnie błądziły po moim ciele. W jednej chwili były na biodrach, w drugiej gładziły brzuch, chwilę później szczypały sutki czy pośladki. Jednocześnie jego usta całowały moją szyję i kark. Każdy centymetr mojej skóry był naznaczony jego pocałunkiem. Pozwoliłam mu na to. Sam fakt, że się rozebrałam, świadczył o moim pozwoleniu. Nie mogłam się przeciwstawiać.
– Przypomnij mi, jak masz na imię? – Jego głos był cichy i przyjemny dla ucha. Pomyślałam, że gdyby tylko mówił tak więcej i dłużej, mogłabym go słuchać godzinami. Jego dotyk znów robił papkę z mojego mózgu. Nie potrafiłam się oprzeć jego pieszczotom. Tak, to były pieszczoty. Przyjemne i tak bardzo upragnione.
– Daisy – wydusiłam. – Mmm… – jęknęłam, gdy jego zęby przygryzły małżowinę mojego ucha.
Jego nos otarł się o mój policzek. Dłonie znalazły się na moich biodrach i przyciągnęły mnie bliżej niego. Wtuliłam plecy w jego tors, zdając sobie sprawę, że nie ma on na sobie koszulki. Spojrzałam przed siebie, prosto w lustrzaną ścianę. Ja naga, on jedynie w szarych bokserkach. Ten widok był tak elektryzujący.
Nie rozumiałam samej siebie. Zaledwie… ile? Godzinę? Zaledwie godzinę temu drżałam z obrzydzenia, gdy jego dotyk palił moją skórę, a teraz rozpływałam się pod nim. Znów poczułam się brudna, ale jego język nagle znalazł się za moim uchem, ssąc i przygryzając skórę.
Wiedziałam, co robił. Oznaczał mnie. Tylko po co, skoro nikt inny oprócz niego nie mógł mnie mieć? Przecież za mnie zapłacił. Po co więc robił malinkę? Na znak, że już do kogoś należę?
Jego prawa dłoń zjechała z mojego brzucha na dół, między nogi, rozchylając je lekko – na tyle, by dłoń zmieściła się tam bez problemu. Lewą uszczypnął mój prawy sutek, a następnie wykręcił nieco. Nie bolało. A przynajmniej nie tam. Za to moja kobiecość aż krzyczała.
O mój Boże.
Chwilę później to ja krzyczałam, gdy gwałtownie przycisnął palce do mojej łechtaczki i włożył we mnie palec. Zaśmiał się. Nie kpiąco, tylko tak chłopięco. Powili traciłam głowę. Sama już nie wiedziałam, co czuję. Przyjemność czy obrzydzenie? A jeśli to drugie, to do niego czy do siebie? Patrzyłam na nasze odbicie. Widok jego dłoni, włożonej między moje nogi, był tak dziwny, ale jednocześnie sprawiał, że drżałam. Gdy jego palec zaczął poruszać się w moim wnętrzu, zrozumiałam, że czułam przyjemność. Przyjemność i coś jeszcze. Coś głębszego, mocniejszego. Coś, co sprawiało, że chciałam więcej i więcej. Byłam nienasycona tym, co robił.
Pragnienie.
O cholera, ja pragnęłam, aby robił coś więcej. Coś mocniejszego, głębszego. Tak bardzo wspaniałego jak to, co stało się w salonie. Dlatego załkałam głośno, gdy jego palec wysunął się ze mnie.
– Coś się stało? – szepnął mi do ucha.
– Proszę… – wyrwało mi się, zanim zdążyłam się powstrzymać.
– O co prosisz?
– Proszę… w-więcej – jęknęłam z frustracji, gdy odsunął się ode mnie.
Nic nie mówiąc, zrobił krok do tyłu. Obserwowałam go uważnie w lustrze. Patrzył prosto w oczy lustrzanej mnie. Od jego spojrzenia przeszyły mnie kolejne dreszcze. Było takie ciemne, głębokie i nieprzeniknione. On sam, nie spuszczając ze mnie oczu, zsunął ze swojego ciała jedyny materiał, jaki go okrywał. Jęknęłam cichutko. Jego członek był tak wielki, że zaczynałam bać się o własne narządy.
Jak on chce włożyć we mnie coś tak wielkiego!?
Westchnął, najwyraźniej widząc moje przerażenie.
– Co tym razem?
– J-jak… jak to ma się we mnie zmieścić? – spytałam, wskazując jego przyrodzenie i niemal natychmiast spłonęłam rumieńcem.
Nie spuszczałam jednak z niego wzroku. Wciąż stał za mną, patrząc jedynie na moje odbicie. Jego twarz najpierw wyrażała zdziwienie. Później jednak przerodziło się ono w rozbawienie, a on sam wybuchł gromkim śmiechem, który rozświetlił jego twarz.
Uśmiechał się pięknie. Ale mimo wszystko, on mnie kupił do cholery! Byłam obiektem seksualnym, który miał być na każde jego zawołanie. Oh, czemu to dzieje się właśnie mnie?
– Jesteś taka niewinna, Daisy… – szepnął, a jego ciepły oddech owiał mój kark.
Nie mówiąc nic więcej, podszedł do wanny i sprawdził temperaturę wody. Odkręcił kurek z ciepłą i poczekał, aż wanna zapełni się jeszcze trochę, a potem wszedł do środka i usiadł wygodnie. Spojrzał na mnie – na prawdziwą mnie, nie moje odbicie – i uśmiechnął się.
– Wanilia, świetny wybór – pochwalił. – A teraz chodź tu do mnie – rozkazał.
Przełknęłam ślinę i niepewnie weszłam do wanny. Pociągnął mnie za rękę w dół. Siedziałam naprzeciwko niego. Wanna była wystarczająco duża, aby pomieścić nas oboje i jeszcze zostało sporo miejsca.
Lustrował wzrokiem moje piersi. Twarde sutki sterczały do góry, nieco ponad linię wody. Uśmiechnął się, a potem wyprostował swoje nogi, rozszerzając je tak, że siedziałam pomiędzy nimi. Złapał mnie w zgięcia pod kolanami i jednym ruchem przyciągnął do siebie.
– Opleć mnie nogami. – Polecił, a ja wykonałam jego polecenie bez słowa sprzeciwu. Siedziałam na jego udach, a jego członek lekko muskał mój brzuch. Trzęsłam się w oczekiwaniu, co będzie dalej, chociaż jednocześnie byłam przerażona. – Wiesz, co chcę z tobą robić? – zapytał, patrząc mi prosto w oczy.
– Tak. Nie. Oh… – Zawstydzona obróciłam głowę w prawo, natrafiając na swoje własne odbicie w lustrze. Moje policzki płonęły czerwienią.
– Będę cię pieprzył – oznajmił, a ja zadrżałam. – I chcę, abyś się nie powstrzymywała. Krzycz, jęcz, cokolwiek na co tylko masz ochotę. Nie robiłaś tego wcześniej, prawda?
– N-nie… – Przyznałam, wciąż na niego nie patrząc.
– Dlaczego się przy mnie jąkasz? Boisz się mnie? – Zmusił mnie do spojrzenia w jego czekoladowe tęczówki, łapiąc palcami za mój podbródek.
– N-nie… – jęknęłam, zaciskając powieki.
– Nie kłam. Inaczej będę musiał cię ukarać – powiedział zachrypniętym głosem, a jego penis naparł mocniej na mój brzuch. Miałam wrażenie, jakby z sekundy na sekundę był coraz większy i twardszy.
– Boję się… – Wyznałam cicho.
– Otwórz oczy, Daisy. Spójrz na mnie i po prostu mi się oddaj, a nie pożałujesz. Sprawię, że rozpłyniesz się z przyjemności. Doprowadzę cię do takiego stanu, w jakim jeszcze nie byłaś. A żeby było jeszcze lepiej, nie możesz się mnie bać. Rozumiesz?
Kiwnęłam głową, a on uśmiechnął się i położył dłoń z tyłu mojej głowy, aby przyciągnąć ją bliżej siebie. Jego usta otarły się o moje. I niech mnie cholera weźmie, jeśli to nie było przyjemne. Muskał delikatnie moje wargi, zupełnie się nie śpiesząc. Powoli się rozluźniałam. Wierzyłam w każde jego słowo. Przygryzł moją dolną wargę a ja jęknęłam prosto w jego usta, lekko je rozchylając. Wykorzystał to i już po chwili jego język był w mojej buzi, szukając mojego. A gdy już go odnalazł, oba rozpoczęły szaleńczy taniec, jakiego istnienia nawet sobie nie wyobrażałam.
Dłoń z mojej głowy zjechała na plecy, a potem jeszcze niżej, zaciskając się na lewym pośladku. Jęknęłam ponownie, oddając zachłannie jego pocałunki. Nie poznawałam siebie. Jeszcze dziś rano nawet nie pomyślałabym o takich zbereźnych rzeczach.
Drugą dłonią zaczął ugniatać moją prawą pięść, od czasu do czasu pociągając za sutek i każde takie pociągnięcie skutkowało prądem przechodzącym przez moją łechtaczkę. Przesunął lewą dłoń z pośladka na moje udo, a potem na jego wewnętrzną część. W momencie, gdy gwałtownie włożył we mnie dwa palce, a do moich nozdrzy doleciał tak intensywny zapach wanilii, krzyknęłam głośno, jak jeszcze nigdy i oderwałam swoje usta od jego. Oparłam czoło o jego prawe ramię, dysząc głośno.
– To dopiero początek, Daisy. Jeszcze trochę cierpliwości, najlepsze dopiero przed nami – szepnął mi prosto do ucha i przygryzł jego płatek dokładnie w tym momencie, kiedy poruszył we mnie palcami.
Nie mogłam się powstrzymać od jęków, które wypełniały całą łazienkę. Woda była przyjemnie ciepła, jego dotyk dodatkowo mnie rozpalał. Nie potrafiłam sobie wyobrazić czegoś lepszego. Ale skoro Calum mówił, że najlepsze przed nami, wiedziałam, że mówi prawdę. W końcu to on pociągał tutaj za sznurki. Ja byłam jedynie marionetką w jego ramionach.
– Proszę, nie – wyrwało mi się, gdy jego palce gładko się ze mnie wysunęły.
– Tak, moja droga, tak. Moje palce już zaczerpnęły przyjemności. Teraz kolej na mojego przyjaciela – powiedział zachrypniętym z pożądania głosem.
Nie zdążyłam zastanowić się nad sensem jego słów, bo to wszystko trwało zaledwie kilka sekund. Jego dłonie objęły moje pośladki, lekko unosząc mnie do góry i… opuszczając, wprost na niego. Wszedł gładko, a ja krzyknęłam. Krzyk jednak urwał się w połowie, gdy po krótkiej fali bólu, poczułam rozlewającą się po całym ciele rozkosz.
– A ty się martwiłaś, jak on się w tobie zmieści – dodał z rozbawieniem.
– Oh… – wykrztusiłam z siebie, patrząc na boki, byle by nie na niego. W tym momencie poruszył się, a ja pisnęłam głośno, czując jak jego twardy penis ociera się o moje ścianki.
– Teraz, skoro już wiesz, jako to jest mieć mnie w sobie, narzucimy nieco szybsze i ostrzejsze tempo. Trzymaj się, mała – pochylił głowę, ustami łapiąc za mój sutek i ssąc go. Jego dłonie przeniosły się na biodra i… wszystko znów działo się szybko. Podnosił mnie i opuszczał. Powtarzał tę czynność cały czas, za każdym razem coraz szybciej. Objęłam ramionami jego szyję, wtulając twarz w zagłębienie między jego szyją a obojczykiem, a on głośno dyszał mi do ucha, sprawiając, że drżałam jeszcze bardziej i jęczałam.
Nie musiał mi wiele pomagać. Niedługo potem sama poruszałam się nadanym przez niego tempem. Góra, dół, góra, dół, góra, dół. Jego dłonie ugniatały rytmicznie moje piersi i im szybciej on je uciskał, tym szybciej ja na niego opadałam.
Jęczałam. Szybko i urywanie. Każdy z jęków urywał się w połowie, gdy nadziewałam się na niego do samego końca, aż do nasady. Moja kobiecość pulsowała, a ścianki zaciskały się na nim raz po raz. W końcu znieruchomiałam, trzęsąc się cała. On też się trząsł. Chyba. Nie wiedziałam. Może to ja trzęsłam się za bardzo? Nie myślałam o tym długo, bo po chwili poczułam to cudowne uczucie, które uwolniło mnie od tego napięcia w podbrzuszu. Przyszło spełnienie.
– Calum… – szepnęłam cicho, a on objął mnie w pasie, przytulając do siebie mocno.
Spójrz na mnie i po prostu mi się oddaj, a nie pożałujesz.
Nie żałowałam.
Sprawię, że rozpłyniesz się z przyjemności.
Rozpłynęłam się. Z przyjemności, pragnienia… podniecenia.
Doprowadzę cię do takiego stanu, w jakim jeszcze nie byłaś.
O tak, jeszcze nigdy nie czułam czegoś takiego.


Kilka minut później wciąż drżałam, nie mogąc uspokoić się po tym, co właśnie miało miejsce. Moje ramiona dalej obejmowały jego szyję, a czoło wciąż opierałam o jego ramię. Dłońmi delikatnie gładził moje plecy, a sam dyszał niemal tak głośno jak ja.
– Dziękuję – szepnęłam, nagle ogarnięta niepohamowanym pragnieniem powiedzenia tego.
Mama dobrze mnie wychowała, więc dziękowałam za coś, za co dziękować powinnam. A teraz czułam, że to właśnie było na miejscu. Pokazał mi tę część życia, jakiej jeszcze nie znałam i zalała mnie fala… wdzięczności? Tak, to chyba była wdzięczność. Za to, że sprawił mi taką przyjemność.
– Nie ma za co, kochanie. Będziemy robić więcej takich rzeczy, więc zapamiętaj na przyszłość, aby się mnie nie bać. Nie skrzywdzę cię, ale musisz mi zaufać, Daisy. Jeśli będziesz się opierać, jak tak czy inaczej zrobię to, na co mam ochotę i wtedy owszem, zranię cię, a tego naprawdę wolałbym uniknąć.
– Dobrze – powiedziałam cichutko.
Wiedziałam już, że to, co chciał ze mną robić, było przyjemne. Teraz tylko musiałam złamać moje zasady moralne i zaufać mu. Zaufać i oddać się w pełni. Całkowicie. Wiedziałam też, że nie będzie to takie proste. 



Tak więc oto rozdział 6. Przyznam się szczerze, że pomyliłam numery i chciałam dziś dodać 5. ;D Następny rozdział za dwa tygodnie. Niestety, narobiłam sobie zaległości na innych blogach przez mój laptop, którego w poniedziałek ponownie oddaję do naprawy, a to, co się z nim dzieje, to już po prostu mnie przerasta. ;c Tak więc nie dam rady tak szybko dokończyć pisać siódemki, a rozdziały napisane w przód skończyły się właśnie z dniem dzisiejszym. Liczę na komentarze, kochani! /Koneko


16 komentarzy:

  1. Myślałam, ze może Daisy az tak szybko się nie ugnie i pozwoli Calumowi, aby zawładną ją i jej ciałem. Choć w sumie taki rozwój wydarzeń też mi się podoba. Jeszcze jakby tak Calum postarał się nie ograniczac ich stosunków do seksu, ale może by zapytał się jej o coś więcej niż imię.
    Pozdrawiam serdecznie! ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajefajny rozdział pisz tak dalej I love you

    OdpowiedzUsuń
  3. gfdsajnbv najlepszy rozdzial hahaha, czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny, czekam na następny x

    OdpowiedzUsuń
  5. kolejny świetny rozdział!
    czekam na kolejny :)
    zapraszam do mnie http://she-is-innocent.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim zdaniem jest to w pewnym stopniu kopia Grey'a

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy teraz KAŻDE opowiadanie, w którym jest seks będzie porównywane do Greya? Przepraszam, no ale to jest męczące. Gray to gówno, a mówię to po lekturze wielu innych książek z literatury erotycznej. Nie rozumiem tego fenomenu. A to, że mój blog jest o takiej a nie innej tematyce nie znaczy od razu, że kopiuję ten pożal się Boże zakichany "bestseller". Gdzie widzisz podobieństwa? W karze? No cóż, być może jesteś tylko po lekturze Greya (w takim razie Ci współczuję), ale to element WIĘKSZOŚCI książek erotycznych. Ja osobiście żadnych podobieństw nie widzę, ale jeśli Ty takowe widzisz, to będę wdzięczna za wskazanie mi ich. Może wtedy lepiej zrozumiem Twój punkt widzenia. :)

      Usuń
    2. Zgadzam się z Koneko, ja osobiście uważam, że nie ma tutaj żadnych podobieństw oprócz kary. A co, żeby się nie powtarzało i żeby to nie była ,,kopia'' to musi jej za karę przejechać żelazkiem po twarzy? Raczej nie. Kopia, a podobieństwo to dwie inne rzeczy.
      - Pozdrawiam April

      Usuń
  7. Daisy w końcu w pełni uległa Calumowi - ale czy teraz przestanie się go bać? Jestem ciekawa, jak po tym zmieni się ich relacja i czy w ogóle się zmieni. Rozdział bombowy - czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Narobiłaś mi smaku dziewczyno ❤
    Ten moment gdy dziękuję mu rozwalił mnie...
    Ściskam i życzę weny
    You Belong With Me

    OdpowiedzUsuń
  9. świetny rozdział xx

    OdpowiedzUsuń
  10. No więc tak , nadrobiłam wszystkie rozdziały i powiem ci ,że ....
    to jest zajebiste ..
    Na grupie kilka razy napotkałam link do tego bloga ale jakoś nie ciągnęło mnie aby zacząć go czytać.
    Dnia 29.03.15 o godzinie 20.00 postanowiłam go przeczytać i po prostu powaliło mnie to na kolana !
    Fabuła dość ciekawa i muszę się przyznać ,że po raz pierwszy spotykam się z blogiem o takiej tematyce. Mam nadzieję ,że nie masz mi za złe ,że w jednym komentarzu , ocenię ci każdy rozdział.
    I'm big deadbeat , wybacz x3
    No to zaczynamy ..
    W rozdziale pierwszym , duży plus za dość dokładne opisywanie uczuć bohaterki. Fajnie się czyta i można się wcielić w postać Daisy. Uhh .. miałam mieszane uczucia odnośnie tej sceny z Lucas'em. To wydarzenie ma swoje plusy (wskazówki od szatyna jak ma się zachować) i minusy (obmacywanie piersi , tutaj jej współczuje).
    Odnośnie drugiego rozdziału to o god .. to podbijanie ceny .. Calum♥ .. jejku ty sobie nie wyobrażasz jakie to są emocje xD
    W trójce zaskoczyła mnie postać tej dziewczynki O.o kto to je do cholery ?? Caluś taki mało rozmowny .. o jakoś to przeżyje ..
    Przejdźmy do czwórki ... tu się trochę pod jarałam ale to pomińmy ..
    jeden z moich ulubionych rozdziałów jak dotychczas *O*
    Pięć ..Calum'owi widocznie zależy na tej dziewczynce ♥ " Zanim jednak je otworzyłam, odwróciłam się lekko i zobaczyłam coś, co zmieniło moje nastawienie do tego chłopaka. Czochrał blond włosy Chloe i uśmiechał się do niej tak pięknie i szczerze" ♥
    *kciuk w górę*
    No i wreszcie szóstka .. Daisy uległa Calum'owi z czego bardzo się cieszę xd Moment w którym Daisy mu dziękuję .. zaskoczyłaś mnie bardzo pozytywnie , kolejna moja ulubiona scena ;*
    Przepraszam ,że tak "po łebkach" oceniam rozdziały ale niestety czas mnie goni *szkoła* .
    Oczywiście nie uważam ,że to opowiadanie jest podróbą 50 twarzy Grey'a. Grey ma całkowicie inną fabułę więc nie rozumiem skąd ten komentarz w górze ? Miałaś bardzo dobry i oryginalny pomysł na ten blog , czego ci bardzo gratuluje. Zakochałam się w tym opowiadaniu więc na pewno tu jeszcze wpadnę ... kilkaset razyy przynajmniej.. xD
    Gratuluje wysokiej statystyki oraz liczby obserwatorów :]
    Pozdrawiam serdecznie i życzę weny na kolejny rozdział :]]
    __________________________

    Informuj mnie na TT jeśli możesz - @RoseTinis ;]
    Z góry dziękuję !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OMG, Calumi, dlaczego ja ten komentarz widzę dopiero teraz!? Pół roku, matko. ;o Jest długi, wyczerpujący i... jak ja mogłam go przeoczyć? Haha, nie mam pojęcia. Ale nawet nie wiesz, jak się teraz uśmiechnęłam. Zwłaszcza, że w jedenastce, która pojawi się za kilka dni, dostaniesz dedykację-niespodziankę. :D Kurczę. :)
      Dobra, nieważne, zamiast grzebać komentarzach (no, nie do końca, szukałam ważnej informacji z któregośtam rozdziału XD) powinnam wracać do pisania jedenastki. XD

      Usuń
  11. Super <3 Czekam an next ;)

    OdpowiedzUsuń

Pamiętaj, że każdy komentarz to motywacja do dalszego (i - w moim przypadku - częstszego) pisania! Dlatego zostaw po sobie ślad. Ja się uśmiechnę, a Ty szybciej dostaniesz kolejny rozdział. Czyż to nie proste? ;)

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.