ROZDZIAŁ 2


Malutkie pomieszczenie było wypełnione dziewczynami. Kilkanaście już zostało sprzedanych, a licytacje poszły szybko, co sprawiało, że czułam się jeszcze gorzej. Wychodziło się na coś w rodzaju wybiegu i było na nim zaledwie kilka minut. Byłam zniesmaczona cenami. Ludzkie życie jest bezcenne, a oni kupowali te biedne dziewczyny za zwykłe kilka tysięcy. I mnie miało spotkać to samo. Nie miało znaczenia to, czy to będzie pięć czy piętnaście tysięcy. Zyskam status sprzedanej, tak samo jak każda inna dziewczyna tutaj.
– Wchodzisz – warknął strażnik, popychając wysoką blondynkę w stronę wnęki, w której powinny być drzwi. Oczywiście, nie było ich.
Pamiętałam ją z ciężarówki, kiedy jej włosy były brudne od kurzu. Teraz lśniły, pięknie wyprostowane i ułożone. Czarna sukienka, w którą ją ubrali, była zbyt obcisła. Szła krzywo na piętnastocentymetrowych szpilkach, a jej nogi drżały. Byłam pewna, że nie wytrzyma długo. Potknęła się, a jeden ze strażników, stojących w cieniu sceny, szarpnął nią brutalnie i uderzył w twarz. Przeszył mnie dreszcz – strachu i obrzydzenia. Nie rozumiałam, jak można tak traktować ludzi. Ani tym bardziej kobiety.
Blondynka dotarła do samego końca. Stała do nas tyłem, ale mogłam przysiąc, że po jej policzkach spływały łzy.
– Rozepnij sukienkę – rozkazał czyjś gruby głos.
Dziewczyna sięgnęła dłonią do lewego boku, gdzie znajdował się suwak i rozsunęła go, ciągnąc od góry do samego dołu, a czarny materiał opadł z szelestem na ziemię. Jej kolana dygotały niebezpiecznie, bo pod sukienką nie miała zupełnie nic. Gdzieś z przodu zaświeciło się zielone światełko.
– Pięć – powiedział jakiś mężczyzna.
– Podbijam, sześć tysięcy – dodał drugi.
Zapadła cisza. Z miejsca w którym stałam, nie widziałam nic, tylko ją. Drżała. Było mi szkoda tej dziewczyny, jak i każdej poprzedniej i każdej, która będzie następna. Nikt nie powinien być tak traktowany.
– Obróć się – powiedział ten sam głos, który kazał jej zdjąć jedyną rzecz, jaka ją okrywała. Dziewczyna szybko wykonała polecenie. Jej policzki lśniły od łez, co było widoczne nawet w ciemnym i nieoświetlonym pomieszczeniu. – Pochyl się i podnieś sukienkę. Nie zginaj kolan.
Rozległ się czyjś śmiech. Po chwili znów zapaliło się zielone światełko.
– Osiem i biorę.
Nikt więcej nic nie dodał, a po chwili ciszy do blondynki podszedł strażnik, ciągnąc ją i prawdopodobnie prowadząc do jej właściciela. Gdybym mogła mówić, pewnie wyplułabym to słowo. Poczułam na plecach lufę pistoletu i cała zesztywniałam.
– Powiedziałem to raz, a teraz powtórzę drugi i ostatni. Wychodzisz – mówił groźnie, a ja zmusiłam swoje nogi do pójścia do przodu.
Moje oczy zalśniły łzami, gdy szłam przez mały wybieg aż na jego koniec. Obcasy, w które mnie wsadzili, stukały głośno, a cisza, jaka zalegała w całym pomieszczeniu, tylko to potęgowała. Zatrzymałam się na skraju, zaciskając nieznacznie pięści. Ręce trzymałam luźno, po obu stronach ciała i starałam się być dumna i wyprostowana. Rzecz jasna, łzy psuły ten efekt, ale usłyszałam z prawej pomruk aprobaty. Czułam się okropnie. Oni widzieli mnie dzięki malutkim światełkom rozmieszczonym w podłodze sceny i jednej samotnej żarówce, świecącej nade mną. Ale ja nie widziałam ich. Skrywali się w mroku.
Czyjś wzrok był natrętny, aż za bardzo. Drżałam, czułam to.
– Rozepnij sukienkę – rozkazał gruby głos, który najprawdopodobniej należał do prowadzącego. Tylko on wydawał rozkazy.
Sięgnęłam obiema dłońmi do tyłu, bo tam też znajdował się zamek sukienki. Usłyszałam kilka wciąganych oddechów, bo ta pozycja sprawiała, że wypinałam piersi do przodu, a twarde sutki ocierały się o szorstki materiał. Pomyślałam o wszystkich dziewczynach, które podczas ostatniego roku stały w tym samym miejscu. To sprawiło, że moje przerażenie powoli ustępowało miejsca wściekłości. Byłam tylko kolejną, nic nieznaczącą ludzką zabawką, która właśnie tutaj ma swoje pięć minut.
Pozwoliłam materiałowi opaść, a z lewej strony dobiegł mnie czyjś gwizd. Wciąż jednak czułam na sobie jeden, bardzo intensywny wzrok.
– Obróć się wokół własnej osi – kolejny rozkaz.
Wykonałam go powoli, nie śpiesząc się. Skoro już stałam w tym miejscu i miałam zostać kupiona przez kogoś, kogo nawet nie widziałam na oczy, chciałam zrobić w miarę dobre wrażenie. Stare łzy powoli zasychały na moich policzkach, a nowe nie wypływały. W przeciwieństwie do blondynki, stojącej w tym miejscu przede mną, miałam na sobie czarne, koronkowe majtki, co nie zabrało mi do końca tego poczucia godności.
I gdy tylko wróciłam do poprzedniej pozycji – tyłem do dziewczyn, przodem do ukrytych w cieniu mężczyzn – cała sala rozbłysła zielonymi światełkami i została wypełniona głosami, które przekrzykiwały jeden drugiego.
– Siedem!
– Daję osiemnaście!
– Dwadzieścia!
Cena rosła z każdą sekundą. Ścigali się jeden przez drugiego. Każdy podbijał cenę o tysiąc, aż doszło do pięćdziesięciu. Ktoś chciał mnie kupić za pięćdziesiąt tysięcy. Moje serce biło szybko. Nie ważne, ile za mnie dadzą, to i tak będzie to samo. Czy za pięćdziesiąt, czy za pięć, wciąż będę tą samą osobą, sprzedaną w ten sam okrutny sposób.
– Sto tysięcy – rozległ się cichy, ale stanowczy głos, a wokół rozbrzmiały szepty i niedowierzania.
Czym tak bardzo różniłam się od innych dziewcząt, że ktoś chciał mnie kupić za tak dużą cenę, w stosunku do innych?
Zielone światełko zaświeciło się gdzieś dalej i nagle pojawiło się też inne, żółte, dobiegające z żarówki, jaka zaświeciła się kilka centymetrów od sufitu. Zobaczyłam wysokiego mężczyznę, a raczej chłopaka, o ciemnych oczach i niemal czarnych włosach. Czarne spodnie opinały jego szczupłe nogi, a biała koszulka wydawała się być na niego nieco zbyt duża. Patrzył mi prosto w oczy, powoli ruszając w moim kierunku.
Jeśli wcześniej moje serce biło jak oszalałe, teraz robiło to dwa razy mocniej. Miałam wrażenie, że zaraz rozerwie moje ciało na kawałki. Mój oddech stał się urywany. Właśnie patrzyłam na osobę, która mnie kupiła i jedyne co czułam to… respekt. Mimo jego młodego wieku biła od niego swego rodzaju aura. Patrzył na mnie obojętnie. Jego twarz nie pokazywała niczego.
Był coraz bliżej… Aż w końcu stanął przede mną. Nie należałam do niskich osób, a szpilki tylko dodały mi 15 centymetrów, więc musiał zadrzeć głowę do góry, aby wciąż na mnie patrzeć. Scena sięgała mu do pasa. Patrzyłam w dół, obserwując go, ale patrząc wszędzie, byle by nie na jego twarz.
Wyciągnął rękę i złapał materiał jasnej sukienki. Pociągnął ją nieco w górę i włożył rąbek w moją drżącą dłoń. Dał mi tym samym znak, abym ją z powrotem założyła, co uczyniłam szybko, czując poniekąd ulgę, że już nie obnażam się przed nieznanymi mi ludźmi.
Złapał mnie za dłoń i pomógł zejść z wysokiego podestu.
– Transakcja dokonana. Właśnie zostałaś sprzedana – powiedział cicho, a potem nie mówiąc już nic, odwrócił się i dał znać ręką, abym poszła za nim.


Czym sobie zasłużyłam na inne traktowanie? Co takiego we mnie było? Żadna następna dziewczyna, która zajmowała moje miejsce, nie wywołała tego co ja. Padały niskie ceny, może nawet zwyczajne i akuratne – nie wiedziałam. Być może w tym środowisku osiem tysięcy za kobietę jest dobrą i przystępną ceną?
Wciąż drżałam, siedząc na czarnej, skórzanej kanapie, tuż obok chłopaka, który mnie kupił. Nie mogłam w to uwierzyć. Jeszcze rano byłam wolną obywatelką Sydney, a teraz już sama nie wiedziałam, kim jestem.
Wszędzie było ciemno, tylko skraj sceny był rozświetlony, aby z każdego miejsca można było dokładnie obejrzeć każdą z dziewczyn. Chłopak siedzący obok, kilka razy wiercił się w miejscu, zmieniając pozycję. Wydawało się, jakby to go nudziło. Ale po chwili stwierdziłam, że to przecież niemożliwe. W jakim innym celu przychodzi się na Aukcję, jak nie po to, aby obejrzeć nagie dziewczęta i kupić jedną z nich?
Już nie byłam przerażona, ani też zła. Nie potrafiłam nazwać tego, co czułam. To było coś dziwnego, z czym do tej pory jeszcze się nie spotkałam. Usłyszałam głośne westchnięcie po mojej prawej stronie, a po chwili ciepła dłoń znalazła się na moim prawym kolanie. Zadrżałam. Dotykał mnie. Lekko, delikatnie. Jakbym była zwierzęciem i nie chciał mnie spłoszyć. Łzy zapiekły mnie pod powiekami.
Proszę, nie. Nie chcę płakać.
Palce jego dłoni kreśliły niewidzialne wzorki na moim udzie, a ja spinałam się coraz bardziej, mimo iż podświadomość mi mówiła, że to przyjemne. Nagle poczułam obrzydzenie. Do niego, za to, że mnie dotyka. Ale też do siebie, za to, że się nie sprzeciwiam i że mimo wszystko, podoba mi się to, co czuję. To sprawiło, że po moich policzkach spłynęły łzy. Zaledwie kilka.
Podniosłam dłoń do góry, z zamiarem starcia ich, gdy zatrzymała mnie jego druga dłoń i odsunęła moją rękę. Chwilę później poczułam delikatny dotyk na policzkach. Starł mi łzy i odsunął dłoń.
Starł moje łzy.
W mojej głowie pojawił się płomyk nadziei, że moje życie nie będzie należało do tych najgorszych. Lecz przypomniałam sobie jego twarz bez wyrazu. I to przepełniło mnie smutkiem. Ogromnym smutkiem, bo co to za życie bez jakichkolwiek uczuć?
Mimo to on starł moje łzy.



Pojawił się Calum, jeeej. Zadowoleni z rozdziału? Już niedługo więcej akcji, obiecuję. Strasznie się jaram tym opowiadaniem i mam nadzieję, że spełni wasze wszelkie oczekiwania. Rozdział miał pojawić się w przyszłym tygodniu, ale po prostu nie mogłam wytrzymać! Czekam na komentarze, kochani. ;)


22 komentarze:

  1. Świetny. Czekam na następny rozdział. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny <3 Ahwydbxuxbf ja już chcę następny *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. zakochałam sie <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny, Calum taki bezuczuciowy słodziak <3 xd
    Czekam na następny ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham to FF. Mam nadzieję że będzie szybko rozdzial bo nie wytrzymam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jedno z nielicznych ff o 5sos, ktore jest zajebiste ! :D

    Czekam na kolejny ;) Mam nadzieje ze bedzie tak samo swietny jak pozostale ! :D haha :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Twój blog został właśnie dodany do Katalogowego Świata !
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. najlepsze fanfiction!! mam nadzieję, że uda mi się wytrzymać do 28 na nowy rozdział, nie mam wyjścia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zajebiste! Boże więcej, chce więcej :D <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak się cieszę, że dodałaś dzisiaj ten rozdział. Szkoda, że jest taki krótki, bo ta historia mnie ogromnie wciągnęła. Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  11. O matko, to starł moje łzy jakoś mnie tak poruszyło, nie wiem sama czemu. Kocham to opowiadanie i proszę o szybciutkie dodanie następnego rozdziału. Uwielbiam Cię, dziewczyno! ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. To ja nie moge wytrzymac i chce wiecej Juz nie moge sie doczekac i mam nadzieje ze wymiekniesz i dodasz nastepny rozdzial jak najszybciej Świetny!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. miazga, nie mogę się doczekać następnego x

    OdpowiedzUsuń
  14. Jara, mało powiedziane, niesamowity Calum! Szkoda mi Daisy, piszę do po raz dziesiąty, ale też chciałabym zobaczyć Caluma, XD On wytarł jej łzy, wiec jest jeszcze dla niego nadzieja. 100 tyś.? Chciałabym mieć taką kase przed sobą xD No nic, dużo pomysłów życzę i czekam na następny :)
    Pozdrawiam.
    http://feather-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Powiem tylko tak WOW strasznie mnie wciągnął pierwszy rozdział i nie powiem, ale poczytałabym więcej. Niestety muszę poczekać na kolejną część. Szkoda mi jej i reszty dziewczyn. Oby tylko Calum okazał się być bardziej ludzki. Ciekawa jestem co będzie, jak wrócą razem do domu. Czekam na kolejną część. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Boże, ale Migotka jest gupsia. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że Twoje opowiadanie to ff jakiegoś tam Caluma, którego nawet nie znam i nie wiem kim człek jest i co robi xD Będę musiała trochę poszperać w sieci i się dowiem ^^
    Jeżeli chodzi o rozdział to świetne opisy uczuć i całej aukcji. Jak to czytałam to przypomniała mi się scena z filmu "Uprowadzona" i cały czas to miałam przed oczami, zwłaszcza kiedy Daisy wyszła na środek.
    Podejrzewam, że na aukcji zjawili się sami wpływowi i mega bogaci ludzie, więc ceny kilku, a nawet kilkudziesięciu tysięcy za dziewczynę wcale mnie nie dziwią. Szkoda mi tej blondynki, że tak z liścia dostała :( Nic nie zrobiła bidulka, to nie jej wina, że ze strachu zapomniała jak się chodzi i kroki stawia.
    Daisy wykazała się dużym opanowaniem podczas swojej prezentacji. Pokazała, że mimo wszystko potrafi wziąć się w garść i z dumą iść nawet pod młotek, bo bycie przedmiotem aukcji nie mogę inaczej nazwać, niż zwykłym pójściem pod młotek. To troszeczkę niesprawiedliwe, że dziewczęta są traktowane na równi z jakimś bajerem, który można kupić w sklepie, ale podoba mi się zamysł tego opowiadania. Historia jest wciągająca i chętnie zerknę do dalszych rozdziałów :)
    Nie robiłabym sobie zbędnych nadziei tym ścieraniem łez. Swoją drogą od razu nasunęła mi się myśl, kiedy Wiktor z mojej "Pięknej i Bestii" będzie ścierał łzy Majce. On też tak jakby ją kupił, więc sytuacje poniekąd podobne.
    Nie chciałabym aby Calum był jakimś milusim panem, bo będzie Daisy umilał czas. Chyba wolałabym go jako takiego zimnego drania, który będzie traktował dziewczynę jako swoją niewolnicę seksualną albo jakąś inną, ale ogólnie żeby nie był miły i czuły, bo będę niezadowolona xD
    Podsumowując: rozdział jest świetny i daje dużo emocji. Opisy cudowne!
    Dobra śmigam dalej ^^
    my-beastly.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Pamiętaj, że każdy komentarz to motywacja do dalszego (i - w moim przypadku - częstszego) pisania! Dlatego zostaw po sobie ślad. Ja się uśmiechnę, a Ty szybciej dostaniesz kolejny rozdział. Czyż to nie proste? ;)

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.