ROZDZIAŁ 4


Obserwował mnie uważnie, a ja miałam wrażenie, jakby przenikał mnie na wylot, zgłębiając każdy zakamarek mojej duszy. Zrozumiałam, że natrętny wzrok, jaki czułam stojąc na scenie, należał właśnie do niego, ponieważ teraz nie spuszczał go ze mnie, gdy szedł powoli, krok za krokiem, w moją stronę.
Czułam, jak moja dolna warga zaczyna lekko drżeć. Zatrzymał się, gdy był w odległości metra, a następnie nie śpiesząc się nic a nic, rozpoczął spacer na około mnie. Zrobił trzy okrążenia, a każde kolejne trwało dwa razy dłużej od poprzedniego. W końcu zatrzymał się dokładnie naprzeciw mnie i posłał mi lekki uśmiech, który prawdopodobnie miał mnie uspokoić.
– Zdejmij sukienkę – powiedział miękko, ale władczo, a moje kolana zadygotały.
Mój oddech przyspieszył, stał się nieregularny i urywany, a serce biło nad wyraz mocno, nawet bardziej niż wtedy, gdy zajmowałam miejsce na szczycie sceny, osaczona wzrokiem mężczyzn, których nie widziałam. Teraz jednak nie byłam w ciemnym pomieszczeniu. Wręcz przeciwnie. Widziałam go tak samo, jak on widział mnie. I widziałam też, że na jego twarzy pojawia się wyraz irytacji i zniecierpliwienia. To sprawiło, że całe moje ciało drżało ze strachu.
Przed oczami stanęła mi sytuacja z Lukiem, który również kazał mi się rozebrać. Tutaj jednak nie było wanny, w której Calum miałby mnie umyć. Byliśmy w salonie. Umiałam dodać dwa do dwóch i wiedziałam, że nie bez powodu mam się rozebrać. Mój wzrok powędrował w stronę jasnej kanapy. Ile dziewczyn przeżywało na niej to, co ja miałam przeżyć za kilka minut?
Usłyszałam głośne westchnienie, a on sam stanął za mną, kładąc mi dłonie na ramionach i rozpoczynając masaż. Byłam zdziwiona, lecz mimo wszystko nie potrafiłam się rozluźnić. Nie chciałam się rozbierać. Nie chciałam myśleć o tym, co miało zaraz się stać. Nawet nie chciałam tam być. On jednak nie mówił nic. Ani słowa. Jedynie jego ruchy wyrażały coś więcej. Były delikatne i pełne gracji. Wiedział, co robił. Z czasem moje ciało się rozluźniło, a on powtórzył swoje wcześniejsze polecenie.
– Zdejmij sukienkę. Nie chcę w przyszłości więcej takich sytuacji, rozumiemy się? – mówił, wciąż stojąc za mną. – Masz wykonywać każde, nawet najmniejsze polecenie, bo w przeciwnym razie kara cię nie ominie.
Zadrżałam i szybkim ruchem zdjęłam z siebie czerwony materiał, odrzucając go na bok. Pochyliłam głowę, wpatrując się we własne piersi, które unosiły się z każdym moim drżącym oddechem. Jego dłonie znów znalazły się na moich ramionach. Każdy najmniejszy dotyk wywoływał we mnie dreszcze.
– Wiesz, do czego służy ten cieniutki, skórzany pasek, który będziesz nosiła codziennie wraz z sukienką? – zapytał, a jego dłonie zjechały na moje plecy i następnie niżej, wzdłuż kręgosłupa.
Pokręciłam przecząco głową, bojąc się odezwać. Poczułam jego dotyk na biodrach, a po chwili on sam przysunął się bliżej mnie. Nie śmiałam nawet drgnąć.
– Służy do wymierzania kary, gdy będziesz się sprzeciwiać lub nie wykonywać poleceń. A wtedy twoja delikatna skóra, o tutaj – uszczypnął mnie w prawy pośladek – nie będzie już taka gładka. Rozumiemy się? Odpowiedz.
Nie byłam w stanie wydusić z siebie żadnego, nawet najmniejszego słowa. Zamiast tego z mojego gardła wyrwał się szloch, a lewa dłoń automatycznie powędrowała do ust, zasłaniając je. Po policzku spłynęła mi jedna łza.
Calum, zupełnie ignorując moje zachowanie, położył płasko dłonie na moim brzuchu i jednym, szybkim ruchem, przyciągnął mnie do siebie. Moje plecy opierały się o jego klatkę piersiową, a przy uchu słyszałam jego cichy oddech. Pociągnął lekko za mój warkocz i przerzucił jego koniec przez moje lewe ramię, aby był z przodu. Tym samym dostał idealny dostęp do mojej szyi, na której niemal od razu zaczął zostawiać mokre pocałunki. Jego usta były miękkie i ciepłe, a to sprawiało, że przy kontakcie z moim chłodniejszym ciałem, wywoływały dreszcze.
Jego lewa dłoń zjechała niżej, na moje podbrzusze, a ja głośno wciągnęłam powietrze, mocno zaciskając uda. Prawa natomiast, ruszyła do góry, niemal od razu kierując się na moją pierś i łapiąc ją delikatnie. Tego było zbyt wiele. Nie miałam nawet siły, aby płakać. Jedyne co mogłam zrobić, to pogodzić się z tym, ale i tego nie potrafiłam. Cała ta sytuacja mnie przerastała. Powinnam się cieszyć, że nie kupił mnie żaden z tych obleśnych pięćdziesięciolatków, ale nie mogłam. Byłam jedynie coraz bardziej przerażona.
Krzyknęłam cichutko, gdy jego lewa dłoń wcisnęła się pomiędzy moje uda, lekko je rozszerzając. W tym samym czasie prawa delikatnie szarpnęła prawy sutek, a po chwili także i lewy. Przez kolejnych kilka minut, na zmianę szczypał to lewy to prawy, jednocześnie całując moją szyję, którą nieświadomie coraz bardziej odchylałam do tyłu, dając mu coraz lepszy dostęp.
– Proszę… – wyrwało mi się, czego niemal od razu pożałowałam.
– O co prosisz?
– Proszę, przestań… – odpowiedziałam słabo, a jego dłoń zacisnęła się mocno na moim lewym udzie. Załkałam cicho, ale żadna łza nie wypłynęła mi z oczu, z czego byłam nawet dumna.
– Powinnaś dziękować, że jesteś tutaj, a nie w jakimś obskurnym burdelu, gdzie każdy mógłby cię rżnąć ile się da. – Nie owijał w bawełnę. Był szczery do bólu, a jego słowa trafiły w środek mojego serca.
Wiedziałam, że ma rację. Wiedziałam i nie potrafiłam się z tym pogodzić.
Popchnął mnie lekko w kierunku kanapy. Dobrze wiedziałam, czego teraz ode mnie oczekiwał. Ruszyłam w jej kierunku. Z każdą chwilą byłam coraz bliżej jasnego mebla i z każdym krokiem moje serce biło coraz mocniej i szybciej. Walczyłam z łzami, napływającymi do oczu. Wtedy jednak Calum złapał mnie za warkocz i lekko pociągnął do tyłu. W moim sercu rozbłysła iskierka nadziei, że może ten moment opóźni się.
Delikatnie zdjął gumkę z mojego warkocza i odrzucił ją gdzieś na bok, a ułamek sekundy później usłyszałam, jak spada na podłogę. Jego długie palce wślizgnęły się w moje włosy, delikatnie je rozplatając. Co chwilę pociągał za nie lekko, ale zaraz potem puścił je, aby opadły na moje plecy.
Nie były długie, sięgały połowy pleców, a były lekko pofalowane. Lubiłam je, a momenty, gdy mama siadła na fotelu, a ja na podłodze, pozwalając jej zaplatać wymyślne fryzury, były moimi ulubionymi. Nagle pomyślałam, że to już więcej się nie stanie. Już nie będę miała okazji chociażby zobaczyć się z matką. To sprawiło, że niemal dławiłam się własnym smutkiem, z trudem oddychając.
Wtedy poczułam na pośladkach lekkie, ale zdecydowane uderzenie, co zmusiło mnie do ponownego pójścia w stronę kanapy. Moja nadzieja umarła w tym samym momencie. Już widziałam, że ta chwila wcale nie odwlecze się w czasie.
Ostrożnie usiadłam na jasnym materiale, niepewnie patrząc na chłopaka. Jego twarz nie wyrażała niczego. To sprawiło, że automatycznie opuściłam wzrok, wlepiając go we własne kolana.
– Oprzyj się o oparcie, spleć dłonie za głową i rozchyl lekko nogi – polecił, a ja z ociąganiem wykonałam jego polecenie. Nie chciałam tego robić. Tak bardzo tego nie chciałam. Ale zrobiłam.
Oparłam plecy i wyciągnęłam ręce za siebie, kładąc je na oparciu kanapy. W ten sposób moje nagie piersi były wyeksponowane. W pewnym sensie była to upokarzająca poza. Zupełnie jakbym go zachęcała, do zrobienia mi czegoś. A tak przecież nie było. Rozchyliłam lekko uda i spojrzałam na niego. Kiwnął głową z aprobatą.
Jednym ruchem zdjął z siebie białą koszulkę, a ja mogłam przyjrzeć mu się bliżej. Jego opaloną klatkę piersiową zdobiły dwa tatuaże. Na lewym obojczyku MMXII, na prawym piórko. Na lewym przedramieniu miał czarną podkowę, jaskółkę z jakimś napisem oraz… nie widziałam z tak daleka, ale także jakiś napis, niedaleko zgięcia w łokciu. Zastanowiło mnie, czy miał ich więcej. Mimo wszystko intrygował mnie. Dom wydawał się pusty, a obecność małej blondynki mnie dziwiła. Chciałam wiedzieć coś więcej, ale nie śmiałam pytać. Nie śmiałam nawet się odezwać. Nie po tym, jak wyjaśnił mi, do czego służy pasek w sukience.
Lekkie promienie słońca, wpadające do salonu przez duże okna, padały na srebrny łańcuszek, który zdobił jego szyję. Czarne spodnie opadały mu lekko, ukazując szeroką gumkę szarych bokserek. Przełknęłam ciężko ślinę. Zrobił krok do przodu. A potem kolejny i następny, i nim się zorientowałam, już stał przede mną, lustrując mnie dokładnie wzrokiem.
– Doskonale – mruknął do siebie, ale i tak usłyszałam.
Usiadł na kanapie, tuż obok mnie. Obrócił się tak, abym była na wprost niego, a potem pochylił się, a jego usta lekko musnęły mój lewy sutek. Jednocześnie jego lewa dłoń znalazła się na moim kolanie, gładząc je lekko.
W mojej głowie pojawił się obraz tego, jak moja ręka rusza się mimowolnie, a ja uderzam chłopaka lewym łokciem, prosto w twarz, a potem zabierając sukienkę z ziemi, uciekam, biegnę do wyjścia i…
To jednak było nierealne. Jego usta zaczęły lekko ssać mój sutek. Drżałam. Nie mogłam pozbyć się uczucia obrzydzenia. Czułam się skażona jego dotykiem. Z moich oczu pociekły łzy. Jego dłoń wędrowała wyżej, z kolana na udo, rysując na mojej skórze niewidzialne wzorki opuszkiem palca. Gdyby nie okoliczności, to mogłoby być nawet miłe. Nie potrafiłam jednak postrzegać tego w taki sposób. Byłam sprzedana. Teraz on był moim właścicielem i mógł ze mną robić wszystko, co tylko chciał.
A ja musiałam się z tym pogodzić. Tylko że nie mogłam. Nie potrafiłam. Jeszcze nie teraz. Być może kiedyś, za kilka miesięcy, a być może za kilka lat. A może zanim to się stanie, on znudzi się mną i znów odda mnie na Aukcję, gdzie kupi mnie ktoś inny? Wielki, spasiony mężczyzna, cuchnący dymem papierosowym i alkoholem. Wzdrygnęłam się, a Calum to wyczuł. Odsunął się ode mnie i spojrzał uważnie.
Teraz jego obie dłonie znalazły się na moich udach, a on sam zsunął się na podłogę. Przed oczami mignęły mi jakieś napisy na jego dłoniach. Czyżby kolejne tatuaże? Rozchylił gwałtownie moje kolana i uklęknął na podłodze między nimi. Patrzyłam na niego nieco przerażona. Podniósł na mnie wzrok i uśmiechnął się lekko.
– Nie bój się, nic co zrobię, nie będzie bolało. Ludzie robią to dla przyjemności obu stron, praktycznie codziennie. – Prawdopodobnie chciał mnie uspokoić, ale sprawił, że przeraziłam się jeszcze bardziej. Co on chciał zrobić? I czy będzie to robił codziennie?
Pochylił głowę, a jego usta zaczęły całować skórę moich ud. Jego dłonie złapały mnie pod kolanami i nagle poczułam, jak ciągnie mnie do siebie. Obsunęłam się nieco na kanapie, a on zamruczał z zadowoleniem, nie odrywając ust od moich nóg, składając na nich coraz to kolejne pocałunki. Spięłam się.
Nie mogę pozwolić, aby cokolwiek mi zrobił. Nie mogę, nie mogę, nie mogę!
Wyczuł we mnie zmianę, bo jego pocałunki były coraz szybsze i wędrowały coraz wyżej. Dłońmi masował wycałowaną już skórę, sprawiając, że mimo mojej niechęci, przechodziły mnie dreszcze czegoś na kształt przyjemności. Jednocześnie rozsuwał je coraz szerzej, a ja zaczynałam panikować. Siedziałam przed nim naga, z rozłożonymi szeroko nogami. To było wbrew moim zasadom moralnym.
– Kurwa! – zaklął, gdy wiedziona impulsem, chciałam zacisnąć uda. – Jeżeli nie przestaniesz się opierać, to oboje będziemy niezadowoleni. Bo tak czy siak, zrobię to, co chcę, ale wtedy ty mnie znienawidzisz, a tego naprawdę nie chcę! – krzyknął zirytowany, prostując się i patrząc mi prosto w załzawione oczy. – Kurwa no, nie płacz – jęknął zrezygnowany.
Załkałam cicho, podczas gdy on obserwował mnie uważnie. Wdech, wydech. Wdech, wydech… Spokojnie, Daisy, spokojnie. Musisz się uspokoić. Zamknęłam oczy, nie mogąc dłużej znieść widoku jego brązowych tęczówek, wpatrujących się we mnie uważnie. Wzięłam kolejny głęboki oddech. Zdecydowanie nie byłam gotowa, aby postawić mnie w takiej sytuacji. Ale nie miałam wyjścia.
Mogłam albo się poddać i pozwolić mu na wszystko, albo dalej z nim walczyć i znienawidzić go za to, co mi robił.
Nie pozostawało mi nic innego, jak pogodzić się z tym wszystkim i wybrać pierwszą opcję. Wzięłam jeszcze jeden oddech i nie otwierając oczu, opuściłam dłonie znad głowy i wyciągnęłam je w jego stronę. Czułam pod palcami jego miękkie włosy. Wdech, wydech… dasz radę, Daisy.
Pogodziłam się z tym i na potwierdzenie mojej decyzji, przyciągnęłam jego głowę do mojego lewego uda. Bałam się, że mimo to już jest na mnie zły i to nic nie da, ale jego usta, dotykające mojej nagiej skóry, uniosły się w uśmiechu.
Po chwili poczułam delikatny pocałunek na skórze i wiedziałam, że wybrałam dobrze.


Jego lewą dłoń, nieco nad palcem wskazującym, zdobił mały tatuaż. JKH. Na prawej, w tym samym miejscu, tatuaż układał się w litery DSH. Zastanawiało mnie, co oznaczają. Jednak nie mogłam się spytać, nie śmiałam. Mogłam za to przyglądać się jego dłoniom i długim, zgrabnym palcom, które gładziły moje uda, z każdą chwilą rozłożone coraz szerzej.
Wciąż się bałam. Ale on miał rację. Dostanie czego chce, bez względu na to, co ja o tym myślę. Mogłam albo mu na to pozwolić, albo pogrzebać wszystkie szanse na to, że nasza relacja z czasem się poprawi. Bo naprawdę chciałam, aby się ociepliła. Żebym nie była tylko obiektem seksualnym. Ale czy mogłam na to liczyć?
Nie pozwalał mi na myślenie. Jego dłonie, w połączeniu z językiem, robiły mi papkę z mózgu od momentu, gdy podjęłam decyzję. Oddałam mu się, a te wszystkie emocje zalewały mnie całą. Ponownie zamknęłam oczy, odchylając głowę do tyłu i moje ręce mimowolnie powędrowały do jego włosów, łapiąc za ich końcówki i pociągając lekko, gdy poczułam, jak nosem ociera się o moją łechtaczkę.
Oh, kurwa.
Nagle, przypominając sobie, że jestem tylko marną seksualną niewolnicą, która nawet nie zna pełni możliwości tych słów, otworzyłam gwałtownie oczy, spoglądając na Caluma z przerażeniem. Czy nie pozwoliłam sobie na zbyt wiele, pociągając za jego włosy? On jakby wyczuł, że znów coś jest nie tak i podniósł na mnie wzrok. Rozbawiony wzrok.
– Ciągnij, to normalna reakcja – powiedział, a ja poczułam, jak moje policzki robią się gorące.
Rzucił mi ostatnie rozbawione spojrzenie i ponownie pochylił nade mną. Palec jego prawej dłoni delikatnie przejechał po mojej cipce, a ja pisnęłam zaskoczona. Usłyszałam jego zduszony chichot. Miałam straszną ochotę coś powiedzieć, ale w tym samym czasie jego palec wsunął się we mnie lekko, a ja krzyknęłam. Bardziej z zażenowania, że mi się to podobało, niż przerażenia.
To było dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. Nigdy wcześniej nie przeżywałam czegoś podobnego. Ale wiedziałam też, że to coś złego. Z zaskoczeniem poczułam, jak jego palec porusza się w środku mnie. To uczucie było tak dziwne, ale przyjemne, że miałam ochotę się rozpłakać. Czułam, jakbym była karana i pieszczona jednocześnie. To było złe i dobre, okropne i przyjemne, obrzydliwe i cudowne. Tak pełne paradoksów.
Wkładał palec coraz dalej, głębiej. Drżałam. Miałam wrażenie, jakbym była z porcelany i miała się za chwilę rozpaść na małe kawałeczki. Krzyknęłam głośno, gdy włożył we mnie drugi palec. Teraz poruszał dwoma, wprawiając mnie w dziwny stan. Dyszałam głośno, mój oddech był coraz bardziej urywany i nieregularny. Serce biło jak oszalałe, a dłonie zaciskałam na jego włosach.
– No dalej – szepnął i gwałtownie wysunął i włożył z powrotem dwa palce, a ja jęknęłam przeciągle. – No dalej – powtarzał, powtarzając poprzednią czynność.
Jego palce wchodziły i wychodziły. Za każdym razem pchał je coraz dalej. Poruszał nimi coraz szybciej. W moim podbrzuszu zaczęły się kumulować wszystkie emocje. Oblewały mnie poty. Albo to on mnie rozgrzewał, albo w salonie było nad wyraz gorąco, czego dziwnym trafem nie zauważyłam wcześniej.
– Dojdź dla mnie – syknął i wtedy wszystko wybuchło.
Zakręciło mi się w głowie, a mój uścisk na jego włosach zelżał. Moje ręce opadły luźno na kanapę, a całe ciało przejęło przyjemne odrętwienie. Oparłam głowę o oparcie sofy. Mój oddech rozbrzmiewał w całym pokoju, jakby ze zdwojoną mocą. Słyszałam tylko to, gdy wlepiałam wzrok w sufit. Chciałam przemyśleć wszystko, co właśnie się wydarzyło, ale nie mogłam zebrać myśli.
Nie wiedziałam, jak długo byłam w takim stanie. Minutę? Pięć? Godzinę? Usłyszałam głośny trzask i leniwie podniosłam głowę, omiatając wzrokiem całe pomieszczenie.
Caluma nigdzie nie było. 

Mam nadzieję, że wyszło dość znośnie. Czekam na opinie w komentarzach. :) Kolejny rozdział za tydzień, prawdopodobnie także w piątek. ;) Koneko


17 komentarzy:

  1. Caluma sie nie da zjechać, bo i tak go kocham ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Calum jest jakby to ująć...specyficzny? Z jednej strony władczy, a z drugiej miły? Z pewnością nietypowy. Pisz szybko kolejny, no po tym rozdziale nie mogę się doczekać . :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Od wczorajszego wieczora dosłownie żyję twoim opowiadaniem i nie mam najmnejszego zamiaru zjechania Cala :o
    Strasznie się wciągnęłam! W międzyczasie zapraszam do siebie: all-of-lies.blogspot.com
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się, nawet bardzo. Shay pasuje mi to tej roli, ale jedno mnie zaniepokoiło. Użyłaś słowa "cipka", a to jest bardzo potoczne słowo i nie można go używać, ani w książkach, ani w opowiadaniach. Można to zastąpić słowem "moja kobiecość", to o wiele przyzwoitsze słowo. A tak ogółem to będę czytać :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z przedmówczynią XD
    a ogólnie to bardzo mi się podobało i cieszę się, że wreszcie mogłam przeczytać ten rozdział, bo już długo na niego czekałam <3
    Czekam szybko na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Zajefajny rozdzial czekam na nastepny <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Cholernie podoba mi się świat jaki wykreowałaś!

    OdpowiedzUsuń
  8. Czadowy rozdzial. Jestem ciekawa co bedzie dalej

    OdpowiedzUsuń
  9. Boże Cudoooo!!!! Takie rozdziały mają być zawsze. Oh Calum mogłeś coś więcej :P No nie Daisy trochę jej współczuje, ale Calum nie zrobił niż aż tak okropnego. Rany jak ty piszesz możesz stworzyć książkę.
    Jeszcze raz rozdział cudoooowny!!! :***
    Dużo weny i żelków życzę :D
    PS. Zapraszam do siebie może coś ci się spodoba :) http://znaszmojeimieniemnie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. daisy mnie straszliwie irytuje, ja rozumiem zostala sprzedana etc (tez bym tak reagowala) ale skoro cały czas sobie powtarza tam w myslach, ze trudno nie moze nic zrobic no to niech nic nie robi, a nie dalej sie opiera. calum tez jest specyficzny. sam w sobie rozdzial to cudo i to cudo przez duże C. podoba mi się to i chyba juz to pisalam, ze przeciniki sa w miejscach, w ktorych powinny. pozdrawiam cieplo.

    OdpowiedzUsuń
  11. Genialny rozdział nie mogę się doczekać nowego rozdziału mam nadzieje , że będzie szybko <3 kocham .

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo oryginalny pomysł. Jeszcze nie czytałam bloga z taką fabułą.
    Czekam na następną część!

    OdpowiedzUsuń
  13. I love you !!!!!!
    CZEKAM NA DALSZĄ CZĘŚĆ

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie, no Caluma nie da się zjechać :D Ale fakt jest taki inny - ciężko go rozgryźć. Nie powiem, ale jest dla mnie tajemnicą. Opowiadanie jest mega i coraz bardziej mi się podoba, a z każdym rozdziałem coraz bardziej wciąga. Czekam na kolejną część

    OdpowiedzUsuń

Pamiętaj, że każdy komentarz to motywacja do dalszego (i - w moim przypadku - częstszego) pisania! Dlatego zostaw po sobie ślad. Ja się uśmiechnę, a Ty szybciej dostaniesz kolejny rozdział. Czyż to nie proste? ;)

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.