ROZDZIAŁ 3


Większość mężczyzn obecnych na Aukcji, to spasione świnie, na które patrzyłam z przerażeniem. Każdy, z którym się mijałam, lustrował mnie dokładnie wzrokiem, lecz gdy padał on na chłopaka obok mnie, peszył się od razu. Kim więc był ten chłopak, skoro budził w każdym respekt? Mimo tego, że mógł być starszy ode mnie o nie więcej niż cztery lata?
Cieszyłam się, że idę u jego boku, a nie z którymś z tych starych mężczyzn, śmierdzących potem i dymem papierosowym. Wydawać by się mogło, że czarnowłosy był jedynym młodym kupcem w sali, ale niedługo później zauważyłam na oko dwudziestopięcioletniego mężczyznę, z blond włosami i niesamowicie niebieskimi tęczówkami. Obok niego stała niska dziewczyna z długim, brązowym warkoczem.
Mój właściciel skierował się w ich stronę. Nie wiedziałam, jak mam o nim myśleć. Nie znałam jego imienia, nie wiedziałam, kim jest. Był moim… panem? Wzdrygnęłam się. Miałam nadzieję, że nie każe mi tak do siebie mówić.
Niska dziewczyna mierzyła mnie zaciekawionym wzrokiem. Gdy tylko ostatnią dziewczynę siłą ściągnięto ze sceny, wszystkie światła się zapaliły, a sala rozbrzmiała głosami. Mogłam więc rozejrzeć się po całym pomieszczeniu, które było ogromne. Było tam przynajmniej cztery razy więcej mężczyzn, niż nas – obiektów ich zakupu. Czułam na sobie spojrzeniach ich wszystkich, ale dopiero po chwili zauważyłam, że tylko ja byłam ubrana. Każda inna z niewolnic, bo tym właśnie stałyśmy się w momencie dokonania transakcji, miała na sobie jedynie bieliznę, albo nie miała nic. A ich policzki były naznaczone śladami łez.
Po raz kolejny zastanowiłam się, co takiego było we mnie, że zainteresowałam każdego? Może moja postawa i to, że wyprostowałam się w momencie, w którym każda inna się rozklejała? Nie mogłam liczyć na ich szacunek. Zabrali mi godność, sprzedając mnie jak przedmiot. Ale mogłam wzbudzić podziw, a raczej moje zachowanie mogło.
Szłam niepewnie za moim kupcem, czując na sobie coraz więcej par oczu. To sprawiało, że moje ciało automatycznie się spinało. Nie lubiłam być w centrum zainteresowania. Mój towarzysz, o ile mogłam tak o nim powiedzieć, przywitał się z blondynem mocnym uściskiem dłoni. Zaczęli rozmowę, nieco ściszonymi głosami. Dziewczyna, stojąca u boku blondyna, patrzyła na mnie w taki sposób, jakby chciała mi coś powiedzieć. Jakby chciała mnie ostrzec.
I wtedy poczułam na biodrach czyjeś dłonie, a wokół siebie zapach alkoholu, którego tak bardzo nie cierpiałam. Krzyknęłam, a może raczej pisnęłam. Sama nie byłam pewna. Ale w tym jednym momencie zwróciłam na siebie uwagę dosłownie każdego.
Brunet odwrócił się i spojrzał na mnie zdziwiony, aby po chwili zauważyć dłonie na moich biodrach. Uniósł wzrok, spoglądając gdzieś za moje plecy. Jego spojrzenie było przerażające, ale pomogło. Brudne ręce niemal od razu zniknęła z mojego ciała. Chłopak jednym ruchem ręki przyciągnął mnie do siebie i powrócił do ściszonej rozmowy.
Spojrzałam na dziewczynę. Zrozumiałam, że chciała mi pomóc. Posłałam jej wdzięczy uśmiech, ale ona jedynie pokręciła głową i uśmiechnęła się przepraszająco. Rozejrzałam się delikatnie, bo teraz byłam dość blisko niej i miałam idealną okazję, aby się do niej odezwać. Nikt nie patrzył. Ale gdy tylko otworzyłam usta, chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął gdzieś w tłum.
Nie odzywał się do mnie ani słowem. Jedyne, co do mnie powiedział, to transakcja dokonana, zostałaś sprzedana, zaraz po tym, jak pomógł mi zejść ze sceny. Od tamtej pory spojrzał na mnie dwa, może trzy razy. W pewnym sensie mnie ignorował i chociaż było to dla mnie dziwne, smuciło mnie to.
Skoro już jestem jego, niech chociaż na mnie patrzy. Wszystko jest lepsze od obojętności.


Kierował się do wyjścia, a korytarze, które przeszliśmy, śmiało można było nazwać labiryntem. Zgubiłam się już za trzecim zakrętem, ale on zdawał się wiedzieć, dokąd idzie. Niedługo potem wyszliśmy z budynku, a ja nieznacznie odetchnęłam świeżym powietrzem. On jednak nie dał mi długo się tym cieszyć i niemal od razu ruszył w stronę małego parkingu.
Z kieszeni ciemnych spodni wyjął kluczyki i już po chwili światła czarnego range rovera zamrugały. Otworzył przede mną drzwi i poczekał, aż zajmę miejsce pasażera. Zapiął mi pasy, a potem trzasnął drzwiami i szybko przeszedł na drugą stronę auta, siadając za kierownicą. Jego ruchy były szybkie, zupełnie jakby chciał opuścić to miejsce jak najprędzej i pod tym względem w pełni go rozumiałam. Było okropne – pod każdym względem.
Ruszył z piskiem opon, a ja skrzywiłam się nieznacznie, słysząc to. Nie wiedziałam, co powinnam zrobić ani czy mogłam się odezwać. Zaczęłam nerwowo wykręcać palce dłoni, aby po chwili spleść je i ułożyć na kolanach. Oddychałam głęboko i wpatrywałam się we własne dłonie, bojąc się spojrzeć na cokolwiek innego.
Palce bolały mnie w wysokich szpilkach, więc dyskretnie, aby on tego nie zauważył, zrzuciłam je z nóg. Drgnęłam, gdy usłyszałam ciche prychnięcie. Więc jednak widział. To sprawiło, że się zawstydziłam. Byłam niemal pewna, że na moich policzkach były rumieńce.
– Jak masz na imię? – zapytał po chwili.
– Daisy – odpowiedziałam cicho, jeszcze bardziej pochylając głowę.
– Wyprostuj się, Daisy. Nie musisz całą drogę wpatrywać się we własne dłonie – powiedział nieco rozbawiony, co sprawiło, że poczułam się jeszcze gorzej. Mimo to wyprostowałam się. – Jestem Calum – dodał po chwili i na tym skończyła się nasza rozmowa.
Nie odezwał się więcej ani słowem.


Cała podróż minęła niezręcznie. Przynajmniej dla mnie. Calum wydawał się całkowicie rozluźniony. Mimo to, gdy wjechał na podjazd dużej rezydencji, zamiast czuć ulgę, czułam strach. Miałam zamieszkać z człowiekiem, którego znałam tylko z imienia – chociaż dobre i to. Nie wiedziałam o nim nic, zupełnie. Bałam się.
Patrzyłam zlękniona, jak wysiada i okrąża samochód, aby otworzyć moje drzwi i rozpiąć pas. Zanim zdążyłam cokolwiek zrobić, sięgnął dłonią po czarne buty, łapiąc za szpilki. Gestem dał mi znać, że mam wysiąść, więc zrobiłam to. Dom był duży, biały i z czerwonym dachem. Nad drzwiami frontowymi był balkon, podtrzymywany czterema kolumnami. Wyglądał jak willa.
Nie dałam rady zarejestrować więcej, gdyż złapał mnie za nadgarstek i pociągnął w stronę drzwi, przez które przeszliśmy po chwili. Znalazłam się w dużym, jasnym holu, ale on ciągnął mnie dalej, w stronę schodów, którymi weszliśmy na górę. Zaprowadził mnie do małego pokoju, otwierając przede mną drzwi i wpuszczając mnie do środka.
Spojrzał na mnie po raz ostatni i wyszedł, zostawiając mnie samą. Postanowiłam rozejrzeć się nieco po pokoju, w którym miałam spędzić najbliższą przyszłość i pewnie dalszą także. Na jednej ze ścian znajdowało się duże okno z jasną, delikatną firanką. Przeciwległa do niej była cała pokryta lustrem. Stało przy niej duże łoże z czterema małymi, drewnianymi kolumienkami.
Pozostałe dwie były zwykłe, pomalowane na kremowo. W rogu, niedaleko okna, stała drewniana szafa. Minimalistycznie i całkiem zwyczajnie. Już wiedziałam, że nie polubię tego pomieszczenia.
Bojąc się cokolwiek zrobić, usiadłam na łóżku. Było wygodne, nawet bardzo. I wtedy zauważyłam coś, na co wcześniej nie zwróciłam uwagi. Naprzeciw drzwi znajdowała się dziura w kształcie prostokąta. Wstałam i podeszłam do niej, aby ze zdziwieniem stwierdzić, że to przejście do łazienki. Chciałam wejść do środka, ale usłyszałam na korytarzu szybkie kroki. Cofnęłam się i spojrzałam zlękniona na drzwi, które otworzyły się, a w progu stanęła mała blondynka.
– Cześć – powiedziała miło, kołysząc się na palcach w przód i tył.
– Cz-cześć – odpowiedziałam.
Byłam zaskoczona. Co tu robi dziecko? Czyżby to była jego siostra? To jednak zupełnie mi nie pasowało. Dziewczynka miała blond włosy, niebieskie oczy i jasną cerę. Calum natomiast był jej całkowitym przeciwieństwem – ciemne, niemal czarne włosy, czekoladowe oczy i ciemna karnacja.
– Przyszłam ci pomóc – powiedziała miłym głosem, a ja w jednej chwili miałam ochotę roześmiać się głośno.
Jak ona chciała mi pomóc? Mi nie dało się pomóc. Byłam na straconej pozycji. Nie znałam nikogo, nie wiedziałam nawet, gdzie jestem. Więc jak, na oko ośmioletnia dziewczynka, mogła mi pomóc?
– Tak? – spytałam niepewnie.
– No tak, muszę cię przygotować – mówiła entuzjastycznie.
– Przygotować do czego? – dopytywałam.
– Nie wiem. – Wzruszyła ramionami. – Najpierw musisz się przebrać – mówiąc to, skierowała się do szafy i wyjęła z niej sukienkę. Była lekka i zwiewna, pastelowo czerwona, z cieniutkim, brązowym paskiem. – Proszę – powiedziała, podając mi ubranie. – Odwrócę się i nie będę podglądać, obiecuję.
Uśmiechnęła się i już po chwili stała tyłem do mnie, cicho podśpiewując pod nosem. Byłam zaskoczona. Nie. Zaskoczona to zbyt słabe słowo, ale lepszego nie mogłam w tamtym momencie znaleźć. Przez chwilę stałam jak sparaliżowana, ale nie chciałam dłużej być w sukience, w którą ubrał mnie Luke – blondyn, który tak perfidnie wykorzystał moją słabość. Do oczu momentalnie napłynęły mi łzy, przypominając sobie całą tę sytuację, gdy szczypał moje sutki, sprawiając mi ból. Miałam szczęście, że skończył tylko na tym. Zdjęłam z siebie materiał, odrzucając go na łóżko i wciągając przez głowę sukienkę, którą podała mi mała dziewczynka.
– Wiesz co? – odezwała się cichutko, ale radośnie. – Cieszę się, że znowu ktoś tu jest. Przebrałaś się już?
– Tak – odpowiedziałam, a ona odwróciła się, mierząc mnie wzrokiem.
– Jesteś ładna – uśmiechnęła się tak, jak tylko dzieci potrafią. – Ale muszę ci przekazać, że pod sukienką nie możesz mieć nic, więc jeśli coś masz, to zdejmij to.
– Co? – Zakrztusiłam się własną śliną.
– Calum powiedział, że mam ci powiedzieć, że nie możesz nic mieć pod sukienką, a Calum nie lubi być zły i ja nie lubię, gdy Calum jest zły, więc musiałam ci to powiedzieć, żeby potem móc jemu powiedzieć, że ci powiedziałam, a ty musisz się do tego zastosować. – Posłała mi szeroki uśmiech, najwyraźniej zadowolona z siebie, a ja o mało nie wybuchłam śmiechem, słysząc jej niepoprawny słowotok.
Powstrzymał mnie jednak jej poważny wzrok. Włożyłam więc dłonie pod sukienkę, a blondynka ponownie odwróciła się tyłem do mnie. Zdjęłam czarny, koronkowy materiał i położyłam na sukience, w którą byłam ubrana wcześniej.
– Już – powiedziałam cicho, a dziewczynka ponownie na mnie spojrzała.
– To dobrze. Teraz zaplotę ci włosy i będziemy musiały iść do salonu – oznajmiła i już po chwili stała za mną, na łóżku, a jej małe paluszki przeczesywały moje ciemne włosy, zaplatając je w warkocz.
Było to przyjemne. Chciałam zapytać ją o tak wiele, ale nie potrafiłam. Słowa nie chciały mi przejść przez gardło. Mimo wszystko, obecność blondynki działała na mnie kojąco. Nie wydawała się być przestraszona. Nie zachowywała się tak, jakby była tu przetrzymywana wbrew swojej woli – w przeciwieństwie do mnie. Dało mi to do myślenia.
– Musimy iść – powiedziała i zeskoczyła z łóżka, uśmiechając się do mnie delikatnie i łapiąc za moją dłoń, pociągnęła w tylko jej znanym kierunku.
Minęłyśmy kilka par drzwi, a potem zeszłyśmy schodami na dół. Myślałam, że teraz będę miała okazję przyjrzeć się dokładniej korytarzowi, ale myliłam się. Mimo swojego wzrostu i malutkiej postury, dziecko przebierało szybko nóżkami i nim się obejrzałam, już stałam na środku dużego salonu.
Rozejrzałam się wokół, rejestrując, że mała wyszła, zostawiając mnie samą. Salon był utrzymany w ciepłych barwach. Duży telewizor znajdował się we wnęce na jednej ze ścian. Tuż pod nim był mały kominek. Na środku pokoju leżał okrągły, kremowy dywan, a nieco dalej stała duża, skórzana kanapa w jasnym odcieniu.
Miałam ochotę podejść do okna, zasłoniętego brązowymi zasłonami i zobaczyć to, co znajdowało się na zewnątrz, ale w tym samym momencie, gdy zrobiłam krok do przodu, dwuskrzydłowe drzwi się otworzyły, a do środka wszedł on.
Calum.


Nienawidzę pisać opisów pomieszczeń czy budynków, więc mam nadzieję, że moje minimalistyczne opisy nie były aż takie złe. I mam też nadzieję, że w przyszłości nie będzie ich wiele, bo niestety nie da się ich ominąć w całości, huh ;(. Jak Wam się podobał rozdział? Czekam na opinie! A teraz... osoba, która zostawi najlepszy komentarz (oczywiście taki, który będzie nawiązywał do treści, a co), dostanie dedykację w kolejnym rozdziale. :)

PS. Przypominam o możliwości informowania o nowych rozdziałach przez twittera (lub inny, zaproponowany przez Was sposób) w zakładce INFORMOWANI. :)

23 komentarze:

  1. Wow. Teraz zastanawiam się kim jest mała blondynka. :D
    Daisy chociaż minimalnie cieszy się, że jest Calum'a, to już jakiś progres ^^
    Dlaczego mam złe wyobrażenia co do dalszej części..? :3
    Nie jestem dobra w pisaniu komentarzy nawiązujących do treści, więc po prostu: Wow, cudowny rozdział i czekam na następny. Pozdrawiam <3 c:

    OdpowiedzUsuń
  2. Calum przyniósł jej herbatkę hahahah ;')

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogólnie mam takie wrażenie, że kolejny rozdział będzie 18 plus. (Ależ ja zboczona). No dobra! Ja chce żeby był 18 plus z reszta pewnie tak jak większość tutaj małych zboczeńców xD. Calum mnie przeraża, ale jednocześnie też sprawia wrażenie takiej osoby, która wcale nie ma złych zamiarów. Liczę na romans między nim, a Daisy, ale kto wie. Ta mała dziewczynka przypomina mi jakąś siostrę Łukasza xDDDD
    Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu to co myślę o Calumie to są same sprzeczności. Ta ostatnia scena z poprzedniego rozdziału i to jak dzisiaj pilnował Daisy wywołuje u mnie uśmieszek i takie zadowolenie. Z drugiej strony jestem podekscytowana i zaintrygowana tym chłopakiem, zapewne Daisy też to w końcu odczuje. A z trzeciej strony (xd) przerażające jest to jaki budzi respekt i przestrach wśród innych kupców...Coś czuję, że w końcu się pogubię xd
    Ugh, ja też nie lubię pisać opisów pomieszczeń, niestety są one nieuniknione ;c
    Jak zawsze niecierpliwie oczekuję następnego rozdziału ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy następny? proszę powiec (^_-) Jest to wspaniałe po prostu jestem w tym zakochana. Nie mogłam się doczekać tego rozdziału codziennie po kilkaset razy chodzę na tego bloga. Jeszcze raz pisze to to jest wspaniałe no po prostu Kocham cie /Wercia

    OdpowiedzUsuń
  6. Matko uwielbiam to!
    Jesteś świetna tak samo jak ten rozdział!
    Czekam na następny... Kiedy się pojawi?
    Życzę weny! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow! Cudowny. Tyle sie dzieje. Kim jest ta dziwczynka? Jak bedzie sie zachowywał Calum? Co to za dziewczyna w tym "klubie"? Tyle pytań mam teraz w głowie. Jesteś świetną pisarką. Na prawdę, a ten blog jest jednym z moich ulubionych. Z jednej strony Calum jest dla niej miły a z drugiej po co on ją kupował. Chociaż raczej u niego bedzie miała lepiej niż u tych innych obleśnych mężczyzn. Mam pytanie do ciebie i mam nadzieje że odpowiesz. Czym się inspirowałaś pisząc to opowiadanie bo z czymś mi sie kojarzy. Z jakimś teledyskie lub filmem i chciała bym wiefzieć : ) Jeszcze powiem że bardzo kocham to opowiadanie. Masz talent i nie mogę się doczekać następnego rozdziału bo ciekawość zżera. ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym tego klubem nie nazwała, ale ok:)
      A co do inspiracji... Właściwie nie było żadnej. Czytałam dwa opowiadania o nieco podobnej tematyce, gdzie "właściciele" jedyne co robili, to straszyli gwałceniem, a w rezultacie bili i ogólnie się znęcali. Pomyślałam więc, że napiszę coś zupełnie innego. To tak ogółem. XD
      A jedyne co teraz mi się skojarzyło to b.stara piosenka Etny, Niewolnica, ale wątpię aby to było to, o czym myślisz :p

      Usuń
  8. Wow, bardzo podoba mi się rozdział. Uważam, że fabuła jest oryginalna i bardzo ciekawa. Jeśli chodzi o treść to uważam, że świetnie dajesz sobie rade. Nie zanudzasz opisami, dialogi są ciekawe i na pewno będę zaglądać tu częściej. Popracuj troszkę nad opisem uczuć i wrażeniami i będzie cudownie.
    Mam nadzieje że nie stracisz zapału, więc trzymam za ciebie kciuki.
    @awwhmyjai

    OdpowiedzUsuń
  9. fajny rozdział,kiedy będzie następny? xx @lukemypenguen

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału !!! <3
    Kim jest ta dziewczynka? O.o

    OdpowiedzUsuń
  11. O rany !! Cudoooooo rozdział!!!! Nie mogę się doczekać kolejnego !!!! Dawaj jak najszybciej.
    Kurcze Calumm grrr jaki bezuczuciowy :D Ciekawe co dalej ?
    Czy on tylko będzie się nią bawił ? Czy ona się w nim zakocha ? A on w niej ? Czy będą razem ? Czy on tylko będzię się z nią zabawiał ? Kto to ta dziewczynka !? A może pojawi się znowu Luke ??? Ughh go jakoś nie polubiła :) Kurcze jaki ty masz talent :) Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. DAWAJ JAK NAJSZYBCIEJ!!!!!
    A co do opisów to ja też ich nie lubię, ale trochę musi ich być:)
    Dużo weny i żelków życzę :***
    Ps. Jeśli masz czas i się nie gniewasz to zapraszam do siebie http://znaszmojeimieniemnie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Boże.. kocham to ! .. <3

    OdpowiedzUsuń
  13. kocham to opowiadanie i nie łam się to, że nie lubisz pisać tych opisów nie robi z nich od razu złych, ja na przykład wolę czytać minimalistyczne opisy pomieszczeń niż te długie i ciągnące się niemiłosiernie. A co do rozdziału to nie wiem, serio na miejscu Daisy już dawno bym się na Caluma wkurzyła, bo się ani nie odzywa, ani nie patrzy gdzie wszyscy dookoła wlepiają w nią swoje gały. Co mnie dziwi(albo nie) nie znalazłam żadnych błędów albo bardzo mało i przecinki są tam gdzie powinny co u mnie jest problemem wielkim, więc gratuluję! W sumie w całym opowiadaniu jest bardzo mało błędów. Także ze zniecierpliwieniem czekam na kolejny rozdział i pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  14. nah :C też nie lubię pisać opisów pokoi :C ale lepsze to niż zdjęcia. Ta dziewczynka za bardzo przypomina mi Luke'a XDDD. Coś czuje, że w następnym rozdziale coś się wydarzy ˎ₍•ʚ•₎ˏ co jaki czas dodajesz rozdziały? ˏ₍•ɞ•₎ˎ
    Weeeeenyyy :3

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiesz, że nie ma 29 lutego w tym roku?

    OdpowiedzUsuń
  16. hej :* kiedy pojawi się nowy rozdział z Avalanche, minęły wakacje a ja przez ten cały czas przeczytałam cały ff chyba z 40 razy. Jest cudowny<3 błagam napiszcie kolejne rozdziały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio nie dogaduję się z Bellezzą, więc szczerze mówiąc nie wiem... Mam nadzieję, że to tylko okres przejściowy i niedługo będziemy w stanie dokończyć Avalanche. I bardzo mnie cieszy, że Av tak bardzo Ci się podoba. :3

      Usuń
  17. Nawet jeśli nie lubisz pisać opisów pomieszczeń i budynków to całkiem nieźle Ci to wychodzi i wszystko opisałaś bardzo obrazowo, więc martwić się nie musisz.
    Muszę przyznać, że właśnie takiego zachowania spodziewałam się po Calumie, zero odzewu, tylko krótkie przedstawienie i tyle. Coraz bardziej podoba mi się ta historia i jestem bardzo ciekawa co wydarzy się w tym salonie i czy może nasz bohater powie coś więcej?
    Intryguje mnie też to, dlaczego on właściwie kupił Daisy? Po cholerę mu taka dziewczyna, skoro jest bogaty i mógłby mieć dziewcząt na pęczki bez potrzeby kupowania jej sobie. No chyba że mu nie chodzi o żadną więź emocjonalną, może mu zależy tylko na seksie i dlatego postanowił udać się na tą przeklętą aukcję i wydać aż 100 tys. na jedną z dziewczyn.
    Dziewczynka jest genialna <3 Wydaje mi się, że nie jest ani siostrą, ani córką Caluma, może bardziej kimś dalszym z rodziny i po prostu chłopak ją wychowuje. Zastanawia mnie jednak dlaczego każe dziewczynce przekazywać polecenia dla Daisy. Mógł to zrobić sam, albo poprosić kogoś dorosłego ze służby. A może dziewucha wcale nie jest ośmiolatką, tylko dorosłą kobietą, wyglądającą jak dziecko? W sensie cierpi na jakąś karłowatość, albo inną chorobę w wyniku której jest taka mała i dziecinna.
    Mam nadzieję, że im dalej w opowiadanie tym coraz więcej nam zdradzisz zarówno o Calumie jak i tej małej dziewczynce i otrzymam odpowiedzi na wszystkie pytania ;D
    my-beastly.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ten moment mogę Ci jedynie powiedzieć, że odpowiedzi na "dlaczego kupił Daisy?" nie znajdziesz w opublikowanych rozdziałach, chociaż może się tak wydawać. A piszę, ponieważ w którymś komentarzu pisałaś, że nie lubisz ckliwych zachowań, a tutaj kilka sytuacji będzie, ale nie zniechęcaj się. :3 Ogólnie Sprzedanej pod romans nie da się podciągnąć, nawet jeśli ktoś bardzo by chciał. :P

      Usuń

Pamiętaj, że każdy komentarz to motywacja do dalszego (i - w moim przypadku - częstszego) pisania! Dlatego zostaw po sobie ślad. Ja się uśmiechnę, a Ty szybciej dostaniesz kolejny rozdział. Czyż to nie proste? ;)

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.